Niemcy apelują o zmianę przepisów w skokach. "Najlepszy pomysł"

Martin Schmitt ma sposób na lepsze i bardziej sprawiedliwe kontrole sprzętu w skokach narciarskich. - Najlepszą wersją kontroli byłby skaner 3D, wtedy mamy jasne stwierdzenie i pomijamy ludzki czynnik - powiedział były niemiecki skoczek narciarski.

Reprezentacja Niemiec w miniony poniedziałek nie awansowała do drugiej serii konkursu drużyn mieszanych w skokach narciarskich na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Wszystko z powodu dyskwalifikacji Kathariny Althaus za nieregulaminowy kombinezon. 

Zobacz wideo

Kontrola powinna odbywać się przed skokiem

Zdyskwalifikowane były też zawodniczki z Austrii, Japonii oraz dwie z Norwegii. Takiej sytuacji w zawodach najwyższej rangi jeszcze nie było. Przez to panował ogromny chaos i trudno było zorientować się, kto tak naprawdę walczy o medalowe pozycje. Zwłaszcza że dyskwalifikacje dotyczyły czołowych nacji. A ostatecznie po medale sięgnęły Słowenia, Rosja i sensacyjnie Kanada. 

"Trzymamy się przepisów bez względu na wszystko! Niemniej jednak muszę zadać to pytanie: czy regulamin dla kobiet został zmieniony z dnia na dzień, przy tylu dyskwalifikacjach?!? To nie był odpowiedni czas ani odpowiednie miejsce, aby zdyskwalifikować tak wielu sportowców z różnych narodów..." - napisał po zawodach na Instagramie Karl Geiger.

Konkurs wzbudził tak dużo emocji, że wciąż wracają do niego osoby związane ze światem skoków narciarskich. - W tej chwili trwa gorąca dyskusja na ten temat - powiedział telewizji ARD w piątek dyrektor sportowy Niemieckiego Związku Narciarskiego Horst Hüttel. I dodał, że rozmowy dotyczyły opracowania idei, która pozwoli na to, aby zawodnik siadający na belce, był już pewny, że nie zostanie zdyskwalifikowany na dole. - Oznacza to, że procedura zostałaby całkowicie przesunięta na górę - tłumaczył Hüttel.

Chociaż pomysł wydaje się ciekawy, to może być problem z jego wprowadzeniem. - Taka kontrola trwa, jeśli robisz to właściwie. A to przeszkadza sportowcom w przygotowaniach - mówił w rozmowie z niemieckim Eurosportem Werner Schuster, były trener niemieckich skoczków. Jedynym wyjściem byłaby kontrola sprzętu przed zawodami, ale po skoku trzeba byłoby sprawdzić, czy zawodnik nie zmienił kombinezonu, czy innej części ekwipunku. 

Skaner 3D byłby bardziej obiektywny

Schuster podkreślił też, że zawodnicy czasami nie zmieniają kombinezonów nawet przez cztery tygodnie, ale niektórzy mają inny na każdy skok. Z kolei Martin Schmitt chciałby zmian w przepisach, które dają większą swobodę w szyciu kombinezonu. - Trzeba pomyśleć o tym, co jest dobre dla skoczka. Dlatego potrzebujesz kilku jasno określonych, stałych punktów, które są łatwiejsze do kontrolowania. W innych obszarach można dać ekipom więcej swobody – uważa drużynowy mistrz olimpijski z Salt Lake City.

- Byłoby dobrze dla skoków narciarskich, gdyby było trochę więcej powietrza w okolicy barków. Bardzo dokładnie sprawdziłbym obszar krocza - dodawał jeszcze dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli za Puchar Świata. 

Zarówno Schuster, jak i Schmitt, zwrócili też uwagę na czynnik ludzki przy kontroli sprzętu. - Sprawdzanie nie spełnia jednego kryterium: obiektywności. Różni kontrolerzy otrzymują różne pomiary - uważa Martin Schmitt. - Najlepszą wersją kontroli byłby skaner 3D, wtedy mamy jasne stwierdzenie i pomijamy ludzki czynnik - podrzucił pomysł były skoczek.

Ta idea też brzmi ciekawie, ale może być problem z zaopatrzeniem w tego typu sprzęt wszystkie miejsca, w których organizowane są zawody w skokach narciarskich. Nie każdego organizatora będzie na to stać. 

- Znam ludzi, którzy zajmują się tym od dziesięciu czy dwunastu lat. Nikt jeszcze nie wpadł na genialny pomysł – podsumował Schuster, ale wezwał do pogłębionej debaty. - Zawsze da się zrobić to lepiej, niż jest teraz. Trzeba zacząć już teraz, bo inaczej stracimy szansę - uznał Austriak. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.