Iga Świątek się nie zatrzymuje. W pierwszej rundzie tenisowego turnieju na igrzyskach w Paryżu bez większych problemów pokonała 6:2, 7:5 Irinę-Camelię Begu. Na kolejnym etapie rywalizacji zwycięstwo przyszło jej jeszcze łatwiej. Tym razem rozprawiła się z Diane Parry, którą praktycznie zmiotła ją z kortu, o czym świadczy fakt, że oddała jej zaledwie dwa gemy (6:1, 6:1). - Cieszę się przede wszystkim, że byłam solidna, bo pilnowałam, żeby grać swój tenis, z odpowiednią dozą cierpliwości - mówiła po meczu. Pod wrażeniem jej zwycięstwa byli polscy eksperci. "Różnica kilku klas", "TGV" - pisali na X.
Tak dominujące zwycięstwo Świątek obiło się szerokim echem na całym świecie, a w szczególności we Francji. Tamtejsi dziennikarze żałowali, że ich rodaczce nie udało się sprawić sensacji, choć doskonale zdawali sobie sprawę, że najprawdopodobniej taki zapadnie wynik.
"Nie ma w tym nic dziwnego. Parry przegrywa ze Świątek w drugiej rundzie igrzysk olimpijskich w Paryżu" - brzmi tytuł "L'Equipe". "Do wyczynu nie doszło. (...) Przegrała z potęgą Polki. Zbyt duża ilość niewymuszonych błędów naszej rodaczki nie pozwoliła jej liczyć na więcej niż 1:6, 1:6" - pisali dalej dziennikarze.
Podobne zdanie w sprawie wyraził dziennik "Ouest-France". "Diane Parry została zmieciona przez Igę Świątek i wyeliminowana. Nie dokonała cudu. Nie była w stanie przeciwstawić się potężnym forehandom liderki rankingu WTA" - czytamy. "Parry nie mogła nic zrobić Świątek i odpadła już w drugiej rundzie" - to z kolei krótka relacja letelegramme.fr.
Niemal identyczną opinię wyrazili w redakcji sports.fr. "Świątek zmiażdżyła naszą rodaczkę. (...) Choć wynik jest bolesny, to niektóre gemy były wyrównane. Jednak na paryskiej 'mączce', na której Iga unosiła rękę w geście triumfu czterokrotnie, jest praktycznie nie do pokonania" - podkreślali dziennikarze.
Pod wrażeniem gry pierwszej rakiety świata są też media w Hiszpanii. "Świątek awansowała bez mrugnięcia okiem" - napisała redakcja puntodebreak.com. Zauważyła, że gładkie zwycięstwo odniosła też inna zawodniczka o polskich korzeniach - Jasmine Paolini, która pokonała 6:4, 6:1 Magdę Linette. "50 dni temu spotkały się w finale Roland Garros. Kto wie, czy w najbliższą niedzielę nie będą ponownie walczyć o złoty medal" - dodawali dziennikarze mając na myśli Świątek i Paolini.
"Świątek nie zawodzi i odnosi największy sukces na olimpiadzie. Zawodniczka z Warszawy jak zwykle wykazała się autorytetem. Dzięki niemu awansowała dalej i zwiększyła szanse na medal" - to z kolei opinia redakcji katalońskiego "Sportu".
W trzeciej rundzie turnieju Świątek zmierzy się z Xinyu Wang. Chinka na igrzyskach ograła już dwie rozstawione zawodniczki: Jelenę Ostapenko oraz Dianę Sznajder.