Rosja została na lodzie. Upadek narodowej dumy. "Co zrobiły wam nasze małe dziewczynki?"

Bartłomiej Kubiak
- Co zrobiły wam nasze małe dziewczynki? Kogoś zabiły, obrabowały? Może niech ktoś w Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej zada sobie te pytania i spróbuje na nie odpowiedzieć - denerwuje się Tatjana Tarasowa, rosyjska trenerka łyżwiarstwa figurowego, które właśnie znika ze świata sportu.

Rosjanie od początku wojny nie mogą pogodzić się z tym, że ich łyżwiarstwo zostało zepchnięte na margines. To boli ich równie mocno, jak sankcje nakładane na wpływowych polityków czy oligarchów. Ale w końcu to jedna z ich najbardziej ukochanych dyscyplin. W samym łyżwiarstwie figurowym - licząc trofea zdobyte przez zawodników ZSRR - to właśnie Rosjanie prowadzą w olimpijskiej tabeli wszech czasów.

Zobacz wideo Ondrasek deklaruje walkę o powrót do ekstraklasy. "Nigdzie się nie wybieram"

Alaksandr Łukaszenka i zniszczony budynek mieszkalny w Irpieniu, niedaleko KijowaBiałorusini codziennie ogłupiani putinowską propagandą. "Nie będę strzelał do ludzi"

Do zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo zostały jeszcze cztery lata. Ale rosyjskie łyżwiarstwo to nie tylko igrzyska. To też seria międzynarodowych zawodów pod patronatem Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU), która już na początku marca - kilka dni po rosyjskiej agresji w Ukrainie - wykluczyła zawodników z Rosji i Białorusi ze wszystkich imprez pod swoimi auspicjami. A ostatnio także odwołała Grand Prix w łyżwiarstwie figurowym, które pod koniec listopada miało odbyć się w Moskwie.

Rosja chce stworzyć własne zawody

- Najważniejsze jest teraz utrzymanie motywacji naszych sportowców, którzy nie mogą brać udziału w międzynarodowych zawodach. Musimy pomyśleć, stworzyć jakąś rywalizacje w kraju. By nie tylko utrzymać motywację, ale też poziom sportowy. By nasi dorośli łyżwiarze, którzy są najlepsi i nadają ton, motywowali również młodych, którzy dopiero pojawiają się na lodowisku i chcą być tacy jak oni - mówi Natalja Biestiemjanowa, złota i srebrna medalistka olimpijska startująca w parach tanecznych z 1988 i 1984 roku, czyli z igrzysk w Calgary i Sarajewie.

W Rosji, która po wywołaniu wojny w Ukrainie znika ze świata sportu, najwięcej dyskutuje się właśnie o sytuacji w łyżwiarstwie. - Wykonujemy dużo papierkowej pracy, aby przywrócić prawa rosyjskim sportowcom. Złożyliśmy już dwie skargi do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS) - mówi Aleksandr Kogan, dyrektor generalny Rosyjskiej Federacji Łyżwiarstwa Figurowego (FFKKR).

Kogan dodaje, że wciąż czekają na odpowiedź z CAS. - Ale to też nie jest tak, że siedzimy z założonymi rękami. W najdrobniejszych szczegółach planujemy właśnie nowe formaty łyżwiarskich zawodów, które odbędą się w naszym kraju. Jako Grand Prix Rosji, w sześciu etapach, wszystkie transmitowane w telewizji. Zakładamy, że wezmą w nich udział najlepsi łyżwiarze naszego kraju i być może świata - tłumaczy Kogan.

Aleksandr Powietkin - Władimir KliczkoKliczko zlał w Moskwie "meldoniumowego Saszę". Putin zbladł ze strachu przed upokorzeniem

Rosja liczy, że uda jej się wrócić na salony

Ten świat na razie jednak słusznie odwraca się od Rosji. Także od jej łyżwiarstwa, które mimo wszystko nadal liczy, że wróci na salony. Że przełomowe decyzje zapadną już na najbliższym kongresie Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej, który w dniach 6-10 czerwca odbędzie się w Tajlandii.

- Nie chcę prognozować, co stanie się na kongresie, ale zakładam, że powrót rosyjskich łyżwiarzy na międzynarodowe zawody będzie bardzo trudny. Choć na pewno zrobimy wszystko, by tak się stało - zaznacza Ilja Awierbuch, srebrny medalista olimpijski w parach tanecznych z igrzysk z 2002 roku w Salt Lake City.

Agencja TASS podaje jednak, że wciąż nie jest pewne, czy rosyjscy delegaci w ogóle zostaną wpuszczeni na kongres. Decyzja ma zostać podjęta dopiero 6 czerwca. A więc podczas pierwszego dnia zjazdu w Tajlandii, gdzie według rosyjskich mediów wybiera się Aleksandr Gorszkow. Od 2010 roku prezes Rosyjskiej Federacji Łyżwiarstwa Figurowego, który właśnie uzyskał reelekcję na kolejne cztery lata.

"Co zrobiły wam nasze małe dziewczynki?"

- Gorszkow? To uczciwy i sumienny człowiek, który zna się na tym, co robi - mówi Tatjana Tarasowa, uznana trenerka łyżwiarstwa figurowego, która wychowała wielu medalistów olimpijskich i wciąż nie może pogodzić się z tym, że rosyjscy łyżwiarze zostali wykluczeni z międzynarodowych zawodów. A niektórzy z nich, jak choćby 18-letnia Anna Szczerbakowa - złota medalistka z Pekinu w rywalizacji solistek - nawet rozważają z tego powodu zakończenie kariery.

- Jedynym naszym problemem są ludzie z Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej, którzy ciągle nas atakują. Co zrobiły wam nasze małe dziewczynki? Kogoś zabiły, obrabowały? Może niech ktoś tam zada sobie te pytania i spróbuje na nie odpowiedzieć. Tego oczekuję właśnie od czerwcowego kongresu. Niech odpowie na te pytania. Rosja to przecież kraj, który zawsze wygrywał lub brał udział w zwycięstwach. Kraj, który rozwinął łyżwiarstwo figurowe. Wychował solistki, solistów, pary sportowe, taneczne. Nie rozumiem, dlaczego wszyscy nasi sportowcy mają teraz cierpieć - denerwuje się Tarasowa.

Władimir Putin i Alina KabajewaAlina Kabajewa, wpływowa kochanka Putina. "Najbardziej gibka w całej Rosji"

Szkoda, że Tarasowa nie rozumie, że ten kraj, w którym żyje, okupuje właśnie Ukrainę. Równa z ziemią całe miasta i dokonuje odrażających zbrodni na ludności cywilnej. Kreml od początku wojny robi jednak wszystko, by kłamliwie przedstawiać jej obraz. Nie potrafiąc zwyciężyć na froncie, próbuje pokonać Ukrainę przynajmniej we własnej telewizji, gdzie ze wszystkich sił wmawia Rosjanom, że w Ukrainie są naziści. Że to nawet nie jest żadna wojna, a operacja specjalna, jak nazywa to Władimir Putin.

Więcej o: