Przegrał wybory z Piesiewiczem, teraz ujawnia. Tak prezes doszedł do władzy

- To nie jest przypadek - tak krótko Kewin Rozum podsumował rezygnację Andrzeja Kraśnickiego z wyborów na prezesa PKOl-u w ubiegłym roku. Prezes Polskiego Związku Sumo ujawnił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet", co najprawdopodobniej stało za wycofaniem się ówczesnego prezesa komitetu z walki z Radosławem Piesiewiczem. Te słowa są dość szokujące. Do gry wkroczyć miała bowiem... polityka. - Wszyscy schowali głowy w piasek - dodał.
Radosław Piesiewicz, Andrzej Kraśnicki
Screen z Agencja Wyborcza.pl

Igrzyska olimpijskie w Paryżu były rozczarowujące dla reprezentantów Polski. Radosław Piesiewicz wyrażał nadzieję, że poprawią wynik z Tokio, kiedy to zdobyli 14 medali. Tyle tylko, że w tym roku było jeszcze gorzej - zaledwie 10 krążków, z czego tylko jeden był koloru złotego. Mimo wszystko słabe wyniki sportowe przyćmiły afery, które już od wielu tygodniu wybuchają wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz samego prezesa.

Zobacz wideo Piotr Zieliński nie miał żadnych wątpliwości! "Fajnie się gra z chłopakami"

Trwa konflikt na linii Sławomir Nitras - Piesiewicz, co ma związek z licznymi patologiami, które ujawniono już w trakcie imprezy we Francji. Mowa o kolesiostwie, układach, niesprawiedliwym traktowaniu zawodników czy braku dofinansowania. To też poskutkowało radykalnymi działaniami głównych sponsorów PKOl-u. Ci powoli zaczęli wycofywać się ze wsparcia finansowego komitetu. Tak postąpiło kilka spółek Skarbu Państwa. Finansowanie zawiesił też Orlen. Ale to nie koniec kontrowersji. Teraz kolejne ujawnił Kewin Rozum. 

Kewin Rozum zdradził, jak Piesiewicz wygrał wybory na prezesa PKOl-u. Niepokojące doniesienia

Piesiewicz został prezesem PKOl-u w 2023 roku. Wówczas wygrał wybory, pokonując Kewina Rozuma. Kandydatura prezesa Polskiego Związku Sumo wpłynęła jednak dość późno, a konkretnie po tym, jak z ubiegania się o to stanowisko zrezygnował ówczesny prezes PKOl-u Andrzej Kraśnicki. 

I teraz Rozum ujawnił nieznane dotąd fakty na temat ubiegłorocznych wyborów. Ujawnił, dlaczego Kraśnicki wycofał się z wyborów. Jego teoria jest szokująca. Jak przyznał, wpływ na to mogła mieć... polityka, a przecież sport powinien być od niej całkowicie wolny.

- Coś musiało nim kierować. Krąży informacja o odwiedzinach pana Andrzeja Kraśnickiego u polityka najwyższego szczebla. I po tej wizycie pan Andrzej zrezygnował. To nie jest przypadek - podkreślał Rozum w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet". Jego zdaniem Kraśnicki wygrałby te wybory, dlatego też jego rezygnacja była dla niego zaskakująca i musiała mieć związek z owym spotkaniem. 

- Nagle ni z gruszki, ni z pietruszki zrezygnował i nie chciał walczyć z Piesiewiczem, który wcześniej wielokrotnie traktował go lekceważąco i pogardliwie. Mnie to wygląda jak brudny polityczny spektakl, a nie wyborcza walka w duchu fair play - dodawał.

To mocno wzburzyło Rozumem, dlatego też postanowił kandydować. - Dla mnie to było nieakceptowalne i uznałem, że skoro wszyscy schowali głowy w piasek, to choć sam jestem ze sportu nieolimpijskiego, to podejmę walkę i pokażę, że nie wszyscy godzą się na takie rzeczy - mówił. Ostatecznie wygrać się nie udało. Dlaczego?

Jednym z powodów mogło być "kuszenie" przez Piesiewicza związków sportowych pieniędzmi ze spółek Skarbu Państwa. - Mamił nimi działaczy i to był cały pomysł na kampanię. (...) Spółki dałyby pieniądze tak czy inaczej - ocenił. I jak przyznał, nie jest zszokowany tym, co obecnie dzieje się w PKOl-u. Ba, spodziewał się takiego scenariusza.

Rozum ujawnia. "Otrzymywałem niepokojące sygnały"

- Otrzymywałem niepokojące sygnały od wielu osób ze świata sportu na temat tego, jak może wyglądać prezesura Radosława Piesiewicza. Pojawiały się głosy od działaczy dotyczące działalności w Polskim Związku Siatkówki aż po karierę w Polskim Związku Koszykówki, skąd przyszedł do PKOl - ujawnił.

Wokół komitetu jest bardzo gorąco w ostatnim czasie. Nitras żąda od niego transparentności, przede wszystkim finansowej. PKOl nie ma jednak zamiaru spełnić oczekiwań ministra sportu i turystyki. Do siedziby PKOl-u weszła już Krajowa Administracja Skarbowa. Ten sam organ bada też działanie PZKosz, którego Piesiewicz pozostaje prezesem. Spekulowano również, że w komitecie olimpijskim odbędzie się kontrola Najwyższej Izby Kontroli, choć zdaniem PKOl-u o działaniach NIK-u nie ma mowy.

Więcej o: