Był drugi, był piąty i wreszcie był już tak pewny swego, że w trzecim treningu dostał wolne. Miło patrzeć, jak Kacper Tomasiak rośnie przed pierwszym konkursem olimpijskim. A jednocześnie musimy pamiętać, żeby nadmiernie nie urosły nasze nadzieje związane z 19-letnim debiutantem.
W poniedziałek w Predazzo odbędzie się konkurs skoków narciarskich mężczyzn na obiekcie normalnym w ramach igrzysk olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo 2026. I wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jednym z jego bohaterów będzie Kacper Tomasiak. Ale pytanie - jak dużym bohaterem.
Na niespełna dobę przed zawodami obserwowaliśmy trzy serie treningowe. W pierwszej Tomasiak uzyskał 98,5 metra i lepszy od niego w stawce 50 zawodników był jedynie Philipp Raimund. Niemiec uzyskał 100 metrów w lepszych warunkach od Polaka (dostał 11,3 pkt za niekorzystny wiatr, a Kacper dostał 13,8 pkt rekompensaty) i miał notę w sumie o zaledwie 0,5 punktu lepszą.
W drugiej serii Tomasiak skoczył aż 104,5 metra. To była druga najlepsza odległość tego treningu. A wynik – piąty. Minimalnie przed naszym świetnym debiutantem znaleźli się Austriak Stephan Embacher, ponownie Raimund, oraz Marius Lindvik i Ren Nikaido.
Komentator Eurosportu aż przestał mówić
- O, nie skacze Kacper Tomasiak – zdziwił się nieco komentator Eurosportu Michał Korościel, nie widząc lidera naszej kadry w trzeciej z niedzielnych serii treningowych. -- I dobrze, że nie skacze. Pokazał jeden świetny skok, jeden bardzo dobry i wystarczy – odpowiadał komentujący z Korościelem Igor Błachut. Trudno się nie zgodzić. W przeddzień konkursu Tomasiak zdecydowanie zrobił swoje w tych dwóch skokach. To słuszna decyzja sztabu trenerskiego, żeby oszczędzać siły Kacpra już na zawody.
- Jutro po takich skokach Kacpra mamy prawo oczekiwać… Nie doprecyzuję. Zostawię sobie furtkę. Mamy prawo oczekiwać wielkiego wyniku. A jutro wytłumaczę, co miałem na myśli – podsumowywał po ostatnim treningu Korościel.
My podsumujmy to wszystko tak:
- w niedzielę Tomasiak był drugim skoczkiem dnia. Lepiej od niej wypadł tylko Raimund.
- w czwartek Tomasiak był piątym skoczkiem dnia
Dla kibiców, którzy nieco gorzej pamiętają zaznajamianie się skoczków z olimpijskim obiektem, są poniższe wyliczenia:
Natomiast dla kibiców, którym po świetnych treningach Tomasiaka zaostrza się apetyt na sensacyjny medal dla Polaka, małe przypomnienie. Kacper ma 19 lat. To jest jego pierwszy sezon w elicie. Tomasiak jest świetny, ale tu naprawdę bardzo dobrym wynikiem będzie miejsce w top 10 w poniedziałkowym konkursie. Choć z drugiej strony marzenia o czymś więcej są naturalne. O czym zresztą niedawno mówił na Sport.pl ktoś, kto Tomasiaka znakomicie zna.
Zna Tomasiaka od dziecka. I nie dziwi się marzeniom kibiców
- W mediach społecznościowych pojawiają się opinie, że pierwsze podium Tomasiaka to będzie podium olimpijskie na normalnej skoczni. Ktoś powie, że to pompowanie balonika, ale kibicom trudno odmówić prawa do marzeń o sukcesach zawodnika, który tak mocno wszedł do elity – zauważaliśmy miesiąc temu w rozmowie z Pawłem Niemczykiem. - No pewnie, że ludzie mają prawo marzyć. Ja tu może lepiej nie będę nic mówił, ale swoje myśli, jeśli chodzi o te igrzyska, też mam – odpowiadał prezes klubu LKS Klimczok Bystra, gdzie Tomasiak skacze od dziecka.
W sumie, jak wyliczył ceniony statystyk skokowy Adam Bucholz ze Skijumping.pl, Tomasiak był czwartym skoczkiem treningów. Z uśrednioną notą zaledwie o 0,3 pkt gorszą od trzeciego Feliksa Hoffmanna.
Ale to tylko treningi. Owszem, cieszące i dające nadzieję, tym bardziej że nasz młody talent już pokazywał, że jest mocny mentalnie. Ale mimo wszystko nie odlatujmy, spokojnie czekajmy na konkurs.
Poza Tomasiakiem w poniedziałek zobaczymy jeszcze dwóch polskich skoczków. Paweł Wąsek i Kamil Stoch w niedzielę uczestniczyli we wszystkich trzech seriach treningowych. Wąsek był 18., 17. i 19., a Stoch – ósmy, 33. i 24.
Poniedziałkowy konkurs olimpijski zaplanowano na godzinę 19. Transmisje w TVP, Eurosporcie i na platformie HBO MAX, relacja na żywo na Sport.pl.