Środowa rywalizacja na igrzyskach olimpijskich obfitowała w emocje z udziałem wioślarzy. Finały czwórki męskiej oraz żeńskiej dostarczyły mnóstwo wrażeń, a także pozytywnych wieści dla Polaków. Dominik Czaja, Fabian Barański, Mateusz Biskup oraz Mirosław Ziętarski spełnili olimpijskie marzenie i wywalczyli brązowe medale, ulegając jedynie Holendrom oraz Włochom. Po wyścigu nie ukrywali jednak wielkiej radości oraz wzruszenia, że wreszcie im się udało.
W bardzo podobnym stanie były także Holenderki. Benta Paulis, Laila Youssifou, Tessa Dullemans i Roos de Jong stoczyły piekielnie wyrównany bój o złoto z czwórką z Wielkiej Brytanii. Ostatecznie to Wyspiarki okazały się lepsze, ale minimalnie, bo zaledwie o 0,15 sekundy (podium z wyraźną stratą ponad trzech sekund uzupełniły Niemki). Choć złoto było o włos, holenderska ekipa i tak była bardzo zadowolona. Dla każdej z jej wioślarek był to pierwszy olimpijski medal w karierze.
Upust ogromnej radości dały w wywiadzie dla telewizji RTL 4, udzielonym już po ceremonii medalowej oraz wielkiej celebracji na scenie, podczas której tańczyły z radości. Reporter programu "Humberto a Paris" Frank Evenblij zapytał srebrne medalistki o odczucia związane z medalem. - Teraz jest fantastycznie. Początkowo było nam trochę przykro, że to złoto tak minimalnie uciekło, ale na ten moment mamy już ochotę poimprezować! - powiedziała rozemocjonowana Laila Youssifou.
Holenderkom udało się jednak bardzo zaskoczyć dziennikarza, który stwierdził, że teraz po zdobyciu medalu są prawdziwą drużyną. Roos de Jong zgodziła się z nim w pełni i niespodziewanie zdjęła z siebie część ubrań, by zaprezentować tatuaż na ręce, który zrobiły sobie wszystkie członkinie srebrnej czwórki. Chodziło o napis "Teampie", co po angielsku oznacza po prostu "zespół".