Z chińsko-rosyjskiej pary potencjalnych rywalek Igi Świątek to Diana Sznajder przystępowała do spotkania w wyższej dyspozycji, patrząc przez pryzmat ostatnich wyników. Ostatni sprawdzian przed igrzyskami Rosjanka zdała na 5+, bo w cuglach wygrała turniej ATP 250 w Budapeszcie. Może niezbyt mocno obsadzony, bo najwyżej rozstawiona była w nim ona sama (24. WTA), ale i tak triumf w turnieju ze stratą ledwie jednego seta, zdecydowanie budzi respekt. Zresztą w pierwszej rundzie na igrzyskach Sznajder także pokazała klasę, eliminując w dwóch setach Włoszkę Elisabettę Cocciaretto (6:2, 7:5).
Natomiast Chinka, 52. rakieta świata, od dłuższego czasu nie imponowała formą. Jeżeli chodzi o turnieje rangi WTA, to ostatni raz więcej niż jeden mecz podczas zawodów wygrała w marcu w Austin. Na trawie przegrała oba rozegrane spotkania, a kilka miesięcy temu podczas Roland Garros doszła do drugiej rundy, gdzie przegrała z Kanadyjką Leylah Fernandez. Dlatego też triumf w pierwszej rundzie igrzysk i to gładki nad Czeszką Lindą Noskovą (6:3, 6:3), można było traktować jako lekką niespodziankę.
Poniedziałkowy mecz drugiej rundy obie zawodniczki zaczęły od wzajemnych przełamań. Gdy Rosjankę już przy pierwszej okazji zawiódł serwis, Chinka zaraz zrobiła dokładnie to samo. Mecz się chwilowo wyrównał, ale z czasem to Wang Xiyu zaczęła przejmować kontrolę. Wygrywała przede wszystkim znacznie więcej piłek po pierwszym serwisie (79 proc. vs 48 proc. Rosjanki), a to zaowocowało kolejnymi przełamaniami. Od stanu 2:3 wygrała cztery gemy z rzędu, a co za tym idzie - seta 6:3.
Druga partia przybrała zaskakujący obrót, bo Chinka zaczęła dominować. Rosjanka kompletnie pękła pod naporem napędzonej rywalki, która popełniała bardzo mało błędów, za to agresywnej, mocnej gry nie bała się w najmniejszym stopniu. Sznajder miała problem, by wygrać jakąkolwiek piłkę przy serwisie Wang, zaś ta będąc na returnie, grała naprawdę dobrze. Wykorzystała dwa z czterech breakpointów i po zaledwie 23 minutach było 5:0. Sznajder udało się wygrać w końcu gema, ale jedynie na otarcie łez.
Xiyu już przy kolejnej okazji dokończyła dzieła i mimo wszystko niespodziewanie, a już na pewno zaskakująco gładko, rozprawiła się z Sznajder 6:3, 6:1. To jej najlepszy w karierze wynik w Paryżu, bo nawet na Roland Garros nigdy nie przebrnęła przez II rundę. Mecz Świątek z Chinką odbędzie się we wtorek 30 lipca o nieznanej jeszcze godzinie.