Mistrz olimpijski wściekły na MKOl. "Po co nam coś takiego"

Rosjanie i Białorusini wystartują na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Decyzję Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego krytycznie przyjął Zachód, skrytykował ją też szwedzki biathlonista - Sebastian Samuelsson. - Nie rozumiem, po co nam coś takiego jak rozejm olimpijski, skoro go nie przestrzegamy i nie wyciągamy z niego żadnych konsekwencji? - pytał Szwed, lider tego sezonu Pucharu Świata.

To już fakt: sportowcy z Rosji i Białorusi będą mogli wystartować na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Chociaż zawodnicy z tych krajów pozostawali zawieszeni po ataku Rosji na Ukrainę, to w piątek Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zaprezentował swoje stanowisko.

Zobacz wideo

I było ono zbieżne z zaleceniami, jakie MKOl wydał w marcu tego roku. Wtedy komitet zalecał dopuszczenie Rosjan i Białorusinów do międzynarodowej rywalizacji po spełnieniu szeregu warunków. Najważniejszymi z nich były zakaz publicznego popierania wojny i brak związków z armią.

Chociaż Rosjanie sami przestali wierzyć w to, że wystąpią w Paryżu, MKOl podjął inną, oburzającą decyzję. Zawodnicy z obu krajów mogą wystąpić na IO w neutralnym statusie, czyli bez flag i hymnów. Warunkiem dopuszczenia do rywalizacji jest też zakaz popierania wojny i brak umów z agencjami wojskowymi bądź bezpieczeństwem narodowym.

"Po co nam coś takiego jak rozejm olimpijski?"

Decyzja MKOl zaskoczyła Rosjan i oburzyła Zachód. W piątek po zawodach Pucharu Świata w Hochfilzen w sprawie wypowiedział się biathlonowy lider PŚ - Sebastian Samuelsson. - Nie jestem zaskoczony. Jestem jednak bardzo rozczarowany - zaczął Szwed.

- Nie rozumiem, po co nam coś takiego jak rozejm olimpijski, skoro go nie przestrzegamy i nie wyciągamy z niego żadnych konsekwencji? - dodał. Samuelsson nawiązał do wydarzeń z 21 listopada, kiedy to tylko Rosja i Syria  nie zagłosowały za rezolucją pt. "Budowa pełnego pokoju i lepszego świata poprzez sport i ideały olimpijskie". Oba kraje nie poparły idei rozejmu olimpijskiego, który ma się zacząć 19 lipca, czyli tydzień przed startem igrzysk w Paryżu i potrwać aż do 15 września, czyli siedem dni po zakończeniu igrzysk paraolimpijskich.

- Nic z tego nie rozumiem. Przepisy zostały złamane i pozostało to bez konsekwencji. A przecież wszystko było banalnie proste. Wystarczyło jasno zakomunikować Rosjanom: wrócicie, jak skończycie wojnę. Sport poprzez sankcje powinien brać na siebie taką odpowiedzialność i rolę - powiedział Samuelsson.

Szwed to mistrz olimpijski w sztafecie z 2018 r. Pięć lat później Samuelsson został mistrzem świata w biegu masowym. 26-latek ma na koncie też sześć innych medali mistrzostw świata, a sezon 2021/22 Pucharu Świata zakończył na 3. miejscu.

IO w Paryżu potrwają od 26 lipca do 11 sierpnia 2024 r.

Więcej o:
Copyright © Agora SA