Polak był tak blisko medalu. Do brązu zabrakło 0,03 sekundy

Łyżwiarz Piotr Michalski był najlepszym Europejczykiem w Pekinie, ale to nie wystarczyło, aby znaleźć się na podium wyścigu na 500 metrów. Do medalu zabrakło zaledwie 0,03 sekundy! - Brawo! Brawo Piotrek! Polak pięknie przejechał te 500 metrów - zachwycał się komentator Eurosportu.

Polskie panczeny od początku roku przeżywają odrodzenie. W styczniu Piotr Michalski został mistrzem Europy w łyżwiarstwie szybkim. Polak po złoto sięgnął w biegu na 500 metrów. Podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie również zaimponował formą.

Zobacz wideo Czysta perfekcja. Tak Stoch nagle odmienił swoje skoki

Tym razem miejsca na podium nie było, ale piąte miejsce podczas igrzysk i tak wzbudza szacunek. Tym bardziej, że do brązowego medalu zabrakło mu zaledwie 0,03 sekundy! Wynik mógłby być minimalnie lepszy, gdyby nie drobne potknięcie na łuku.

Wyścig na 500 m wygrał Chińczyk Tingyu Gao, który z wynikiem 34,32 pobił rekord olimpijski. Srebro zgarnął Min-kyu Cha z Korei Południowej. Na podium znalazł się także Wataru Morishige z Japonii. Michalskiego wyprzedził też Kanadyjczyk Laurent Dubreuil. 

Michalski uzyskał najlepsze miejsce w historii polskich sprinterów. Do tej pory najlepszy wynik zanotował Artur Waś, który był dziewiąty w Soczi w 2014 roku.

W Pekinie startowali też inni biało-czerwoni. Damian Żurek zakończył zmagania na 11. pozycji, a Marek Kania na 16.

W niedzielę czekają nas prawdopodobnie równie duże emocje przy okazji rywalizacji na 500 m kobiet. Na starcie zobaczymy Andżelikę Wójcik i Kaję Ziomek.

- Te igrzyska są bardzo nieszczęśliwe i dla Piotra, i dla jego narzeczonej, Natalii Maliszewskiej. Gdyby nie jej historia, to oboje zdobyliby medale - twierdzi Luiza Złotkowska, dwukrotna medalistka olimpijska w łyżwiarstwie szybkim

Narzeczony Maliszewskiej i fan Formuły 1

Piotr Michalski to narzeczony łyżwiarki Natalii Maliszewskiej, a także pasjonat Formuły 1, gdzie kibicował Michaelowi Schumacherowi oraz Robertowi Kubicy. 

- Tak jak zimą tradycyjnie siadaliśmy co weekend do skoków narciarskich, tak od wiosny: do oglądania wyścigów. Na początku jeszcze na zagranicznych kanałach, włoskich czy niemieckich, śledziliśmy zwycięstwa Schumachera. Hymny grane po wyścigu dla Ferrari i Michaela do dziś znam chyba na pamięć. Wejście Kubicy do Formuły 1 było dla nas wielkim wydarzeniem. Po jego wypadku pasja trochę zmalała, ale od czasu powrotu wróciła. I znów znam wszystkie szczegóły, śledzę plotki na Twitterze, jestem na bieżąco - mówił w rozmowie z TVP Sport.

Więcej o: