Co dalej z Michalem Doleżalem? PZN podjął decyzję

Piotr Majchrzak
Mimo nieudanego konkursu drużynowego Michal Doleżal na pewno pozostanie trenerem reprezentacji Polski do końca sezonu 2021/2022. Nasza kadra spełniła cel minimum, jakim był przynajmniej jeden krążek igrzysk olimpijskich. Wiele wskazuje jednak na to, że nasze skoki będą potrzebowały zmian. A przed PZN-em bardzo gorący okres i związek już teraz powinien ruszyć mocno do pracy.

Szóste miejsce naszej reprezentacji w konkursie drużynowym na igrzyskach olimpijskich jest niewątpliwą porażką biało-czerwonych. Tak słabe wyniki osiągaliśmy w XXI wieku tylko w Salt Lake City i w Vancouver, a przecież wtedy nie dysponowaliśmy tak mocną reprezentacją jak teraz. Wielu kibiców ponownie zaczęło się też domagać zwolnienia Michala Doleżala.

Zobacz wideo Farsa i kpina ze skoków narciarskich! Jaki to ma sens? [Sport.pl LIVE #13]

Nie da się ukryć, że ostatecznie igrzyska olimpijskie w naszej reprezentacji należy zapisać na mały plus, bo przy tak słabym sezonie każdy olimpijski krążek powinien traktowany jak sukces. Nie da się ukryć, że oczekiwania PZN-u, skoczków i samych trenerów były zdecydowanie większe. Po koszmarnym Turnieju Czterech Skoczni coraz głośniej mówiło się nawet o tym, że Michal Doleżal może stracić posadę jeszcze w trakcie tego sezonu, tuż po igrzyskach olimpijskich. Okazuje się jednak, że PZN podjął decyzję, że do takiego rozwiązania na pewno nie dojdzie. 

- Na pewno nie będzie zwolnienia Michala Doleżala w trakcie sezonu. Ja nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, bo tak się w skokach narciarskich nie robi. Trzeba też zauważyć, że mimo wszystko na igrzyskach było lepiej niż w czasie innych konkursów, a nasi skoczkowie włączyli się do walki o medale. Dawid Kubacki zdobył brąz, Kamil Stoch był bardzo blisko. Postęp został więc zanotowany - przekazał nam w sobotę Adam Małysz. I dodał: Oczywiście po sezonie będziemy chcieli się spotkać z trenerami i będę chciał, by wyjaśnili przyczyny takiego, a nie innego wejścia w sezon. Potem będziemy się zastanawiać co dalej. Również po konkursie drużynowym uzyskaliśmy informację, że do końca marca Doleżal na pewno zostaje na stanowisku. A co dalej? Zobaczymy.

Martin Schmitt i Dawid KubackiSchmitt wskazuje, dlaczego Polska nie zdobyła medalu. A Stoch? "Świetny"

Co z umową Doleżala? Nasze skoki potrzebują zmian

Umowa Michała Doleżala obowiązuje do 30 kwietnia 2022 roku i czeski szkoleniowiec i jego sztab na pewno dokończą sezon, w takim składzie jak rozpoczynali. Naszym zdaniem mało jednak wskazuje na to, że umowa Czecha zostanie przedłużona. Obecną sytuację można śmiało porównać do sezonu 2014/2015, gdy Łukasz Kruczek wywalczył ze swoją drużyną brązowy medal mistrzostw świata. Wtedy ten mały sukces zdecydował o tym, że Kruczek pozostał na stanowisku, a sezon 2015/2016 był katastrofalny w naszym wykonaniu. Po latach Kruczek przyznawał, że został na stanowisku rok za długo i trzeba było wcześniej odejść z kadry. Można odnieść wrażenie, że teraz jest podobnie. Ten sztab funkcjonuje w niemal tym składzie od kwietnia 2016 roku i najzwyczajniej świecie wygląda na to, że po sześciu latach potrzeba gruntownych zmian, bo coś się wypaliło. 

Paweł WąsekStoch nie obronił nas przed Japonią. Słowenia zmarnowała historyczną szansę

Nikt nie odbierze Doleżalowi wielu sukcesów z naszą reprezentacją. Dwukrotnego wygrania Turnieju Czterech Skoczni, złotego i brązowego medalu mistrzostw świata, czy kilkudziesięciu podiów w Pucharze Świata. Nasza drużyna potrzebuje jednak nowego impulsu. Impulsu, który pozwoli takim skoczkom jak Dawid Kubacki na jeszcze jeden wystrzał, czy popchnie karierę Pawła Wąska, Tomasza Pilcha, czy Kacpra Juroszka.  

PZN musi zacząć szukać i analizować rynek

Nie ma co ukrywać, że teraz to PZN rozdaje karty i jest w zdecydowanie lepszej sytuacji niż w 2019 roku, gdy Polskę opuszczał Stefan Horngacher. Wtedy niemal do połowy marca Austriak trzymał nas w niepewności i nie chciał ostatecznie poinformować, co dalej z jego przyszłością. Wiązał tym ręce Polakom, którzy nie do końca wiedzieli, czy negocjować z potencjalnymi następcami, czy też nie. Teraz jednak to PZN jest panem sytuacji i zarówno Adam Małysz, Apoloniusz Tajner, jak i Jan Winkiel powinni już na poważnie rozpocząć przeczesywanie terenu i rozmawiać z potencjalnymi następcami Doleżala. Rynek trenerów nie jest duży, tym bardziej dla takiej kadry jak Polska, która może teraz sięgnąć tylko po szkoleniowca z TOP-u. Gdyby jednak nie udało się z żadnym topowym trenerem, zawsze opcją pozostaje pozostawienie Doleżala, który z tą kadrą przeżył już wszystko. Wtedy trzeba by jednak pomyśleć o wprowadzeniu świeżej krwi do sztabu. Bo ta jest konieczna. 

Więcej o: