Tylko Aleksandra Mirosław zdobyła złoto na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Oprócz tego Polacy przywieźli ze stolicy Francji cztery srebra i pięć brązowych medali, co nie należy do wybitnych wyników. Po zmaganiach w Paryżu trwają więc dyskusję, co złego dzieje się z polskim sportem, że wynik jest tak słaby. Powodów jest wiele.
W trakcie igrzysk sportowcy i eksperci krytykowali federacje - Daria Pikulik i Mateusz Rudyk wypowiedzieli się na temat Polskiego Związku Kolarskiego, jeden z komentatorów Eurosportu nie szczędził słów wobec Polskiego Związku Szermierczego, a na sam koniec premier Donald Tusk zlecił kontrolę związków i ich wydatków w trakcie igrzysk.
"Źle się dzieje w sporcie polskim" - można napisać, parafrazując Szekspira. Takiego zdania jest również czterokrotny złoty medalista igrzysk Robert Korzeniowski, który w tej sprawie zabrał głos w wywiadzie dla WP SportoweFakty. Bez danych nie chciał oceniać związków na podstawie słów krytyki od sportowców, ale ma swoją tezę na problemy.
- Ja uważam, że polski sport, oprócz prowadzonej systemowo siatkówki, właściwie nie ma pomysłu na to, w jaki sposób wokół mistrzów budować szerokie zespoły interdyscyplinarnych specjalistów i trenerów, jak odpowiednio do szkolenia włączać też następców zasłużonych, ale nie zawsze już perspektywicznych medalistów - stwierdził dawny olimpijczyk.
Ponadto 56-latek wprost przyznał, że problem zaczyna się na szkoleniu i wszystkim, co dzieje się wokół związków w Polsce. - Mamy na pewno kłopot z długofalowym, stabilnym szkoleniem w polskim sporcie wyczynowym. Mamy kłopot z tym, że środowisko, które powinno być w nieustającym rozwoju zbyt chętnie powiela sprawdzone recepty na sukces, które na kolejnych igrzyskach bezlitośnie są weryfikowane przez konkurencję - dodaje Korzeniowski i twierdzi, że już od dawna widać było, że nadchodzi "kulminacja" kryzysu polskiego sportu.
- Cały czas mam wrażenie, że w strukturze polskiego sportu jesteśmy nastawieni na przyjmowanie kroplówek niż na budowanie procesów, które by uniezależniały nas od tych kroplówek. Zadbanie o to, żeby młode pokolenia występowały na zawodach, to podstawowy element i powiedzmy sobie jasno, że nikt tego za związki sportowe nie zrobi - skwitował czterokrotny mistrz olimpijski.