Mimo że szans na wycofanie rosyjskich wojsk z Ukrainy na razie nie widać, w kraju agresora już szykują się do powrotu do międzynarodowej rywalizacji sportowej. I wskazują konkretny termin decyzji MKOl: dwa lub trzy miesiące po zakończeniu igrzysk olimpijskich w Mediolanie.
- Od 2024 r. stopniowo wracamy do światowego sportu. W tym roku planujemy wziąć udział w 60 mistrzostwach Europy i świata. Ale realnym celem pozostają igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 r. Wierzę, że tam będziemy - zapowiedział rosyjski minister sportu i szef tamtejszego komitetu olimpijskiego, Michaił Diegtiariew.
Od inwazji Rosji na Ukrainę, po której zawodnicy z tego kraju zostali niemal całkowicie wykluczeni ze sportowej rywalizacji na świecie, minęły blisko cztery lata. Na pokój - przynajmniej na razie - się nie zanosi, ale Rosjanie szykują się do powrotu na sportowe areny. I podają konkretne terminy.
"Może zapaść tylko jedna decyzja"
13 - tylu sportowców z Rosji startuje na zimowych igrzyskach w Mediolanie. Co istotne, zawodnicy ci nie występują jako oficjalna reprezentacja kraju, lecz sportowcy neutralni. Oznacza to, że nie startują pod rosyjską flagą, w przypadku zdobycia złotego medalu nie odsłuchają hymnu swojego kraju, a ich krążki nie są wliczane do klasyfikacji generalnej igrzysk.
Ostatni raz Rosjanie wystąpili pod swoją flagą i z narodowym hymnem blisko dekadę temu - podczas letnich igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Niespełna dwa lata później, na zimowych IO w Pjongczangu w 2018 r. Rosjanie - przez sankcje nałożone za dopingowy skandal na igrzyskach w Soczi - występowali już jako "olimpijscy sportowcy z Rosji". W Tokio i Pekinie widzieliśmy ich w barwach Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, a od igrzysk w Paryżu w 2024 r. garstka zawodników z tego kraju startuje jako sportowcy neutralni.
By otrzymać taki status, zawodnicy nie mogą mieć żadnych związków z armią oraz w jakikolwiek sposób popierać wojny prowadzonej przez Władimira Putina. Rosjanie obostrzeniom śmieją się jednak w twarz i coraz więcej zaczyna wskazywać na to, że międzynarodowy bojkot ma się ku końcowi.
- Czekamy na zebranie Komitetu Wykonawczego MKOl. Przewodnicząca może je zwołać w każdej chwili, ale z uwagi na igrzyska paraolimpijskie na razie bym na to nie liczył. W takich momentach nie porusza się skomplikowanych tematów, jak ten [czyli ewentualne zniesienie sankcji na rosyjski sport] - zapowiada Diegtiariew.
- Sądzę, że nasza sprawa zostanie rozpatrzona w kwietniu lub maju. A wtedy może zapaść już tylko jedna decyzja: przywrócenie nas do rywalizacji. Regularnie spotykam się z działaczami i rozmawiam z nimi na ten temat. Nie uprawiam polityki, trzymam się ram prawa i wiem, że mam rację - dodał rosyjski minister sportu.
- Naszym głównym celem jest powrót do rywalizacji na igrzyska w Los Angeles i już widać postępy w tym kierunku. Kolejne federacje sportowe dopuszczają naszych juniorów do rywalizacji pod flagą i z hymnem. To dobre zjawisko, które wywiera pozytywną presję - podsumował Diegtiariew.
"Powrót jest tuż za rogiem"
Rosyjski minister sportu wymienił też dwie dyscypliny, w których - jego zdaniem - Rosjanie szybciej wrócą do międzynarodowej rywalizacji. Jedną z nich jest piłka nożna. Zwłaszcza po niedawnych słowach szefa FIFA, Gianniego Infantino, który przyznał, że jego zdaniem Rosjanie powinni zostać przywróceni możliwie jak najszybciej.
- Razem z naszą federacją piłkarską pracujemy nad powrotem do futbolowej rodziny. Nie mogę podać wielu szczegółów, ale mogę zdradzić, że przygotowujemy już różne turnieje. Nasza sprawa zostanie rozstrzygnięta w pozytywny sposób - zadeklarował Diegtiariew. - Nikt nie będzie mógł nas zbojkotować. Ostatnio reprezentantki Estonii i Litwy odmówiły gry z Białorusinkami, za co zostały ukarane walkowerem. Jeżeli będą chcieli przegrywać 0:3, tak to się skończy. Jeśli zawodnicy będą chcieli nas bojkotować, ich miejsce zajmą mądrzejsi. Bojkoty nic nie dadzą - dodał.
Diegtiariew wspomniał też o hokeju na lodzie: "Fakt, że na turnieju olimpijskim zamiast reprezentacji Rosji są Francuzi, to kpina. Szef hokejowej federacji, Luc Tardif, nie poruszał naszej sprawy, by jego rodacy zagrali w Mediolanie. To szaleństwo. Ale spokojnie, tu też wrócimy. I to szybciej, niż im się wydaje. Myślę, że zajmie nam to jeszcze maksymalnie rok".
O tym, że Rosjanie już niedługo mogą wrócić do międzynarodowej rywalizacji, świadczą nie tylko słowa tamtejszego ministra sportu. Kilka dni temu "The New York Times" informował, że kwestia Rosjan będzie częstym tematem rozmów na wysokich szczeblach w trakcie IO w Mediolanie. "Osoby zaangażowane w świat sportu czują, że pełny powrót do rywalizacji międzynarodowej jest tuż za rogiem" - stwierdził tam dziennikarz sportowy Władimir Iwanow.
- Wszystko idzie w dobrym kierunku. Wiemy, że MKOl rozważa ponowne dopuszczenie nas do rywalizacji. To powinno nastąpić po igrzyskach w Mediolanie. Czekamy na decyzję MKOl i wierzymy, że nie będzie to rekomendacja, a nakaz dla wszystkich sportowych organizacji, by nas przywróciły - mówił w rosyjskich mediach wiceprezydent hokejowej federacji Roman Rotenberg.
