Tylko u nas

Szef Pucharu Świata nagle ruszył do Tomasiaka. Tak potraktował Polaka

Dyrektor Pucharu Świata w skokach Sandro Pertile (z lewej) i Kacper Tomasiak (po prawej)
Screen Max

Tuż po tym, jak Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal igrzysk w konkursie na normalnej skoczni podszedł do niego Sandro Pertile. Dyrektor Pucharu Świata pogratulował Polakowi i chwilę z nim porozmawiał. - Myślę, że jego medal przyniósł radość całemu krajowi. I Polska na takie emocje zasługuje - mówi Sport.pl włoski działacz.

Sukces Tomasiaka to wytchnienie nie tylko dla Polaków. Słabe wyniki naszych zawodników musiały martwić także Międzynarodową Federację Narciarską (FIS). To jasne: Polska to jeden z największych rynków dla skoków narciarskich, więc działaczom FIS zwyczajnie nie opłaca się, żeby nam nie szło. Wtedy jest mniejsza oglądalność, mniej widzów, a popularność sportu maleje. To oczywiście nie tak, że nie ogląda tego nikt inny, ale Polacy liczą się dla FIS w naprawdę sporym stopniu.

Zobacz wideo Wszyscy mówią o Tomasiaku! "Taki skoczek nam się jeszcze nie trafił"

Tak Pertile ocenił konkurs, w którym Tomasiak sięgnął po srebro. I zaczął pisać do działaczy PZN

I zewsząd od poniedziałkowego niespodziewanego sukcesu Kacpra Tomasiaka słyszymy, że "na górze" też wszyscy są zadowoleni. A Sandro Pertile - po wielu miesiącach kłótni i nieporozumień w różnych sprawach, np. przyznawania Polsce zawodów - rozmawia i pozytywnie reaguje na sytuację wobec działaczy Polskiego Związku Narciarskiego. Miła odmiana w stosunku do napiętej atmosfery, która definiowała tę relację w ostatnim czasie.

Zapytaliśmy dyrektora Pucharu Świata w skokach, jak sam odebrał wyniki pierwszego indywidualnego konkursu mężczyzn na tych igrzyskach. - Zdałem sobie sprawę, że mamy wielu juniorów, którzy są naprawdę konkurencyjni. Myślałem nad tym, dlaczego i dla mnie jednym z powodów jest to, że zawsze skaczemy na dużych skoczniach z gronem doświadczonych zawodników, a wielu młodszych są świeżo po treningach na mniejszych obiektach. Może to jeden z powodów, dla których sporo z nich przebiło się wyżej. Valentin Foubert, Kacper Tomasiak, Philipp Raimund, Stephan Embacher. Nie wszyscy, ale część z nich jeszcze do niedawna przechodziła z normalnych skoczni na duże, choć oczywiście to odbywa się coraz płynniej, szybciej i częściej. Inni są na pewno bardziej od nich odzwyczajeni - ocenił Sandro Pertile.

- Nie kibicuję żadnej nacji ze względu na moją rolę, ale mamy już sześć krajów z medalami po trzech konkursach. I dla nas to bardzo dobra informacja. Uważam to za świetny wynik, pewne osiągnięcie. Na normalnej skoczni było chyba sześć nacji w Top7. Te liczby są dla mnie interesujące, zwłaszcza dlatego, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski zawsze patrzy na to, jak uniwersalny wśród krajów jest dany sport. Myślę, że mamy już więcej krajów z sukcesami niż na igrzyskach olimpijskich w Pekinie w tym samym czasie. To pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku i zwiększamy liczbę nacji, które liczą się na poziomie czołówki - wskazał Włoch.

"Wszyscy wiemy, jak ważna jest Polska dla skoków narciarskich"

Po zawodach, jeszcze zanim Tomasiak otrzymał swój medal, w strefie dla zawodników Pertile podszedł do polskiego skoczka i mu pogratulował, co uchwyciły kamery. Później miał okazję zamienić z nim jeszcze kilka słów. - Rozmawiałem z nim, ale bardzo krótko, bo wasz sztab szybko go zabrał i zaczęły się jego obowiązki po dekoracji. Nic dziwnego, w końcu bardzo cieszyli się z medalu - śmiał się szef światowych skoków.

- Myślę, że jego medal przyniósł radość całemu krajowi. I Polska na takie emocje zasługuje. Przeszliście przez bardzo trudny okres. A myślę, że wszyscy wiemy, jak ważna jest Polska dla skoków narciarskich. I jeśli ktoś ma okazję do takiej celebracji swojego sukcesu to dla mnie zawsze pozytywna sprawa - skomentował Pertile.

Włoch ma ręce pełne roboty. Igrzysk, choć są dla niego wyjątkowe, bo odbywają się w rodzinnym Predazzo, doświadcza tylko z perspektywy skoczni. Choć mówi, że zamierza obejrzeć inne dyscypliny, gdy tylko skończy się program tej, którą sam zarządza. Na razie kursuje głównie pomiędzy swoim domem a skocznią. Jest jednak zadowolony z tego, jak wszystko przebiega. - Do tej pory mieliśmy bardzo wysoki poziom sportowej rywalizacji. Wszystkie trzy konkursy były naprawdę ekscytujące i zwycięzca każdego dnia był nieco niespodziewany. Nie dało się wskazać Anny Odine Stroem jako głównej faworytki, bo było o wiele więcej lepszych zawodniczek w tym sezonie. W konkursie mężczyzn mieliśmy wyjątkowe podium z czterema zawodnikami, których nie każdy wskazywał nawet w roli kandydatów do medali. A w mikście na papierze może i były silniejsze kadry niż ta ze Słowenii, a jednak to ona wykonała fantastyczną robotę i myślę, że była właściwym zwycięzcą zawodów. W połowie igrzysk możemy być zupełnie usatysfakcjonowani tym, co dzieje się w skokach - podsumował.

W czwartek rywalizacja skoczków i skoczkiń podczas igrzysk przenosi się na dużą skocznię w Predazzo. Pierwsze treningi zaplanowano na godzinę 17 dla kobiet, a na 20 dla mężczyzn. Polskę ponownie reprezentować będą Pola Bełtowska i Anna Twardosz, a także Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek i Kamil Stoch. Relacje na żywo z igrzysk na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...