W sobotę rozpoczął się olimpijski turniej tenisowy, ale tego dnia pogoda w Paryżu nie rozpieszczała - od rana do wieczora padał deszcz, przez co rywalizacja mogła odbywać się jedynie na dwóch zadaszonych kortach. Na jednym z nich swoje spotkanie rozegrał Novak Djoković.
Serbski tenisista na inaugurację mierzył się z Matthew Ebdenem. To 36-letni Australijczyk, który nie jest notowany w rankingu ATP, albowiem ostatni mecz w grze pojedynczej rozegrał dwa lata temu! Od tego czasu Ebden rywalizuje jedynie w deblu. Zagrał w grze pojedynczej tylko z uwagi na rezygnację Holgera Rune. Duńczyka, który wycofał się w ostatniej chwili, mógł zastąpić jedynie tenisista dostępny na listach.
Istniejące przepisy w ostrych słowach skrytykował Novak Djoković. - Naprawdę nie rozumiem tych zasad. Serio, to nie jest dla mnie logiczne. Nie sądzę, aby kreowało to dobry wizerunek dyscypliny. Było wielu singlistów, którzy zasługiwali na swoją szansę. Mogli zostać wezwani i na pewno by nie odmówili. Nie pojmuję, dlaczego tak się nie stało - powiedział Serb, cytowany przez Eurosport. Matthew Ebden wyszedł na kort całkowicie bez wiary w zwycięstwo, co było widać po lekceważącym zachowaniu. Można było odnieść wrażenie, że jest to dla niego rekreacyjny pojedynek. Po wygraniu jedynego gema zaczął go bardzo celebrować. Założył nawet koszulkę na głowę.
Natomiast Novak Djoković, który wciąż czeka na złoty medal olimpijski w grze pojedynczej, w drugiej rundzie może zmierzyć się z Rafą Nadalem. Hiszpan musi jednak najpierw wygrać swój mecz z Węgrem Martonem Fucsovicsem.