Karl Geiger słabo spisywał się w treningach na dużej skoczni w Pekinie. Jednak podczas konkursu olimpijskiego pokazał wielką klasę i ostatecznie wskoczył na trzecie miejsce, zdobywając brązowy medal z przewagę zaledwie 4,1 pkt. nad czwartym Kamilem Stochem.
- To były dla mnie trudne dni - przyznał Geiger. - Moja żona musiała jakoś to wytrzymać. Ale dziękuję za wspaniałe wsparcie, które otrzymałem. Jestem niezwykle wdzięczny - dodał niemiecki skoczek.
Po konkursie w mediach społecznościowych ogromne kontrowersje wzbudziły zdjęcia Geigera. A konkretnie rozmiar kombinezonu, w którym skakał Niemiec. "Wszyscy widzą, że skoczkowie oszukują i robią to w perfidny sposób - jak właśnie Geiger w konkursie olimpijskim [...] Kilkadziesiąt minut po konkursie Rosjanin Danił Sadriejew pokazał zdjęcie kombinezonu Geigera i zapytał wymownie: "Przepisy? Miło" - czytamy w tekście Piotra Majchrzaka.
O sukcesie Geigera rozpisuje się "Der Spiegel". Niemiecka gazeta w swoim tekście zwraca uwagę, że: "skoczek pojechał do Chin jako jeden z faworytów i lider Pucharu Świata, ale później wszystko obróciło się przeciwko niemu".
- Dwa dni temu byłem kompletnie wyczerpany, czułem się naprawdę gó***nie - powiedział Geiger po jednym ze skoków treningowych na dużej skoczni na igrzyskach olimpijskich. I dodał: - Zastanawiałem się, co ja tutaj w ogóle robię.
Wcześniej, na normalnej skoczni Niemiec ukończył rywalizacją na odległym 15. miejscu. W przemianie Geigera wielką rolę odegrało jego nastawienie mentalne, o czym wspomniał jego kolega z kadry, Markus Eisenbichler. - W pewnym momencie Karl zdał sobie również sprawę, że to jedyny sposób, aby stać się lepszym - wytłumaczył Eisenbichler, który pomógł Geigerowi w tym, aby ten nie rozmyślał już o tym, co wydarzyło się w jego pierwszym indywidualnym starcie na ZIO w Pekinie.
"Geiger znowu zaczął optymistycznie patrzeć w przyszłość, kiedy pozostał tylko jeden dzień czasu na przygotowania. Dlatego skupił się bardziej na drużynie biorącej udział w zawodach mieszanych na dużej skoczni w poniedziałek. W tym momencie decydującą rolę odegrał trener reprezentacji Stefan Horngacher. Wspólnie ze skoczkiem wprowadził kilka drobnych modyfikacji, a nagrodą za to był przyzwoity skok Geigera w piątkowych kwalifikacjach na dużej skoczni" - czytamy na "Der Spiegel".
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Geiger w kwalifikacjach zajął 12. miejsce, co było dla niego światełkiem w tunelu do tego, aby skakać jeszcze lepiej. - Tylko Karl może to zrobić - powtarzał wielokrotnie Markus Eisenbichler.
I rzeczywiście tak było. W sobotnim konkursie Niemiec skoczył już znakomicie. W I serii lądował na 138 m i zajmował na półmetku szóste miejsce. W drugiej serii Geiger uzyskał taką samą odległość, co pozwoliło mu ostatecznie na awans o trzy miejsca i zdobycie brązowego medalu. "Dostał lanie, ale znowu powstał" - pisze dalej niemiecka gazeta.
Dla Geigera, który zdobył już jedenaście medali na najważniejszych imprezach, medal wywalczony w Pekinie ma szczególne znaczenie. - Sposób, w jaki udało mi się teraz obrócić o 180 stopni, jest moim największym osiągnięciem - podkreślił Geiger.