Szef MKOL grzmi: Te kraje stają po stronie wojny. Lista hańby

Szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - Thomas Bach - skrytykował organizowane przez Rosję igrzyska przyjaźni i kraje, które wezmą w nich udział. - Kraje i ich rządy, które zdecydują się wystartować w igrzyskach przyjaźni, staną po jednej ze stron wojny rosyjsko-ukraińskiej - powiedział Bach, nie zostawiając wątpliwości, którą stronę ma na myśli.
Władimir Putin i Thomas Bach
Fot. Mikhail Metzel/AP, Aurelien Morissard/AP

Od grudnia wiadomo, że sportowcy z Rosji i Białorusi, którzy zostaną dopuszczeni do igrzysk olimpijskich w Paryżu, wystąpią na nich w neutralnym statusie. Oznacza to, że zawodnicy nie będą startowali pod narodowymi flagami oraz nie usłyszą państwowego hymnu.

Zobacz wideo

Ci, którzy zechcą pojechać do Francji, nie mogą mieć ani związków z armią, ani nie mogą popierać wojny w Ukrainie. Obostrzenia nałożone przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski sprawiły, że wielu oburzonych Rosjan już zdecydowało o tym, że w Paryżu nie wystartuje.

Wśród nich znaleźli się m.in. mistrz olimpijski w pływaniu - Kliment Kolesnikow - czy rosyjskie gimnastyczki oraz łucznicy. W zamian za to Rosja zdecydowała się na organizację własnej imprezy. Od 15 do 29 września w Rosji i Jekaterynburgu odbędą się igrzyska przyjaźni.

'Rosja chce zorganizować zawody, które toczka w toczkę przypominają Igrzyska Przyjaźni w 1984 r. prowadzone pod hasłem 'Sport, pokój, przyjaźń', bo to najbardziej leżało na sercu sekretarzowi generalnemu KPZR Leonidowi Breżniewowi, tak jak teraz Władimirowi Putinowi" - o igrzyskach przyjaźni pisał Radosław Leniarski z "Gazety Wyborczej".

Bach ostro o igrzyskach przyjaźni

"Dla zawodników zza żelaznej kurtyny Drużba-84 była ersatzem zbojkotowanych przez ich rządy igrzysk w Los Angeles. ZSRR oświadczył – z propagandowej i frekwencyjnej potrzeby – że zaprasza do siebie sportowców z Zachodu, a jedynym kryterium są ich osiągnięcia sportowe. Teraz też jest to jedyne kryterium" - dodał.

MKOl wezwał sportowców do odmowy udziału w igrzyskach przyjaźni, nazywając organizację turnieju "cyniczną próbą upolitycznienia sportu i wykorzystania zawodników do propagandy politycznej".

Teraz głos ws. igrzysk przyjaźni zabrał szef MKOl - Thomas Bach. Zwrócił się on przede wszystkim do państw afrykańskich, które zapowiedziały swój udział w imprezie. - Kraje i ich rządy, które zdecydują się wystartować w igrzyskach przyjaźni, staną po jednej ze stron wojny rosyjsko-ukraińskiej - powiedział Bach.

- Oczywiście staną po stronie Rosji. Ci, którzy pokażą się na imprezie organizowanej przez Rosję, opowiedzą się jako jej sojusznik w wojnie i poprą naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy - dodał.

Zwycięzcy igrzysk przyjaźni otrzymają w nagrodę 40 tys. dolarów. Za drugie miejsce będzie to 30 tys. dolarów, a za trzecie 20 tys. dolarów. W sumie Rosja ma wydać na nie 85 mln dolarów.

Więcej o: