"Świat bez nieba, narodów, religii i to jest wizja tego pokoju, który wszystkich ma ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety" - powiedział Przemysław Babiarz na temat piosenki "Imagine" autorstwa Johna Lennona, która wybrzmiała podczas ceremonii otwarcia igrzysk. Te słowa nie spodobały się władzom TVP, które zawiesiły dziennikarza na czas trwania imprezy w Paryżu. O aferze usłyszał niemal cały świat. Pisali o niej w Niemczech, Rosji, a nawet w Nowej Zelandii. Większość ekspertów i dziennikarzy nie zgadza się z tak radykalnym środkiem, zastosowanym przez Telewizję Polską.
- Karanie go za to co powiedział w swojej relacji, za kilka słów opinii na temat piosenki wykonanej podczas imprezy, jest skandalem. Trudno to nazwać inaczej. I nie ma znaczenia czy jego opinia była słuszna, czy nie - mówił Juliusz Braun, były prezes TVP. Podobne zdanie wyraził Robert Kwiatkowski. Byli oni również zdziwieni faktem, że właśnie tego dziennikarza wyznaczono do skomentowania ceremonii otwarcia. Niewykluczone jednak, że nawet jeśli TVP będzie chciało przywrócić Babiarza do pracy, to może już nie mieć okazji, by tego dokonać.
Jak donosi "Plotek", inna stacja jest zainteresowana pozyskaniem doświadczonego komentatora. "Tam mógłby znowu mieć status gwiazdy" - czytamy. O jakim konkretnie pracodawcy mowa?
To TV Republika. To właśnie pracę w tej stacji uzyskało wielu dziennikarzy po zmianie władzy w TVP. A nie od dziś wiadomo, że w przeszłości Babiarz był silnie powiązany z Jackiem Kurskim, a więc prezesem TVP za czasów rządów PiS-u. I już od dawna spekulowało się, że może on stracić posadę.
- Od dłuższego czasu Sakiewicz [Tomasz Sakiewicz, szef TV Republika, przyp. red.] uważa, że brakuje im jakiegoś dobrego programu sportowego z mocną gwiazdą. I jak z nieba spadła ta afera z Babiarzem, bo to świetna okazja, by go "podkraść". Szykowana jest dla niego kusząca oferta, bo stacja się rozwija i od nowego roku będzie miała jeszcze więcej pieniędzy. Na nim nikt nie będzie oszczędzał, bo to marka sama w sobie - mówił jeden z informatorów dla "Plotka".
O tym, czy ostatecznie Babiarz zmieni pracodawcę, przekonamy się w najbliższych tygodniach. Niewykluczone, że sam złoży wypowiedzenie i przejdzie do konkurencyjnej stacji. "Babiarz pracę przy paryskiej imprezie zakończył, zanim na dobre ją zaczął. I, jak słyszymy, to może być jego koniec w TVP" - pisał już kilka dni temu Kacper Sosnowski ze Sport.pl. Jak na razie 60-latek pozostaje zawieszony i milczy w sprawie. Całą aferą zainteresował się nawet KRRiT, który wszczął postępowanie.
"Postępowanie wyjaśni, czy nie naruszono polskiego prawa poprzez ograniczenie dziennikarzowi wolności do wypowiedzi i wyrażenia opinii, co wprost zagwarantowane jest w Konstytucji RP oraz innych ustawach (Prawo prasowe, ustawa o radiofonii i telewizji)" - czytamy w oficjalnym komunikacie.