Ukraiński bohater IO w pułapce. Jego gest obiegł świat

Bartłomiej Kubiak
- Syrena przeciwlotnicza jest ciągle włączona - relacjonuje Ołeksandr Abramenko, jedyny ukraiński medalista z igrzysk olimpijskich w Pekinie, który jeszcze trzy tygodnie temu ściskał się na mecie z rosyjskim sportowcem Ilją Burowem, a teraz spędza noce z rodziną w podziemnym garażu w Kijowie pod ostrzałem bomb.

- Boimy się spać w swoim mieszkaniu. Sam widziałem przez okno, jak systemy obrony przeciwlotniczej lecą w kierunku pocisków wroga, słychać było silne eksplozje - relacjonuje Ołeksandr Abramenko w rozmowie z Johnem Branchem, dziennikarzem "New York Timesa".

Zobacz wideo Kliczko walczył przez całe życie. "Teraz chwycił za broń i stanął do obrony Kijowa"

W tle wojna na Ukrainie, na małym zdjęciu Aleksandr Powietkin i Władimir Putin"Meldoniumowy Sasza". Wielbiciel Putina stracił rozum i pokazał prawdziwe oblicze

"Syrena przeciwlotnicza jest ciągle włączona"

Obaj rozmawiali ze sobą w piątek. Dla Abramenki i jego rodziny - żony Aleksandry i dwuletniego syna Dmitriego - to była już siódma noc spędzona w podziemnym garażu, który uważają za dużo bezpieczniejszy niż ich mieszkanie na 20. piętrze niedaleko głównego lotniska w Kijowie.

- Syrena przeciwlotnicza jest ciągle włączona - mówi Abramenko, który w piątek już wiedział, że nadszedł czas, by opuścić Kijów i ruszyć na zachodni kraniec Ukrainy, w pobliże granicy Węgier i Słowacji. - Planujemy udać się do mojego trenera Enwera Abłajewa, który mieszka w Mukaczewie na Zakarpaciu. Ruszamy samochodem, zabieram ze sobą niezbędne rzeczy, jedzenie i moje medale.

Mexico Soccer BrawlNagle na stadionie rozpętało się piekło. Krew, nieruchome ciała. Dantejskie sceny

Teraz już nie mają czasu ze sobą rozmawiać, ale Branch napisał na Twitterze, że postara się informować o dalszych losach Abramenki. A te na razie są nieznane, bo ich kontakt urwał się w piątek późnym wieczorem. To może być zrozumiałe, bo w normalnych czasach podróż na Zakarpacie zajmuje aż 10 godzin. A dziś czasy normalne nie są - szczególnie w Ukrainie, gdzie trwa regularna wojna i nikt nie jest pewien, co przyniosą nadchodzące dni.

Abramenko martwi się też o swoich rodziców, którzy mieszkają w Mikołajowie, mieście portowym nad Morzem Czarnym, gdzie się wychował i gdzie teraz toczą się regularne walki. - Moi rodzice siedzą w domu i słyszą wybuchy. Niebezpiecznie jest w tej chwili opuścić to miasto. Poza tym oni chcą tam być - mówi Abramenko, którego najważniejszym zadaniem jest teraz dotrzeć do Mukaczewa i dopiero później zacząć myśleć o kolejnych krokach.

"To było ogólne wezwanie do pokoju"

33-letni Abramenko to narciarz dowolny specjalizujący się w skokach akrobatycznych. Jeszcze trzy tygodnie temu był w Chinach. Na swoich piątych igrzyskach, gdzie najpierw jako chorąży niósł flagę Ukrainy na ceremonii otwarcia, a później sięgnął po srebro. To był jedyny ukraiński medal na tych igrzyskach. I drugi w karierze Abramenki, bo cztery lata wcześniej w Pjongczangu sięgnął po złoto. I wtedy, i teraz stawał na podium razem z rosyjskim narciarzem Ilią Burowem, który zdobywał brąz.

Mer Lwowa Witalij Kliczko, wraz z bratem Władimirem w swoim biurze w ratuszu. Kijów, Ukraina, 27 lutego 2022Bracia Kliczko zostają, do końca. Ostatczna decyzja. "To byłaby zdrada"

"To był gest, który wykraczał poza rosnące napięcie między krajami" - pisał "New York Times" o geście Abramenki, który na igrzyskach w Pekinie wyściskał na mecie Burowa. To było kilka dni po tym, jak inny ukraiński sportowiec - skeletonista Wladzislaw Geraskiewicz - po swoim przejeździe olimpijskim pokazał do kamer kartkę w barwach flagi Ukrainy z napisem "Nie wojnie w Ukrainie".

- Chcę pokoju w moim kraju i pokoju na świecie. Takie jest moje zdanie. Walczę o pokój. W Ukrainie jest teraz naprawdę nerwowo. Tak nie powinny toczyć się sprawy w XXI wieku - tłumaczył Geraskiewicz swój gest, którym od razu zajął się MKOl. "To było ogólne wezwanie do pokoju. Dla nas temat jest zamknięty" - napisał w oświadczeniu o geście Geraskiewicza MKOl, który przed każdymi igrzyskami przestrzega sportowców przed manifestacjami politycznymi.

Więcej o: