Inflacja zje igrzyska w Paryżu. Już biją na alarm. "Idziemy jak we mgle"

Kacper Sosnowski
Gdy pięć lat temu Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił, że igrzyska w 2024 roku odbędą się w Paryżu, we Francji zapanowała euforia. Potem przyszły pandemia, atak Rosji na Ukrainę, szalejąca inflacja i organizacyjna kompromitacja związana z finałem Ligi Mistrzów 2022. Z audytu dotyczącego stanu przygotowań do igrzysk wynika, że Francuzi mają duży problem.

Wielką i oryginalną ceremonię otwarcia igrzyska olimpijskich w Paryżu zaplanowano na 26 lipca 2024 roku. Ale choć do tego wydarzenia zostały równo dwa lata, to Francuzi - zamiast uroczystego odliczania medialnych akcji promujących zawody - skupiają się raczej na złowieszczych przeciekach z audytu dotyczącego przygotowań do igrzysk. Prezydent kraju Emmanuel Macron zorganizował w tej sprawie nadzwyczajne spotkanie.  

Zobacz wideo "Wielka radość i ekscytacja. Igrzyska to najważniejsza impreza dla sportowców"

Macron zwołuje spotkanie. "Wątpliwości co do zdolności organizowania wydarzeń sportowych"

Zaplanowane raptem kilkanaście dni wcześniej poniedziałkowe spotkanie dotyczyło "aktualizacji postępów w przygotowaniu do igrzysk", a oprócz głowy państwa pojawiła się na nim nie tylko Amelie Oudea-Castera, francuska minister sportu, ale też inni ministrowie i członkowie komitetu organizacyjnego. Dwa lata przed wielką imprezą i dwa miesiące po chaotycznym meczu pomiędzy Realem Madryt i Liverpoolem na Stade de France, chciano przedyskutować m.in. kwestie bezpieczeństwa i transportu. Przypomnijmy, że organizacja tegorocznego finału Ligi Mistrzów do tej pory odbija się Francuzom czkawką. Mecz był opóźniony o pół godziny, kibice informowali o problemach z dojazdem na stadion, gdyż trwały strajki pracowników transportu. Kilka tysięcy osób dostało się na stadion bez biletu, po sforsowaniu barierek, część posiadała fałszywe wejściówki, inni - ponoć z tymi oryginalnymi - nie weszli na obiekt. Policja użyła gazu łzawiącego, a trwające do tej pory śledztwo polega na przerzucaniu się winą z UEFA i stroną angielską oraz hiszpańską.   

Fot. Lewis Joly / AP

Lewandowski na treningu BarcelonySkok Lewandowskiego do raju? Cannes, Dolce Gabbana i Sitges. "Inny człowiek"

Po wydarzeniach z finału Ligi Mistrzów w raporcie francuskiego Senatu napisano, że "sytuacja budzi poważne wątpliwości co do zdolności kraju do organizowania ważnych wydarzeń sportowych". 

Jeden mecz na Stade de France to jednak kropla w morzu problemów przy czekających Paryż igrzyskach. Największa imprezie na świecie ma trwać ponad dwa tygodnie, przyciągnie ponad 10 tys. zawodników i ponad 10 mln kibiców. W najistotniejszej kwestii dotyczącej bezpieczeństwa problemem numer jeden jest brak pracowników. We Francji, w branżach ważnych dla dużych imprez, już teraz brakuje siły roboczej. Komitet organizacyjny igrzysk zdał sobie sprawę, że nagle nie wyczaruje ok. 22 tys. ochroniarzy i ok. 1,5 tys. kierowców, a tylu będzie potrzebnych do obsługi igrzysk.  

Brak ochroniarzy i kierowców. Pomoże wojsko?

- Siły policyjne nie wystarczą do obsługi takiego wydarzenia. Zasugerowaliśmy, by już szukać i szkolić odpowiednich ludzi jako stewardów czy ochroniarzy, w przeciwnym razie będziemy musieli korzystać z pracowników zagranicznych, co może napędzić w wielu firmach proces nielegalnego zatrudniania - tłumaczył w radiu Europe 1 Bernard Thibault, członek komitetu organizacyjnego igrzysk.  

Raczej nikt nie ma wątpliwości, że podczas igrzysk będzie musiała pomóc francuska armia. Zresztą z pomocy wojska musieli skorzystać choćby organizatorzy ostatnich igrzysk w Tokio. Tym bardziej że Francuzi wymyślili wiele atrakcji w miejscach publicznych. Ceremonię otwarcia igrzysk zaplanowano... na Sekwanie z użyciem 200 łodzi i widownią dochodzącą do 600 tys. widzów, co już potęguje problemy z zabezpieczeniem tego show. Niektóre z wydarzeń odbędą się w centrum Paryża, na Place de la Concorde, bardzo blisko Pałacu Elizejskiego, czy niedaleko wieży Eiffla, a nawet w Pałacu w Wersalu. 

Utrapieniem dla organizatorów jest też system transportu. Paryż co roku jest jednym z najchętniej odwiedzanych miast na świecie, ale lokalna sieć komunikacyjna nie radzi sobie z napływem turystów. Tym bardziej, że to branża, w której protest goni protest. Abstrahując od ludzi potrzebnych do obsługi pociągów i autobusów, sytuację miały poprawić dwie nowe linie metra - również dlatego, że planowano je w okolicach Stade de France. Wiadomo już, że nie zostaną one uruchomione na igrzyska.   

Inflacja zje igrzyska. Cięcie kosztów i prognozy, ile to będzie kosztowało

Choć hasło paryskich igrzysk brzmi "Tworzone dla dzielenia się", to Francuzi na razie mają problem i z tworzeniem i z dzieleniem się, bo na igrzyska już brakuje im pieniędzy. Ale trzeba też przyznać, że ze swym sportowym świętem trafili na fatalny czas. Najpierw świat zatrzymała pandemia koronawirusa, potem gospodarcze problemy spowodowała inwazja Rosji na Ukrainę. Inflacja w Europie bije rekordy i chociaż we Francji jest najniższa w Unii Europejskiej (obecnie to ok. 6 procent), to i tak powoduje, że wszelkie czynione kilka lat temu kosztorysy imprezy można wrzucić do kosza. Zakładane początkowo wydatki na poziomie 3,4 mld euro, w 2020 roku zostały powiększone o 300 milionów, a ostatnio znacznie przekraczały już 4 miliardy i trudno ustalić, ile ostatecznie wyniosą.

Francuskie media donoszą, że organizatorzy już starają się ciąć koszty. Trwają też negocjacje z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim, by zmienić pewne rozwiązania i zapisy, na które się wcześniej umówiono. Problemem w pozyskiwaniu pieniędzy jest też niepełna jeszcze lista sponsorów igrzysk. 

Rosyjska duma upada. Kamaz na sprzedaż. Rosyjska duma upada. Kamaz na sprzedaż. "To dla nas bolesne"

- Budżet igrzysk jest napięty do granic możliwości - opisywał anonimowo problem jeden z urzędników w rozmowie z AFP. Francuski tygodnik "Le Canard enchaine" dotarł do 76-stronicowego wstępnego raportu dotyczącego przygotowań. "Wymagania dotyczące finansowania imprezy wyraźnie przewyższają jej budżet i rezerwy awaryjne" - wskazują w nim eksperci, opisując, że przekroczenia mają miejsce na wszystkich badanych płaszczyznach. Dodają, że organizatorzy wydarzenia stoją przed trudnymi i odważnymi decyzjami. Jak się okazuje, kryzys wywołany wojną w Ukrainie wpłynął na dostawy i ceny materiałów budowlanych używanych choćby do budowy wioski olimpijskiej, czy centrum dla mediów. A na powstanie czekają też m.in. obiekty do wspinaczki sportowej, koszykówki 3x3, breakdance, BMX, jazdy na deskorolce, pływania na otwartym akwenie, siatkówki plażowej, judo, zapasów i łucznictwa. Z tego powodu budżet mógłby od razu wzrosnąć o kilka miliardów.  

"Idziemy jak we mgle"

Pod względem infrastruktury Francuzi i tak są jednak przygotowani dobrze. Paryskie igrzyska są planowane na obiektach, które w ponad 95 proc. przypadków już istnieją i są w użyciu. Choć to tylko jedna strona medalu, bo część z tych aren ma swoje lata, większość musi być zmodernizowana. A francuskie media już nie raz informowały, że negocjacje w tej sprawie z właścicielami obiektów postępują znacznie wolniej, niż oczekiwano. 

- Idziemy do przodu jak we mgle. Co jakiś czas odkrywamy, że dany obiekt jest zbyt stary, że się nie nadaje, że dana dyscyplina musi zostać przeniesiona w inne miejsce lub że koszty są dwa razy większe - komentował Patrick Karam, wiceprezes regionu Ile-de-France, gdzie odbędzie się spora część sportowych wydarzeń.  

Pod koniec roku ma ukazać się ostateczna wersja sprawozdania dotyczącego przygotowań do igrzysk. Będzie omawiała ona także funkcjonowanie komórki, która we współpracy z Międzynarodową Organizacja ds. Badań Antydopingowych (ITA) przeprowadzi na zawodach testy. Raport poruszy też kwestię dostępności sportowych przestrzeni dla osób niepełnosprawnych. Z tymi dwoma elementami Francuzi też mają spore problemy, bo zajęli się nimi za późno.

Więcej o: