Polka dopiero teraz ujawnia, jaki dramat przeżyła w Paryżu. "To było okropne"

- Zastanawiałam się, co ja w ogóle w tym Paryżu robię - przyznała w rozmowie z Interią Sylwia Szczerbińska, która w parze z Dorotą Borowską płynęła w kajakarskim wyścigu dwójek. Borowska dopiero kilka dni przed startem doleciała do Paryża, a miało to związek z aferą dopingową. Dla jej partnerki z wyścigu był to bardzo wymagający okres.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Sylwia Szczerbińska i Dorota Borowska zajęły piąte miejsce w wyścigu finałowym kajaków C2 na 500 metrów na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Biorąc pod uwagę okoliczności i fakt, że Borowska dopiero kilka dni przed startem została odwieszona w związku z aferą dopingową, można uznać to za niezły wynik

Zobacz wideo Trener kadry polskich kajakarek, Tomasz Kryk, pozostanie na stanowisku? "Nie będę trenerem zmuszającym"

Sylwia Szczerbińska nie miała łatwego życia przez problemy Doroty Borowskiej. "Co ja tu robię?"

Polki płynęły w finale dwójek w piątek 9 sierpnia. Borowska została odwieszona pięć dni wcześniej. Na wspólne przygotowania nie było więc za dużo czasu. Cała Polska mówiła o Borowskiej, a w jej cieniu rozgrywał się dramat  Sylwii Szczerbińskiej. - Gdy znowu sama zeszłam na jeden z treningów przed igrzyskami, to się rozpłakałam. Nie wiedziałam, co ja tutaj robię i czemu jestem sama. "Sama? Przecież ja mam płynąć dwójkę!" - myślałam i łzy same napłynęły mi do oczu - przyznała Szczerbińska w rozmowie z Interią.

- Zastanawiałam się, co ja w ogóle w tym Paryżu robię. Gdy dostałam informację, że Dorota może płynąć, to wybuch emocji i szczęścia był ogromny. Nie wiem, czy te wybuchy nam pomogły, bo przed startem powinnyśmy być skoncentrowane, a tu płacz na zmianę z euforią - dodała 26-latka.

Kajakarka wyznała, że ostatni czas był dla niej niezwykle trudny. - To było okropne. Te ostatnie dwa tygodnie to była masakra. Przychodziłam na trening i nie wiedziałam, czy wysiłek w ogóle ma sens. Ciężko było dawać z siebie wszystko, ale walczyłam - wyjawiła.

Szczerbińska przyznała też, że była w stałym kontakcie z Dorotą Borowską i wierzyła, że sprawiedliwość zwycięży. Ostatecznie tak się stało i reprezentantki Polski miały okazję do startu na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Na półmetku finału były nawet na pozycji medalowej, ale ostatecznie ukończyły rywalizację poza podium. 

Więcej o: