MKOl nie wyrzucił pupilki Putina. Absurdalna obrona. "Kontakty z Putinem to gesty symboliczne"

Międzynarodowy Komitet Olimpijski wciąż nie chce wykluczyć rosyjskich działaczy i zasłania się absurdalnymi argumentami. - Kontakty z Putinem to gesty symboliczne - mówi jeden z członków komitetu.

- Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOI) zarekomendował federacjom sportowym na całym świecie wyrzucenie rosyjskich sportowców z międzynarodowych zawodów. Tymczasem w jego szeregach wciąż zasiada pupilka Władimira Putina i człowiek, który ministrem sportu był jeszcze w czasach ZSRR - napisał miesiąc temu Michał Kiedrowski z portalu Sport.pl. Od tego czasu nic się nie zmieniło.

Zobacz wideo Arabia Saudyjska w teorii najłatwiejszym rywalem Polaków. Ale wcale nie będzie łatwym

Pokrętne tłumaczenie 

Ulubienica Kremla, wcześniej mistrzyni skoku o tyczce Jelena Isinbajewa, a także Witalij Smirnow, były minister sportu, nadal nie zostali wykluczeni z szeregów MKOI. Działacze komitetu powołują się na kartę olimpijską. Ustami rzecznika tłumaczą, że "członkowie MKOI nie są przedstawicielami swojego kraju w MKOl. Są wybierani indywidualnie przez MKOl, a następnie delegowani do organizacji sportowych w swoim kraju jako ambasadorowie MKOl".

Aleksandar Vuković odchodzi z Legii WarszawaKoniec spekulacji. Vuković potwierdził odejście z Legii Warszawa

Rzecznik zapewnia jednocześnie, że "nie ma obecnie żadnych spotkań MKOl, w których braliby udział rosyjscy członkowie MKOI". Czy to nam powinno wystarczyć?

Wcześniej władze Szwajcarii prowadziły kampanię na rzecz wykluczenia rosyjskich oraz białoruskich działaczy z najwyższych stanowisk w międzynarodowych stowarzyszeniach sportowych z powodu ataku na Ukrainę. Wiele największych organizacji sportowych ma swoją siedzibę w Szwajcarii, na czele z MKOI, FIFA oraz UEFA. Szwajcarscy politycy powtarzają, że MKOI powinien wywierać presję na organizacje sportowe, by te wykluczały rosyjskich działaczy. 

Barcelona - CadizFC Barcelona spoliczkowana na Camp Nou. Sensacyjna porażka [WIDEO]

Spotkania z Putinem

Tymczasem członek MKOl Richard Pound powiedział, że nie widzi nic złego w kontaktach między prezydentem MKOl Thomasem Bachem i szefem FIFA Giannim Infantino a prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Obaj oglądali z Putinem m.in. mecze mistrzostw świata w 2018 roku. Bach był widziany u boku Putina na zimowych igrzyskach olimpijskich w Soczi osiem lat temu, a także w lutym w Pekinie. Wtedy tuż po zawodach w Rosji Rosja najechała Krym. W lutym zdecydowała się na generalną inwazję na Ukrainę. 

- Wiele z tych rzeczy, takie kontakty, to gesty symboliczne. Infantino i Bach nie mają dywizji ani czołgów. Ważne jest, aby utrzymywać jak najlepsze relacje z urzędnikami państwowymi, ponieważ w wielu krajach, praktycznie we wszystkich, rządy są bardzo ważne, jeśli chodzi o budowę obiektów sportowych - powiedział Pound w wywiadzie cytowany przez "Der Spiegel".

Pound uważa, że wykluczenie rosyjskich sportowców oraz drużyn z wielu stowarzyszeń jest słuszne. Sugeruje, że to samo powinno spotkać rosyjskich działaczy. - Wydaje się niezrozumiałe, że kary są tutaj selektywne - powiedział. Uniknął jednak jednoznacznego stwierdzenia, czy rosyjscy członkowie MKOl powinni zostać wykluczeni. Isinbajewa, Smirnow czy Samil Tarpiszczew, działacz tenisowy, na razie mogą spać spokojnie. 

Więcej o: