W piątek rozpoczęły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan i Cortina d'Ampezzo 2026. Polska już ma na koncie jeden medal. W poniedziałkowy wieczór Kacper Tomasiak został wicemistrzem olimpijskim w skokach narciarskich na skoczni normalnej. Na igrzyskach - poza medalami i wzruszeniami - nie brakuje też kontrowersji. Takowe dotknęły ukraińskiego skeletonistę.
"Ukraiński skeletonista Władysław Heraskewycz, chorąży ceremonii otwarcia, poskarżył się w mediach społecznościowych, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski zakazał mu noszenia kasku z wizerunkami ludzi poległych podczas wojny w jego kraju" - napisała "La Gazzetta dello Sport", cytując słowa sportowca, który powiedział, że "ta decyzja łamie mu serce".
Polki siedziały spłakane, oparte o ścianę. Klęska na igrzyskach
Co istotne - według słów Heraskewycza dla Reutersa, a cytowanych przez "LGdS", część zdjęć to wizerunki sportowców. Wśród nich znaleźli się: sztangistka Alina Pieriegudowa, bokser Pawło Iszczenko i hokeista Ołeksij Łoginow. MKOl zakazał Ukraińcowi występów w tym kasku, więc - tak przynajmniej się wydaje - podczas treningów miał go na głowie po raz ostatni.
Heraskewycz, dla którego to trzecie igrzyska w karierze, udzielił wywiadu jednemu z polskich portali.
- Postaramy się, aby świat nie zapomniał o tym, co dzieje się w naszym kraju, bo choć dostaliśmy ostrzeżenie, że protesty dotyczące rosyjskiej inwazji na Ukrainę nie są mile widziane, to nie będziemy traktować ich zbyt poważnie - powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty. Skeletonista przyznał także, że jako sportowiec chce robić wszystko, "aby pomóc Ukrainie zatrzymać powojenną propagandę".
- Rozmawiam z rosyjskimi oraz białoruskimi sportowcami - tymi, którzy po 2020 roku opuścili kraj, a dziś należą do Fundacji Sportowej Solidarności. Niektórzy mieszkają dziś także w Polsce. Wspieramy ich, pomagamy organizować treningi oraz przygotowana, organizujemy wspólnie wydarzenia. Wiem, że to ludzie, którzy chcą pokoju - stwierdził we wspomnianym wywiadzie.