Po igrzyskach olimpijskich w Paryżu nadszedł czas rozliczeń dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego i dla prezesa Radosława Piesiewicza. W trakcie igrzysk pojawiało się sporo afer wokół polskich związków, m.in. dotyczących kolesiostwa i układów. W przypadku Piesiewicza nowa sprawa dotyczy umowy zawartej między PKOl a Polskimi Portami Lotniczymi. To porozumienie zapewniało olimpijczykom pakiet usług VIP, ale oni z nich nie korzystali. W przeciwieństwie do Piesiewicza.
Radio Zet ujawniło, że od kwietnia 2023 r. Piesiewicz korzystał z usług VIP aż 35 razy. Jednorazowo taka opcja kosztuje 1600 zł za pierwszą osobę i 1000 zł za każdą kolejną. "W tej cenie pasażer samolotu może czekać w ekskluzywnych pomieszczeniach, korzystać z przekąsek i gorących posiłków, a do samolotu ekskluzywną limuzyną odwożą go pracownicy lotniska" - pisaliśmy na Sport.pl. Piesiewicz korzystał z usługi VIP z rodziną przy okazji lotów na Dominikanę, do Niemiec, Zurychu, Dubaju, Aten, Budapesztu, Londynu czy Gdańska.
- Myślał, że będzie twarzą sukcesu, a stał się symbolem porażki - tak o Piesiewiczu miał powiedzieć jeden z ministrów w rządzie Donalda Tuska, którego zacytował Onet, już po igrzyskach olimpijskich w Paryżu.
"Wyjaśnimy każdy zgłaszany przez sportowców przypadek zaniedbania. Sygnałów dotyczących braku obecności trenerów, fizjoterapeutów lub braku sprzętu było zbyt dużo. Rozpoczynamy od ustalenia, kto i w jakim charakterze przebywał na igrzyskach olimpijskich za pieniądze publiczne" - napisał na portalu X minister sportu Sławomir Nitras, zwracając się z oficjalnym pismem do prezesa Piesiewicza.
- Pan minister ochoczo przytacza, ile dostał PKOl. To ja bardzo proszę pana ministra, niech pokaże, ile komitet dostał w tym roku z budżetu państwa? 1,13 mln złotych na dzień przed wylotem. Pan minister nie dołożył ani złotówki do lotów polskich sportowców, ani złotówki do hoteli, ani do klimatyzatorów, do niczego. Niech nie oszukuje opinii publicznej, ani pana premiera, ani rządu polskiego mówiąc, że gigantyczne pieniądze poszły z budżetu państwa - odpowiedział Piesiewicz, cytowany przez Interię. Na tym jednak nie koniec sprawy.
Mariusz Gierszewski z Radia Zet ujawnił kilkanaście przykładów, w których Piesiewicz wraz z rodziną mieli korzystać z usług VIP Line na lotnisku Chopina na warszawskim Okęciu. Daty rozpoczynają się od 23 lipca zeszłego roku i kończą się 12 lipca br. PKOl rozliczał tę usługę w ramach umowy barterowej, co potwierdzają dane ujawnione przez dziennikarza. Warto dodać, że wcześniej Piesiewicz mówił wprost w wywiadach, że wszystkie loty VIP dla siebie i rodziny opłacał z własnych pieniędzy i ma na to dowody, choć nie będzie ich przedstawiał opinii publicznej.
"Kłamstwa to chleb powszedni", "Tak płacił, że podpisał przelew z PKOl", "on się z tego nikomu nie będzie tłumaczył", "on ma gdzieś opinię publiczną", "latał sobie z rodzinką, bo mógł", "czyli publicznie kłamał" - piszą internauci w mediach społecznościowych.
Na razie PKOl nie odniósł się do najnowszych informacji opublikowanych przez dziennikarza Radia Zet. Ostatni wpis organizacji pojawił się w środę około godz. 10:45, w którym pojawiło się zestawienie dotacji od Ministerstwa Sportu i Turystyki dla PKOl.