1976 rok - to wtedy reprezentacja Polski prowadzona przez Huberta Wagnera zdobyła złoty medal na igrzyskach olimpijskich. Tego sukcesu nie udało się do tej pory powtórzyć. Ostatnie 20 lat było pasmem ćwierćfinałowych porażek kadry na igrzyskach. Na tym etapie olimpijskiego turnieju odpadała na każdej imprezie od 2004 roku.
To w końcu się zmieniło. Biało-Czerwoni w ćwierćfinale bez większych problemów rozprawili się ze Słowenią. W półfinale rozegrali świetne spotkanie z bardzo mocną tego dnia reprezentacją Stanów Zjednoczonych i mimo licznych problemów - zwłaszcza zdrowotnych - wygrali 3:2. W finale Francja była już jednak zbyt mocna. Mimo porażki w finale selekcjoner Nikola Grbić nie ukrywał dumy ze swojej drużyny.
Choć na pochwały za występ na igrzyskach zasłużyli wszyscy reprezentanci Polski, to tylko jeden z nich - Jakub Kochanowski - został wybrany do drużyny marzeń turnieju olimpijskiego. Polak został uznany przez FIVB za najlepszego środkowego blokującego razem z Taylorem Averillem.
Kochanowski znalazł się w naprawdę zaszczytnym gronie, które tworzą przede wszystkim reprezentanci Francji. Tylko on i Averill są przedstawicielami innych drużyn niż zespół gospodarzy, ale to nie dziwi - w finale igrzysk pokazali oni kompletną dominację i z łatwością rozprawili się z reprezentacją Polski.
Drużyna marzeń siatkarskiego turnieju igrzysk olimpijskich: Earvin Ngapeth, Trevor Clevenot, Jean Patry, Jakub Kochanowski, Taylor Averill, Jenia Grebennikov.