"Czy Sasha Zhoya założy spódnicę na ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich Paryż 2024?" - zastanawiali się Francuzi. Płotkarzowi i modelowi pozwolono na tę ekstrawagancję. Mężczyźni z polskiej reprezentacji olimpijskiej na spódnice nie mogą liczyć.
„Czy pierwszy proszę o spódnicę?" – pyta Sasha Zhoya i jest zaskoczony, gdy w odpowiedzi słyszy, że żaden inny francuski sportowiec z kadry na igrzyska olimpijskie Paryż 2024 nie miał takiego pomysłu.
Lekkoatletyczny supertalent, juniorski rekordzista świata na 110 m przez płotki, wzbudził we Francji dużo emocji tym, co zrobił tuż przed ceremonią otwarcia najważniejszej sportowej imprezy tego roku. W dokumencie „W sercu igrzysk" emitowanym w telewizji France 2 zdradził, że dostał zgodę na występ na tym wydarzeniu w spódnicy. „Jeśli kobiety mają prawo nosić spodnie, byłoby dobrze, gdyby mężczyźni mogli nosić spódnice. Jest 2024 rok! Możemy wszystko. Obecnie w modzie nie ma podziału na mężczyzn i kobiety" – przekonywał.
Zastanawiając się, na ile sprawa wyszła poza Francję, pytamy Katarzynę Zillmann czy ona słyszała o pomyśle lekkoatlety.
Polska wicemistrzyni olimpijska komentuje: „Dla mnie to jest dobry znak"
Trzy lata temu na igrzyskach w Tokio wioślarka zdobyła srebrny medal razem z koleżankami z czwórki. Po sukcesie pozdrowiła w TVP swoją dziewczynę, a później – choć nie było jej łatwo – opowiedziała milionom kibiców o sobie nie tylko jako sportsmence.
„Poznałam ją na ceremonii otwarcia. Zazdrościłam, że jej się udało zdobyć męskie ciuszki, jasną marynarkę" – mówiła nam wtedy o strzelczyni Aleksandrze Jarmolińskiej, czyli o innej przedstawicielce społeczności LGBT w polskim sporcie. "My wszystkie cztery musiałyśmy wyglądać tak samo, więc się w sukienkę odstrzeliłam" – dodawała.
Dziś Zillmann komentuje dla Sport.pl tak: „Moim zdaniem ubrania nie mają płci. W Tokio ja nie prosiłam o męskie ubrania, po prostu przyjęłam pakiet, który dostałam ze względu na to, żebyśmy były ubrane z dziewczynami tak samo. Naturalne dla mnie było wkomponowanie się w osadę. To nie było dla mnie coś strasznego do przegryzienia, tylko to był kolejny dzień w pracy".
- Wiem, że Aleksandra Jarmolińska dostała wtedy te męskie ubrania, bo o nie powalczyła. Chyba wysłała do PKOl-u pismo i jej to klepnęli – dodaje Zillmann.
A co z Zhoyą? - Jeżeli chodzi o tego lekkoatletę, to nie ma tutaj co hur-dur robić, on po prostu ma taką ekspresję i tyle. Weszłam sobie na jego Instagrama i widzę, że zajmuje się modą [jest między innymi ambasadorem Diora], więc to tym bardziej zrozumiałe – mówi nasza wioślarka. - Dla mnie to jest dobry znak, że ludzie przestają się tak bardzo stresować tym, co jest damskie, a co męskie, tylko po prostu zakładają to, co im danego dnia pasuje. A spódnica dla mężczyzn byłaby bardzo wygodna, na pewno bardziej przewiewna niż spodnie – dodaje.
Spódnica Polakom niepotrzebna. Za to dla Polek szeroka oferta
Czy w polskiej kadrze na paryskie igrzyska są zawodnicy, którzy chcieliby to sprawdzić? Wiemy, że nikt takiej potrzeby nie zgłaszał. To dobrze, bo przygotowani na coś takiego nie jesteśmy.
Tomasz Majewski, czyli szef polskiej misji olimpijskiej, przypomina, że na ceremonii wszyscy nasi olimpijczycy wystąpią w strojach firmy Bizuu. To polska marka, która przygotowała dla naszej kadry stroje oficjalne, wizytowe. – Dla kobiet przygotowano po trzy zestawy, do wyboru – zdradza nam szczegóły Majewski. Panie będą mogły założyć sukienkę, spódnicę lub spodnie. A ile opcji jest dla panów? – Tylko jedna – odpowiada Majewski. I to tak naprawdę wcale nie dziwi. Zresztą, Zhoya koniec końców też ma wystąpić na ceremonii w spodniach.
„Początkowo Francuski Komitet Olimpijski odrzucił pomysł Zhoyi, ale pod naciskiem uległ. Zhoya w spódnicy byłby jedną z atrakcji wieczoru" – pisze „Le Parisien". „Może był powód, dla którego zrezygnował? Tak czy inaczej w środę wieczorem poinformował, że na ceremonię uda się w spodniach" – czytamy dalej.
- Pójdzie w spodniach? A, no widzisz, może chciał narobić zamieszania, zauważyli go, wzbudził kontrowersje, jakiś cel osiągnął – podsumowuje Zillmann.