Był sierpień 2014 r., kiedy 20-letni wówczas Steven van de Velde poznał 12-letnią Brytyjkę. Niespełna dwa lata później holenderski siatkarz plażowy został skazany na cztery lata więzienia za trzykrotne zgwałcenie dziewczynki.
- To zaledwie 12-letnie dziecko, czego byłeś w pełni świadomy. Rozmawialiście na Facebooku, zdobyłeś jej zaufanie, sprawiając, że czuła się wyjątkowo. A potem to wykorzystałeś - mówiła sędzia przy ogłaszaniu wyroku.
- To definitywny koniec jego kariery. To gwałciciel i pedofil - dodawał prokurator. Van de Velde przyznał się do zarzucanych mu przestępstw. Holender odbył część kary w Wielkiej Brytanii, po czym został przeniesiony do Holandii i zwolniony z więzienia w 2017 r. Jego kara trwała raptem 12 miesięcy.
Mimo tego, co przewidywano, nie był to koniec kariery van de Velde. Zawodnik wrócił do gry, niedawno wywalczył kwalifikację olimpijską, a w czwartek holenderska federacja potwierdziła, że 30-latek pojedzie na turniej do Paryża.
- Znamy jego historię. Został skazany zgodnie z angielskim prawem i odbył karę. Od tamtej pory jesteśmy w stałym kontakcie ze Stevenem, który został w pełni przywrócony do naszej społeczności siatkarskiej - powiedział Michel Everaert, dyrektor generalny holenderskiej federacji.
- To już się stało i nie mogę tego zmienić. Nie cofnę czasu. Muszę ponieść konsekwencje, oczywiście możecie mnie oceniać. Popełniłem fatalny błąd. To najgorszy czas mojego życia - kajał się van de Velde w 2018 r. na antenie holenderskiej telewizji publicznej.
Teraz wydał też specjalny komunikat. "Rozumiem, że w przededniu wielkiej imprezy sportowej, jaką są igrzyska olimpijskie, moja historia będzie budziła zainteresowanie mediów. Dostałem jednak drugą szansę od rodziców, przyjaciół, znajomych i współpracowników. Jestem im za to wdzięczny i nie zawiodę" - przekazał van de Velde.
Holenderska federacja oraz Holenderski Komitet Olimpijski wydały wspólne oświadczenie, w którym poparły zawodnika. Jednocześnie przyznały, że zwrócili się do ekspertów z prośbą o przebadanie van de Velde. Ci orzekli, że szanse na recydywę są "zerowe".
Opinia została przekazana do Światowej Federacji Siatkówki (FIVB), która również wie o sprawie i zatwierdziła występ Holendra na igrzyskach olimpijskich. W krótkim komunikacie Międzynarodowy Komitet Olimpijski poinformował, że decyzja o występie Holendra należy do jego rodzimej federacji i to ona podjęła decyzję w tej sprawie.
Historia van de Velde odbiła się echem też w USA. - W Paryżu mają się zebrać drużyny z całego świata, z których wiele składa się z nieletnich sportowców. Udział van de Velde w igrzyskach wysyła niebezpieczny komunikat, że medale i pieniądze znaczą więcej niż ich bezpieczeństwo - powiedziała Ju’Riese Colon z U.S. Center for SafeSport, czyli organizacji walczącej z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich sportowców.