Już ponad miesiąc minął od decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), który zdecydował, że sportowcy z Rosji będą mogli wziąć udział w letnich igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Rosjanie wystartują w stolicy Francji, jeśli spełnią szereg wymagań.
Przede wszystkim zawodnicy z Rosji wystartują w statusie neutralnym, co oznacza, że w Paryżu ani nie zobaczą swojej flagi, ani nie usłyszą swojego hymnu. Rosjanie nie mogą też otwarcie popierać wojny w Ukrainie oraz nie mogą mieć związków z armią.
Obostrzenia, jakie MKOl ostatecznie nałożył na Rosję, podzieliły tamtejszych kibiców i ekspertów. Część uważa, że z decyzji komitetu należy się cieszyć i wziąć udział w igrzyskach. Inni są jednak oburzeni na sankcje i stoją na stanowisku, że sportowcy z Rosji powinni zostać w domu.
Do tej drugiej grupy należy były radziecki biathlonista, dwukrotny mistrz olimpijski w sztafecie (1984, 1988) - Dmitrij Wasiljew. 62-latek uważa, że Rosja została potraktowana niesprawiedliwie, a sankcje powinny zostać nałożone na inne kraje.
- Gdyby MKOl był rozsądny, nałożyłby sankcje na USA i Wielką Brytanię za to, co robią w Jemenie. Ale MKOl nie jest rozsądny. To obłąkany komitet, na którego czele stoi obłąkany człowiek w postaci Thomasa Bacha. Dla nich naloty na Jemen nie mają znaczenia - powiedział Wasiljew.
- Bach niszczy międzynarodowy ruch olimpijski. On przejdzie do historii jako człowiek, który nastawiał przeciwko sobie sportowców i kraje. To przez niego MKOl nie wypełnia swojego podstawowego obowiązku i nie jednoczy ludzi przez sport - dodał.
- Nie liczę na to, że MKOl wyciągnie konsekwencje wobec winnych. Nie liczę też na sprawiedliwe traktowanie. A szkoda, bo sam jestem przeciwny wszelkim zawieszeniom. Niezmiennie uważam, że sport i polityka nie powinny się ze sobą mieszać - zakończył Wasiljew.
Rosjanie i Białorusini, którzy będą chcieli wystartować na najważniejszej sportowej imprezie czterolecia w Paryżu, będą musieli spełnić szereg wymagań, m.in. podpisać dokument, którym potwierdzą, że potępiają agresję militarną Rosji na Ukrainie oraz nie są powiązani z rosyjskim wojskiem i tamtejszymi służbami bezpieczeństwa. Nie mogą też pojawić się żadne symbole narodowe Rosji i Białorusi, czyli flagi, godła i hymny, ani nie może być też żadnych nawiązań do nich, np. na strojach sportowców. Żaden członek białoruskiej i rosyjskiej władzy lub tamtejszy urzędnik państwowy nie może zostać zaproszony i akredytowany na IO.
- Indywidualni sportowcy nie mogą ponosić odpowiedzialności za działania swoich rządów. To tylko jeden z 28 konfliktów zbrojnych, które trwają na świecie, inni sportowcy pokojowo ze sobą rywalizują - powiedział w połowie grudnia Bach, cytowany przez BBC.
IO w Paryżu zaczną się 26 lipca i potrwają do 11 sierpnia.