Niedziela to pierwszy dzień, kiedy możemy mieć jakieś nadzieje na pierwszy medal olimpijski podczas tegorocznych igrzysk olimpijskich. Mieliśmy czworo reprezentantów w slalomie gigancie równoległym. Aleksandra Król-Walas i Maria Bukowska-Chyc startowały u pań, a u panów Oskar Kwiatkowski i Michał Nowaczyk. Szczególnie można było mieć oczekiwania do Król-Walas, która w tej konkurencji zdobyła dwukrotnie brązowy medal mistrzostw świata a w tym sezonie jest w czołówce Pucharu Świata.
O godzinie 9:00 na stoku snowboardowym w Livigno zaczęły się kwalifikacje. Zawodniczki i zawodnicy mieli po dwa przejazdy - jeden po czerwonym torze, drugi po niebieskim. Czasy były sumowane. Do fazy finałowej awansowała najlepsza 16 po obu przejazdach. Im wyższe miejsce w kwalifikacjach, tym lepiej w kolejnych rundach, bo można było wywalczyć rozstawienie i prawo wyboru toru.
Król-Walas i Bukowska-Chyc miały pierwsze przejazdy na torze czerwonym. Pierwsza z nich nie zawiodła, bo przejechała trasę w czasie 46.37 sek. Na półmetku kwalifikacji tylko Kanadyjka Aurelie Moisane była szybsza od Polki na czerwonej stronie (46.32 sek.). Bukowska-Chyc miała sporo do poprawy, bowiem miała w tym momencie jeden z najgorszych czasów (49.83 sek.). Ale obie Polki mogły z optymizmem patrzeć na drugą część kwalifikacji, bowiem niebieski tor wyglądał na szybszy. Tam imponująco wyglądała broniąca olimpijskiego złota Czeszka Ester Ledecka (45.04.), była najlepsza na półmetku.
Druga próba faktycznie była lepsza w wykonaniu Biało-Czerwonych. Bukowska-Chyc pojechała po niebieskim torze pół sekundy szybciej niż po czerwonym (49.34 sek). Ale to było za mało, by myśleć o awansie do TOP 16. Zajęła 27. miejsce.
Król-Walas miała okazję, by potwierdzić swoją klasę i dobrą dyspozycję. Jej przejazd po niebieskiej trasie był jednak nieco wolniejszy (46.81 sek.), ale ostatecznie ukończyła kwalifikacje na dobrym, piątym miejscu. Mogła liczyć się po południu w walce o medale. Najlepsze w eliminacjach były Czeszki - wygrała Ledecka, druga była Zuzana Maderova.
Niespodziewanie kwalifikacji nie przeszła Gloria Kotnik. Słowenka broniła brązowego medalu z Pekinu. Co prawda miała łączy czas identyczny jak 16. Claudia Riegler (1:35.43), ale Austriaczka miała lepszy czas pojedynczego przejazdu (47.35 sek. na niebieskim torze przy 47.66 sek. Kotnik na niebieskim).
Zobacz też: Polak zachwyca w Niemczech. Czekali na to 30 lat
Jeśli chodzi o kwalifikacje mężczyzn, to Kwiatkowski i Nowaczyk zaczynali na niebieskiej trasie. Pierwszy z nich pojechał przyzwoicie, poprawnie technicznie, ale w środkowej sekcji zabrakło prędkości. Uzyskał czas 43.68 sek., który dawał mu środek stawki. Musiał zatem atakować w drugim przejeździe. Trochę wolniejszy od Kwiatkowskiego był Nowaczyk (44.58 sek.), na półmetku miał 13. czas na niebieskim torze. Mogło być zatem bardzo trudno o awans do rund finałowych.
W drugim przejeździe Nowaczyk musiał zaryzykować i pojechać agresywniej. To była dobra całkiem dobra próba Polaka, bo był szybszy o ponad sekundę w porównaniu do pierwszego przejazdu (43.50). Ale do awansu trochę zabrakło. Gdyby pierwszy przejazd miał o pół sekundy szybszy, to mógłby się liczyć. Zajął 23. miejsce
Niestety, dużo gorzej poszło Kwiatkowskiemu na czerwonej trasie. Popełnił za dużo błędów w miejscu, gdzie nie miał prawa ich popełnić, bo na wypłaszczeniu, gdzie traci się prędkość. Zgubił rytm i stracił sporo czasu, bo nawet dwie sekundy. Przez to przepadły wszelkie szanse na awans do finałów. Uzyskał czas drugiego przejazdu 45.02, jeden z najgorszych na czerwonym torze. Ostatecznie uplasował się na 28. pozycji.
Kwalifikacje u mężczyzn padły łupem Włochów - wygrał Roland Fischnaller, a drugi był Aaron March.
Rywalizacja finałowa rozpocznie się o godzinie 13:00 od pojedynków w 1/8 finału. Wyścigi o medale zaplanowano ok. godz. 14:30.
Miejsca reprezentantów Polski w kwalifikacjach olimpijskich do snowboardowego slalomu giganta równoległego:
Kobiety:
Mężczyźni: