Stał się pośmiewiskiem na oczach całego świata. Aż tu nagle zadzwonił Macron

Kacper Sosnowski
Fot. Gonzalo Fuentes / REUTERS

Czy pechowy wypadek może pozytywnie zmienić życie sportowca? Historia Alexisa Jandarda pokazuje, że tak. Skoczek, który zaliczył wtopę na oczach kamer i samego prezydenta Francji, jest dziś rozchwytywany przez media. "Ok, upadłem przed prezydentem i przed całą Francją. Możecie śmieć się z tego przez lata" - śmieje się sam Jandard, zapowiadając jednak walkę o medal igrzysk.

To był - jak wydawało się wówczas Alexisowi Jandardowi - najgorszy dzień w jego w życiu. 4 kwietnia zaplanowano uroczyste otwarcie olimpijskiego centrum wodnego w Saint-Denis. Jandard miał uświetnić tę chwilę skokami do wody z trampoliny. W tej dyscyplinie 27-latek szykuje się do startu na igrzyskach.  

Dwa dni po upadku potrzebny był mu agent. Telefony się urywały

Do nowootwartego obiektu zjechali dziennikarze nie tylko z Francji, ale też z największych zagranicznych agencji. Obecna była też delegacja rządowa z prezydentem Emmanuelem Macronem na czele. Wszystko szło jak w zegarku. Do czasu, aż Jandard wyszedł na trampolinę.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...