Burza w Rosji. "Igrzyska? Niech nie pokazują. I tak sięgniemy po całe złoto"

Rosyjskie kanały telewizyjne zachowują możliwość uzyskania praw do transmisji igrzysk olimpijskich w 2026 i 2028 roku - donosi agencja TASS, powołując się na źródła w kierownictwie jednego z nadawców. W ostatnich dniach pojawiły się jednak informacje, że kibice w Rosji igrzysk nie zobaczą. Że taką decyzję podjął MKOl, który wykluczył Rosję z przetargu.

- Mam takie samo zdanie jak nasz prezydent. Jeśli na igrzyskach nie będzie Rosji, to po co nam takie igrzyska. I dotyczy to wszystkiego, całej imprezy. Nawet tylko braku transmisji, o czym się teraz dyskutuje - mówi rosyjska trenerka gimnastyki artystycznej Irina Winer-Usmanowa. - Nasi sportowcy nie powinni cierpieć z powodu polityki. Ale skoro nie chcą pokazywać w Rosji igrzysk, niech nie pokazują! I tak najważniejsze jest to, że ponownie sięgniemy tam po całe złoto - dodaje trenerka łyżwiarstwa figurowego Tatjana Tarasowa.

Zobacz wideo Wisła Kraków na spadku straciła nawet 20 mln złotych. Może ją czekać krach

Annika Schleu i koń Saint Boy na igrzyskach w TokioRewolucja na igrzyskach po aferze ze zbitym koniem. "Musisz zmienić się w Bonda"

W Rosji trwa właśnie burzliwa dyskusja związana z zimowymi igrzyskami olimpijskimi w 2026 roku i letnimi w 2028. Na razie nikt nie wykluczył z nich rosyjskich sportowców, ale w poniedziałek sports.ru poinformował, że Rosja i Białoruś zostały wykluczone z przetargu do nabywania praw telewizyjnych. Serwis powoływał się na komunikat MKOl, który przyjmował dokumenty przetargowe do 25 kwietnia. Ale nie od Rosji i Białorusi. Informował o tym dopisek, który pojawił się w komunikacie MKOl z 24 lutego, a więc z dnia, w którym Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę w Ukrainie, atakując ją także z terytorium Białorusi.

"To wszystko wygląda na bzdurę"

"To wszystko wygląda na bzdurę" - uspokaja agencja TASS, powołując się na źródła w kierownictwie jednego z nadawców. "Oświadczenie MKOl z 24 lutego zostało błędnie zinterpretowane. Nadal nie wiadomo, czy Rosja zostanie dopuszczona do przetargu. Nikt nie odrzucił naszego wniosku, przetarg po prostu został przełożony" - czytamy.

Przedstawiciel nadawcy, na którego powołuje się TASS, zaznaczył, że Rosja może uzyskać prawa nawet na tydzień przed rozpoczęciem igrzysk. Potwierdza to również Swietłana Żurowa, była mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim, a obecnie deputowana do Dumy. - Nabycie praw do pokazywania igrzysk to kwestia komercyjna. Są kupowane z góry, z wyprzedzeniem, ale Rosja może mieć możliwość ich odkupienia. Dodatkowe pieniądze jeszcze nikomu nie zaszkodziły - mówi Żurowa.

I dodaje, że nie ma powodów do obaw, bo do igrzysk zostało jeszcze mnóstwo czasu. - MKOl nie może zabronić Rosjanom udziału w igrzyskach, a później zmienić zdanie. Jeśli do tego dojdzie, stanie się to bezpośrednio przed imprezą. W tej chwili możemy mówić tylko o sytuacji politycznej. Na razie wszystko toczy się jak kula śniegowa i przyspiesza - Rosja musi być codziennie karana. Ale w końcu sankcje zostaną zniesione i sytuacja się unormuje - twierdzi Żurowa.

Gianni Infantino, parada równości i hotel The Torch w DoszeKatarczycy ostrzegają osoby homoseksualne przed mundialem: "Naruszysz prawo". Co na to FIFA?

Rosja znika ze świata sportu. "Winna Ameryka"

Na to się jednak nie zanosi. Rosja właśnie znika ze świata sportu. Decyzję o wykluczeniu jej sportowców podjęły już niemal wszystkie związki sportowe na świecie. - Byliśmy gotowi na sankcje, ale nie spodziewaliśmy się, że zostaną one nałożone na naszych sportowców, dziennikarzy, przedstawicieli sfery kultury - mówił pod koniec kwietnia Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji, który według nieoficjalnych informacji pracował nawet nad dokumentem wysłanym do poszczególnych federacji i MKOl, by walczyć z "dyskryminacją" Rosjan w sporcie.

W Rosji panuje powszechne przekonanie, że MKOl jest finansowany przez Stany Zjednoczone, dlatego nie należy oczekiwać od niego obiektywnego stosunku do rosyjskich sportowców i federacji. "Sponsorzy MKOl nie zawsze są tacy sami. Firmy odchodzą i przychodzą. Zazwyczaj jest ich około 12. Ale najstarszym sponsorem jest Coca-Cola, która pomaga MKOl od 1928 roku. A największym VISA, która współpracuje z komitetem od 1987 roku. To amerykańskie firmy. Podobnie jak Airbnb, Intel, Procter&Gamble" - wylicza sports.ru.

I przytacza także skandaliczne słowa Aleksandra Tichonowa, czterokrotnego mistrza olimpijskiego w biathlonie, który idzie jeszcze o krok dalej. Oskarża szefa MKOl o... rusofobię. - Thomas Bach jest niewolnikiem USA. Doskonale wiemy, że głównymi sponsorami ruchu olimpijskiego są Amerykanie. Kto płaci pieniądze, ten zamawia muzykę. Każdy może słuchać, ale zamawiający jest tylko jeden - mówi Tichonow i dodaje, że kiedy tylko wojna się skończy, wszyscy "jeszcze będą błagać na kolanach o występy rosyjskich biathlonistów".

Więcej o: