Trzęsienie ziemi przed igrzyskami olimpijskimi. Niepokojące słowa

Igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo rozpoczną się za niecałe dwa lata, ale gospodarze imprezy na razie mają spore problemy. Planowane działania nie idą zgodnie z planem, czym niezwykle rozczarowany jest minister gospodarki i finansów Giancarlo Giorgetti. - Czuję odpowiedzialność - przyznał podczas spotkania w dolinie Valtellina, gdzie przedstawił też zaskakujący sposób na zmotywowanie samorządowców.

Do rozpoczęcia zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zostały niecałe dwa lata (start imprezy zaplanowano na 6 lutego 2026 r.). Gospodarze imprezy mają przed sobą jeszcze wiele pracy, a sytuacja trochę wymyka im się spod kontroli.

Zobacz wideo Skoki do wody. Robert Łukaszewicz z kwalifikacją olimpijską! "Moje marzenie sportowe się spełniło"

Kłopoty Włochów przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Minister zawiedziony

Nadal nie rozpoczęła się budowa toru bobslejowego oraz saneczkowego w Cortinie, problemy pojawiają się też przy budowie nowej areny hokejowej o pojemności 15 tys. miejsc czy wioski olimpijskiej (oba obiekty powstaną w Mediolanie). Giorgetti przekazał, że całkowite wydatki na przyszłe zarządzanie obiektem mają wynieść 118,42 mln euro, z czego 117,4 mln będzie pochodzić z budżetu państwa. W dodatku niejasna jest przyszłość stadionu San Siro, na którym ma się odbyć ceremonia otwarcia. 

W tym kontekście bardzo niepokojąco zabrzmiały słowa, jakie niedawno wypowiedział włoski minister gospodarki i finansów Giancarlo Giorgetti. - Igrzyska odbędą się w 2026 r., a potem już nie wrócą. Zaczynam żałować, że je poparłem, bo czuję odpowiedzialność - powiedział, cytowany przez agencję AP.

Włoski minister wpadł na zaskakujący pomysł. Tak chce zmotywować władze

Giorgetti wypowiedział te słowa podczas spotkania w dolinie Valtellina, gdzie będą rozgrywane niektóre konkurencje. Przedstawił też bardzo zaskakujący pomysł dotyczący tego miejsca. Otóż przy wejściu powinno się postawić wyświetlacz, który "będzie pokazywał, ile dni pozostało do igrzysk, abyśmy zrozumieli, że trzeba się spieszyć".

Później polityk przekonywał, że nie mówił całkowicie poważnie i w ten sposób chciał zmotywować lokalne władze do działania. Włosi nie mają łatwego zadania, gdyż igrzyska będą odbywały się aż w sześciu miastach i obszarach na północy kraju. Będą to: Mediolan, Cortina d’Ampezzo, Valtellina, Werona, Val di Fiemme oraz Anterselva.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.