Kamilu Stochu - nie masz racji! Arcymistrz jest tylko jeden

Jakub Balcerski
Tym razem nie było tego najpiękniejszego zakończenia z medalem na szyi. I może Kamil Stoch nie zdobędzie już czwartego olimpijskiego złota w karierze. Polak i tak wskoczył już do historii igrzysk. Sześć miejsc z rzędu w najlepszej szóstce - takiego osiągnięcia nie ma nikt. Arcymistrz jest tylko jeden. I jest nim Kamil Stoch!

Szóste i czwarte miejsce w konkursach indywidualnych na igrzyskach w Peknie - z jednej strony brak medalu, z drugiej miejsce piękna walka o miejsce na podium. Po sobotnim konkursie na dużej skoczni trudno pozbyć się uczucia niedosytu, ale jednocześnie warto skupić się na szerszej perspektywie. I docenić fakt, że Kamil Stoch utrzymał w Chinach miejsce w ścisłej światowej czołówce.

Zobacz wideo Czysta perfekcja. Tak Stoch nagle odmienił swoje skoki

Takiego wyniku jak Stoch nie ma nikt w historii skoków na igrzyskach

Po konkursie na normalnej skoczni i szóstym miejscu pisałem, że Stochowi należy się diament. Pobłyskujący jego ciężką pracą, którą w jednym z najtrudniejszych sezonów w karierze znów doszedł do walki o największe trofeum dla każdego sportowca - medal na igrzyskach. Tym razem się nie udało, ale przypomnijmy sobie nasze nastroje sprzed miesiąca, kiedy Polacy osiągali kiepskie wyniki, a Stoch leczył kontuzję kostki. Dziś to wspomnienie jawi się jako odległe, dziś żyliśmy walką o podium olimpijskie. Czyli czymś, do czego Stoch nas przyzwyczaił.

Beijing Olympics Ski JumpingZnamy nowego mistrza olimpijskiego! Piorunujący konkurs w Pekinie [SPORT.PL LIVE #12]

Wyliczmy: dwa złote medale w Soczi, czwarte miejsce i złoto w Pjongczangu, teraz szóste i czwarte miejsce w Pekinie. To lista sukcesów, jakimi nie może pochwalić się żaden skoczek na świecie. Przed Stochem nigdy nie było skoczka, który sześć razy z rzędu znalazłby się w najlepszej szóstce konkursu na igrzyskach. Czas leci, a Stocha nic nie może odciągnąć od najwyższych miejsc na ważnych imprezach. 

Wracając do obecnego niedosytu - pewnie, że w Pekinie mogło być o te kilka metrów, punktów, a nawet pozycji lepiej. Ale szukając tych niedostatków nie można zapomnieć o szerszym kontekście, o ogromnych problemach polskiej kadry w trakcie tego sezonu. Powtórzmy - na przełomie roku, podczas Turnieju Czterech Skoczni, takie wyniki Stocha wszyscy bralibyśmy w ciemno. Teraz wszyscy, łącznie z samym skoczkiem, żałujemy, że nie trafił idealnie w próg w drugiej serii sobotniego konkursu. Ale to nie sprawia, że postrzeganie jego występu będzie inne.

Stoch mówi: "Widocznie nie zasłużyłem". Kamilu, zasłużyłeś na ten medal!

- Widocznie nie zasłużyłem na ten medal - powiedział Kamil Stoch dla Eurosportu po drugiej serii w Zhagjiakou ze łzami w oczach. Nie zgadzam się z nim: Kamilu, zasłużyłeś! I tu nasuwa się inna odpowiedź, którą często słyszymy z ust sportowców. Nie lubimy jej, komentujemy, że to banał. Ale są momenty, w których jest to jedyna prawdziwa odpowiedź - taki jest sport.

Kamil Stoch bije rekord skoczniKamil Stoch był tak blisko... Kobayashi zdetronizowany!

W Soczi na dużej skoczni na korzyść Stocha w walce z Japończykiem Noriakim Kasaim decydowało 1,3 punktu. W Pjongczangu złoto Stochowi dało 3,4 punktu zapasu nad Andreasem Wellingerem. W Pekinie to się odwróciło - tym razem to 4,1 punktu decydowało na korzyść Karla Geigera, a nie Polaka w walce o brąz.

4,1 punktu, taki jest sport. Przeziębienie po jedynym podium sezonu w Klingenthal, które wybiło go z rytmu, ogromny kryzys formy na Turnieju Czterech Skoczni i przerwa w startach, potem kontuzja tuż przed zawodami w Zakopanem i niepewność po kolejnych dniach spokojnego treningu w Polsce, a nie obecności w Pucharze Świata. Taki jest sport. 

Jednoznaczne reakcje ws. Kamila Stocha. Kosmos!Jednoznaczne reakcje ws. Kamila Stocha. Kosmos!

Dlatego żałując minimalnie przegranego miejsca na podium trzeba wyraźnie wskazywać na pomnik, który swoją walką w drodze na igrzyska w Pekinie zbudował Kamil Stoch. A nawet nie tyle zbudował, co go po prostu odkurzył i wypolerował. Dalekimi i pięknymi skokami, które znów dały nadzieję. I za tę nadzieję, której przed igrzyskami niewielu się spodziewało, należą się Stochowi podziękowania.

Więcej o: