W ciągu miesiąca Kamil Stoch diametralnie podniósł swoją formą. Skoczyła ona tak wysoko, że do ostatniej chwili liczył się w walce o olimpijski medal. W pierwszej serii sobotniego konkursu pobił rekord skoczni, osiągając wynik 137,5 metra. Drugi skok był jednak krótszy (133,5 m). Polak został na czwartej lokacie za Markusem Lindvikiem, który sięgnął po złoty medal, Ryoyu Kobayashim i Karlem Geigerem.
Emocje szarpały Kamilem Stochem cały czas. Reporter Eurosportu próbował podnieść go na duchu podkreślając, że 6. miejsce na skoczni normalnej i 4. lokata na skoczni dużej - to dobre wyniki. Jednak skoczek miał swoje zdanie. - Trudno mi się z tym pogodzić. Wiem, że to jest super miejsce i wielu zawodników chciałoby na nim być, ale ja... - tutaj Stoch zwiesił głos i zaczął płakać. - Poświęciłem naprawdę wiele ostatnio... - dodał.
Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl
To były przykre obrazki. W niedzielę, dzień po konkursie, TVP Sport opublikowało kolejne nagranie, jak Polak przeżywał stratę medalu. Pokazała moment, gdy dowiaduje się, że został wyprzedzony przez kolejnych rywali. Pokazała też moment, gdy Stoch rozpaczając opuszczał skocznię. Nagranie było szczególnie przykre, bo można się domyślać, że skoczek w ogóle nie spodziewał się, że w tym momencie jest nagrywany.
"Prawdziwy sport od kulis" - podpisała nagranie redakcja sportowa Telewizji Polskiej. Zupełnie inne zdanie na ten temat ma natomiast wielu użytkowników mediów społecznościowych. TVP Sport zebrało raczej negatywne komentarze pod opublikowanym nagraniem wideo.
"Wstydzilibyście się. Jak można wykorzystywać słabszy moment zawodnika, by zagwarantować sobie rozgłos? Zero szacunku z waszej strony to żadna nowość niestety i za każdym razem udowadniacie, że można upaść jeszcze niżej", "Każdy ma prawo do przeżywania emocji, ale nie rozumiem, co w tym fajnego?", "Ani jemu ani kibicom nie jest to potrzebne, dopiero co się uspokoiłam to zobaczyłam to na to i mnie dobiło...", "Pracownicy TVP codziennie pokazują mi jaką osobą nie chce być w przyszłości, niezły wyczyn także gratulacje" - czytamy pod postem.
Pojawił się też komentarz broniący stację: "Naprawdę uważacie, że coś strasznego jest w publikacji tego filmiku? Przecież kamera nie weszła za Kamilem do szatni. Rozpłakanych piłkarzy po spudłowanych karnych nie widzieliście, wściekłych żużlowców w parkingu po przegranym wyścigu nie widzieliście?" - napisał jeden z użytkowników, ale to jeden z niewielu wpisów.