Piesiewicz i PKOl wprawiają w oburzenie. "Jest mi bardzo przykro"

- Gdybym była jeszcze czynnym sportowcem i czytała te wszystkie doniesienia o ewentualnych problemach z Galą Olimpijską, czułabym wielki niepokój - powiedziała członkini zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Agnieszka Kobus-Zawojska, w rozmowie z WP SportoweFakty. Była wioślarka zabrała również głos ws. wycofujących się sponsorów oraz braku odpowiedzi dotyczących doniesień medialnych. Zapowiedziała też, że pojawi się na najbliższym posiedzeniu zarządu.
DLOLU
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Nie ma dobrego okresu Polski Komitet Olimpijski. Jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi w Paryżu prezes związku - Radosław Piesiewicz - zaliczył mocną wpadkę wizerunkową. Pojawił się na banerach promujących imprezę tuż obok znanych sportowców - Igi Świątek, Wilfredo Leona czy Magdaleny Stysiak. Później Radio Zet ujawniło, że Piesiewicz i jego rodzina ponad 30 razy korzystali z odprawy VIP na lotnisku na Okęciu i przy okazji lotów do Warszawy. Prezes PKOl za każdym razem miał taką usługę rozliczać przez komitet w ramach umowy barterowej z Polskimi Portali Lotniczymi (PPL).

Zobacz wideo Robert Lewandowski i Sebastian Mila znów razem w akcji! Ależ sceneria

Szerokim echem odbiły się także ustalenia dziennikarzy portalu Onet. Według wspomnianego źródła Według Onetu żona Piesiewicza - Agnieszka Piesiewicz - zarobiła w państwowym banku ponad milion złotych, nie mając w umowie zapisanego zakresu obowiązków.

Szczere wyznanie członkini zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego o wycofujących się sponsorach. "Jest mi bardzo przykro"

Związki z instytucją zaczęli zrywać sponsorzy, przede wszystkim spółki Skarbu Państwa - Polskie Linie Lotnicze, Orlen, PKP Intercity, Krajowa Grupa Spożywcza, Enea oraz Tauron. Do sprawy w rozmowie z WP SportoweFakty odniosła się członkini zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Agnieszka Kobus-Zawojska. - Jest mi bardzo przykro, że wizerunek polskiego olimpizmu jest w takim stanie, ciężko się na to patrzy. Sport olimpijski zawsze jawił się jako coś nieskazitelne, co warto pokazywać. Tymczasem słyszymy o kolejnych wycofujących się sponsorach, którzy nie chcą być z tym powiązani. To po prostu przykre - powiedziała.

- Jako członkini zarządu z ramienia Komisji Zawodniczej i reprezentantka sportowców muszę wyznać, że my także nie wiemy wszystkiego, co dzieje się "na górze". To powinno być znacznie bardziej transparentne - oznajmiła. 

PKOI zapowiedział, że do wszystkich zarzutów odniesie się do końca września br. - Moim zdaniem Polski Komitet Olimpijski powinien się szybko ustosunkować do pojawiających się doniesień. Zwlekanie nie sprzyja nikomu, ludzie się niecierpliwią, a traci na tym wizerunek sportu olimpijskiego - podkreśliła Kobus-Zawojska.

Agnieszka Kobus-Zawojska o gali olimpijskiej i posiedzeniu zarządu

Zabrała też głos ws. gali olimpijskiej, która pierwotnie miała odbyć się 30 sierpnia, ale została odwołana. - Gdybym była jeszcze czynnym sportowcem i czytała te wszystkie doniesienia o ewentualnych problemach z Galą Olimpijską, czułabym wielki niepokój. (...) Smutne, że afery wokół PKOl przyćmiły medale polskich sportowców - powiedziała.

Na 17 września zaplanowano posiedzenie całego zarządu. Była wioślarka wyznała, że będzie w nim uczestniczyć. - Oczywiście pojawię się na zarządzie i liczę, że otrzymamy pewne wyjaśnienia. Czy będę miała przygotowane pytania? Myślę, że te będą się powielać i wszyscy będziemy zainteresowani podobnymi tematami. Ja na pewno będę chciała usłyszeć informacje o wspomnianej Gali Olimpijskiej. Liczę też na zmianę w kwestii transparentności. Nawet jeśli chodzi o wynagrodzenia - jestem zdania, że ludzie powinni być wynagradzani ale adekwatnie do włożonej pracy - dodała.

Więcej o: