Polki siedziały spłakane, oparte o ścianę. Klęska na igrzyskach

Trzy dziewczyny siedziały oparte o ścianę, przytulone ściśle do siebie i spłakane, bo uciekła im właśnie wielka szansa na olimpijski medal. W tym czasie Michał Niewiński udzielał wywiadów. Klęska w sztafecie mieszanej zaczęła się jednak niewinnie.
Fot. Fabrizio Bensch / REUTERS

Niewinnie, czyli od słabej pierwszej zmiany. Polska – po niezbyt wojowniczym ćwierćfinale - zajęła trzecie miejsce. Ale mimo kilkumetrowej straty już na pierwszej zmianie Natalii Maliszewskiej i dość słabego czasu, awans wciąż był sprawą otwartą. Sztafeta musiała czekać na wyniki dwóch kolejnych biegów.

Zobacz wideo Natalia Czerwonka piętnastą łyżwiarką igrzysk olimpijskich na 1000 metrów

I teraz znów zwrot, jak to w short tracku: w kolejnym ćwierćfinale japoński zawodnik przewrócił francuskiego, który jechał na miejscu dającym mu awans, gdyby dojechał do mety. Sędziowie uznali winę Japończyka i przyznali automatyczny awans Francji. W efekcie Francja zajęła jedno miejsce z dwóch dostępnych dla Polski (bo dostępne są dwa najszybsze sztafety z trzeciego miejsca). Polska musiała więc czekać na wynik ostatniego ćwierćfinału. A w nim Belgowie po utracie kontaktu z dwoma najlepszymi drużynami jechali na czas – ich drużyna była o niemal sekundę szybsza od polskiej. Opinie o słabszym sezonie polskich zawodniczek i zawodników się potwierdzają. Zaś Belgowie potem pojechali ścieżką wymarzoną przez Polaków - w półfinale dopisało im szczęście, gdy dwa lepsze zespoły wypadły z walki po zderzeniu, a w finale zdobyli brązowy medal.

Zagryzanie zębów Michała Niewińskiego

- Brutalny jest ten short track – mówił Michał Niewiński z tak rozbrajającym, szerokim uśmiechem, na jaki go tylko stać. W tym czasie Gabriela Topolska, Natalia Maliszewska i Kamila Sellier siedziały na podłodze za nim, skulone, przytulone do siebie i zapłakane. Patrzyły na niego, a Niewiński wyjaśniał: - Czasem short track nagradza - tak jak mnie w moim biegu indywidualnym, a czasem karze. Byłem nastawiony na zgrzytanie zębów, ból i superwentylację, wiedziałem że będzie ciężko. Kiedy powiedzieli mi, że po biegu indywidualnym, a biegłem jako ostatni z nas, mam za 10 minut sztafetę, to wiedziałem, że dobrze zrobiłem, przygotowując się na najgorsze.

Wydawało się, że w swoich wyścigaach indywidualnych Polacy oszczędzali się na sztafetę mieszaną, bodaj największą szansę medalową w short tracku. Próbowali w biegach indywidualnych na 500 i 1000 m robić, co można, żeby ich nie stracić i żeby do sztafety przystąpić z pełną mocą. Wyszło pół na pół: Pigeon i Topolska odpadli, Niewiński i Maliszewska są w grze. To właśnie o tym swoim wyścigu mówił Michał – zawodnicy przed nim w ostrym starciu stracili równowagę i prędkość, on to wykorzystał i przyjechał na metę pierwszy.

W sztafecie za Topolską pojechała Kamila Sellier.

Mimo tego niepowodzenia sztafetowego warto drużynę opisać, bo jest wyjątkowa i to nie koniec ich przygody w Mediolanie. Wszyscy jeszcze będą mieć swoją szansę.

Każde z nich miało swoją drogę na te igrzyska, każda była kompletnie inna, i składają się na jeden team.

Największe dramaty w przeszłości były udziałem Maliszewskiej i chyba można powiedzieć, że tkwią w niej i nie chcą jej opuścić.

Cztery lata temu w Pekinie stwierdzono u niej COVID, była zamykana na kwarantannie, wypuszczana, badana, bo Chińczycy mieli drakońskie zasady, przeżywała gehennę, płakała godzinami i miała nadzieję, że jeszcze zdąży na swój start. Przepadł ten lepszy dystans, na 500 m, w którym była jedną z faworytek ze ścisłej czołówki na świecie, ale wypuszczono ją przed wyścigami na 1000 m. Wiadomo, w short tracku wszystko może się zdarzyć, więc i to się zdarzyło – Maliszewska upadła w ćwierćfinale.

Trudno powiedzieć, co na wpłynęło na upadek w największym stopniu: specyfika tego sportu, gdzie kraksy, wykluczenia i VAR są na porządku dziennym, czy załamanie w kilkudniowej samotnej kwarantannie. Teraz nie jest aż taką faworytką, sama przyznaje, że jej forma sprzed igrzysk w Pekinie i obecna to ogromna różnica i to widać w jej biegach, którym brakuje werwy. Straciła umiejętność startu, który na 500 m jest kluczowy, a nawet niezbędny, zwłaszcza gdy startuje się z gorszego, bardziej zewnętrznego toru. W biegu indywidualnym na 500 m rozgrywanym dwie godziny przed sztafetą widać było, że odstaje od Kanadyjki Kim Boutin, jednej z faworytek.

Felix Pigeon i Polska

Oszczędzając się pojechał w nich na 1000 m Felix Pigeon. Gdy z czwartego miejsca po dwóch okrążeniach cudownym manewrem objął prowadzenie, pewnie pomyślał, że powalczy o awans. Ale gdy trzej rywale przepchnęli się przed niego z bezwzględnością i determinacją, odpuścił. Pigeon to zupełnie odrębny przypadek w sztafecie. Dopiero w grudniu uzyskał polski paszport. Nie ma żadnych związków z Polską poza sportem. Ale odkąd przyjechał do nas cztery lata temu, pokochał nową ojczyznę. W drużynie Kanady startował w młodzieżowych igrzyskach, później postępów nie było i chciał nawet rzucić sport, ale zamiast tego rzucił dotychczasowe życie i przyjechał do Gdańska. Dlaczego akurat do nas? Bo tu w Polsce była dobra ekipa i znany kanadyjski trener Gregory Durand w sztabie polskiej ekipy. No i widoki na reprezentację. Może nawet na igrzyska w Mediolanie. To facet zakochany w technice, w projektowaniu, sam ostrzy swoje łyżwy, sam zaprojektował i zbudował własną maszynę do ostrzenia. Trochę mówi po polsku. A dla Polski stanowi ewidentny plus: był w składzie mieszanej sztafety, która zdobyła w styczniu srebro mistrzostw Europy w Tillburgu.

Najbardziej znamiennym przypadkiem jest jednak Michał Niewiński. To znaczy, jest to zawodnik, który idealnie pasuje do młodych sportowców, nowego pokolenia, które zupełnie inaczej reaguje na stres, związany z igrzyskami olimpijskimi. Z podejściem takim jak Kacper Tomasiak w drugiej serii na skoczni. Bez stresu, który paraliżuje. Z ekscytacją, która mobilizuje. To 22-latek, który mówi, że przyjechał do Mediolanu po medal i nie przejmuje się, że inni mogą to odebrać jako brak skromności. – Bardzo mnie cieszy, że ludzie we mnie wierzą, ale wymagać mogą moi rodzice i trener – mówił, choć akurat jego sezon też nie jest najmocniejszy.

Ćwierćfinał "polski": Holandia, Włochy, Polska, Węgry. Finał: 1. Włochy, 2. Kanada, 3. Belgia, 4. Chiny.

Więcej o: