Burza w polskiej kadrze tuż przed igrzyskami. Mistrzyni świata odsunięta

Polskie szpadzistki mają realną szansę na walkę o medal olimpijski w Paryżu w rywalizacji drużynowej. Jednak sposób wyboru kadry szermierek na igrzyska może budzić kontrowersje i wątpliwości. W składzie zabraknie Ewy Trzebińskiej, wielokrotniej medalistki mistrzostw świata i Europy. Kulisy powołań są co najmniej zaskakujące. Trzebińska czuje, że została niesprawiedliwie potraktowana.

Do drużyny szpadzistek na igrzyska olimpijskie załapały się Renata Knapik-Miazga i Alicja Klasik (dwie najwyżej sklasyfikowane polskie zawodniczki w krajowym rankingu olimpijskim) oraz Martyna Swatowska-Wenglarczyk i Aleksandra Jarecka (wybrane przez trenera). Pierwsze trzy szermierki będą też startować indywidualnie.

Zobacz wideo Szymański już myśli o współpracy z Mourinho. Co za słowa

Polska mistrzyni odsunięta od kadry olimpijskiej

Ewa Trzebińska to doświadczona szpadzistka, na koncie ma wiele sukcesów. Rok temu w Mediolanie wywalczyła tytuł mistrzyni świata w szpadzie drużynowej. Wcześniej miała na koncie srebro i brąz w tej konkurencji oraz srebrny medal indywidualnie. Do tego ma dwa złote i jeden srebrny medal mistrzostw Europy drużynowo oraz brąz indywidualnie. Ale na igrzyskach olimpijskich jej zabraknie.

Szpadzistka nie wystartuje ani indywidualnie, ani drużynowo. W przypadku braku startu w pierwszej z tych konkurencji pretensje ma przede wszystkim do siebie.

- Jest ogromny żal, najbardziej do siebie samej. Ten sezon nie należał do najlepszych. Porażki na Pucharach Świata, często jednym trafieniem, sprawiły, że w polskim rankingu olimpijskim znalazłam się na piątej pozycji. Po drodze kontuzja, która nie była dobrze wyleczona, bo mimo problemów ze zdrowiem zgodziłam się wzmocnić skład na mistrzostwa świata. To wszystko sprawiło, że na indywidualny start nie było szans - ubolewała w rozmowie z Radiem ZET.

Inaczej ma się sytuacja, jeśli chodzi o drużynę. Trzebińska czuje się niesprawiedliwie potraktowana przez trenera, Bartłomieja Języka. Z opowieści szpadzistki wynika, że trener decydował między nią a Aleksandrą Jarecką.

- Rozpoczęła się dyskusja, a podnoszone argumenty brzmiały, że Aleksandra Jarecka, w przeciwieństwie do mnie, praktycznie nie brała udziału w kwalifikacjach i nie walczyła w drużynie, nie sięgnęła po mistrzostwo świata. Z tego powodu, w ramach porozumienia, zdecydowano, że okres kwalifikacji zostanie wydłużony o miesiąc, by sprawdzić, jak wystartujemy w dwóch Pucharach Świata. Tę informację przekazywał nam dyrektor sportowy. Trener siedział załamany z głową schowaną w rękach i praktycznie nie odzywał się przez 40 minut - mówiła.

Mistrzyni na przegranej pozycji. Kłamstwa, półprawdy, manipulacje

Trzebińska zarzuca trenerowi, że od początku przy selekcji reprezentantek nie zachowywał się profesjonalnie i nie kierował się obiektywizmem, tylko sympatią. Przez to od początku czuła się na przegranej pozycji.

- Bartek ma bardzo słabe zdolności interpersonalne. Tak było zawsze, tak tłumaczą go też inni trenerzy, gdy stawiane są zarzuty w związku w kwestiach braku lub słabej komunikacji. W mojej opinii jego zachowanie wskazywało na to, że kierował się sympatią, a nie kwestiami, którymi powinien się kierować profesjonalny szkoleniowiec. Ponadto zwyczajnie było widać, że trener był niezadowolony z tego, jak rozwija się ta sytuacja i od tego momentu w zasadzie przestał ze mną rozmawiać. Widać było, że rozmawia z Olą. tłumaczy jej pewne rzeczy. Mało tego, nie bacząc na to, kto może to usłyszeć, mówił otwarcie, że on był w stu procentach za Olą. Sytuacja była dla mnie absurdalna. Mam wrażenie, że nie wszyscy rozumieli i rozumieją powagę tej sytuacji - skomentowała.

Według Trzebińskiej Język "nie potrafił merytorycznie i logicznie" uargumentować wyboru Jareckiej, a zamieszany był też indywidualny trener Jareckiej, Radosław Zawrotniak, wicemistrz olimpijski z Pekinu.

- W "dogrywce" na Pucharach Świata wystartowałyśmy prawie identycznie. I wtedy... zaczęła się - inspirowana przez indywidualnego trenera Aleksandry Jareckiej - Radosława Zawrotniaka fala hejtu. Obrażanie zawodników, posługiwanie się manipulacjami jest dla mnie nieakceptowalne. Rozumiem, że trener walczy o zawodnika, są pisma popierające danego zawodnika, ale jeżeli te pisma zawierają półprawdy i obrażają innych, uważam, że to nie jest w porządku. Celem ataku była Martyna Swatowska-Wenglarczyk, której celowo umniejszano zasługi, by ją zdyskredytować - przyznała.

Trzebińska przekonuje, że Jarecka maksymalnie broniona i wybielana. Szpadzistka zarzuca, że to przez Jarecką Polska nie wywalczyła medalu IO w Tokio. Wskazuje też, że przy wydłużonych kwalifikacjach "manipulowano bilansami punktowymi, jakie osiągały poszczególne zawodniczki w zawodach drużynowych w tym sezonie".

Informacja o tym, że Trzebińska nie pojedzie na igrzyska, została przekazana 23 maja. Od tego czasu nie została zabrana na dwa obozy szkoleniowe.

- Zostałam odsunięta. Teraz trener na obozie w Zakopanem przekazał zawodniczkom, że zrezygnowałam. Nie zrobiłam tego, to kolejne kłamstwo - podsumowała.

Na pytanie, czy rozważa zakończenie kariery, Trzebińska odpowiedziała, że nie podjęła jeszcze decyzji.

Igrzyska olimpijskie w Paryżu odbędą się w dniach 26 lipca - 11 sierpnia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.