"Omijam go". Tajner bez ogródek o Horngacherze. "Tak się nie robi"

Łukasz Jachimiak
- Nie spodziewam się, że będzie miała miejsce tak spektakularna akcja jak ta Agnieszki Baczkowskiej - mówi Apoloniusz Tajner. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego jest w Pekinie i mówi nam również o tym, co dzieje się w kuluarach. A jeśli chodzi o sobotnią walkę o medale na skoczni dużej, to prezes nie rzuca klątwy na żadnego z Polaków.

Kamil Stoch był ósmy w kwalifikacjach do olimpijskiego konkursu na skoczni dużej. Czy trzykrotny mistrz olimpijski włączy się do walki o medale? A może zaskoczą trzeci na skoczni normalnej Dawid Kubacki albo Piotr Żyła? O to pytamy Apoloniusza Tajnera. A znany z optymistycznych prognoz prezes tym razem jest wstrzemięźliwy. Kibice na pewno nie będą mieli okazji żartować, że typując któregoś z naszych skoczków na faworyta, prezes Tajner rzucił na niego klątwę.

Zobacz wideo Czysta perfekcja. Tak Stoch nagle odmienił swoje skoki

Magdalena CzyszczońEmocje w końcu wzięły górę. Polka rozpłakała się przed kamerą. "Jestem wdzięczna"

Zawody w sobotę o godzinie 12. Relacja na żywo na Sport.pl

Łukasz Jachimiak: Czy po trzech dniach spędzonych przez zawodników na skoczni dużej możemy liczyć na niespodziankę w postaci jakiegoś medalu dla Polaka, czy raczej powinniśmy kibicować naszym skoczkom, by zdążyli odnaleźć najlepsze skoki na tym obiekcie do poniedziałkowej drużynówki?

Apolonusz Tajner: Byłem na wszystkich treningach i na kwalifikacjach i po tych wszystkich seriach muszę powiedzieć uczciwie, że można być zdezorientowanym. Warunki są porównywalne. Tu nie ma silnego wiatru. Ale jak tylko pojawia się ruch powietrza pod narty, to zawsze znajdzie się ktoś, kto go wykorzysta. To dlatego, że jest co najmniej 15 zawodników w formie na podium. I uważam, że w tym gronie jest trzech Polaków. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła mają szanse, ale oczywiście nie są faworytami. A dokładnie to samo trzeba powiedzieć o każdym z tych 15 najmocniejszych skoczków. Bo nawet Ryoyu Kobayashi potrafi odlecieć, ale też zdarza mu się skoczyć słabiej.

Mimo wszystko jest chyba grupka z tej 15-osobowej grupy z szansami większymi niż Stoch, Kubacki i Żyła?

- Moim zdaniem naprawdę nie. Czy ktoś powie, że większe albo mniejsze szanse mają na przykład Rosjanie? Na przednich wiatrach potrafią kapitalnie odlecieć. A Niemcy? Przez większość treningów wyglądali bardzo słabo, ale Markus Eisenbichler już w czwartek zaczął się spisywać lepiej, a w piątek kwalifikacje miał udane. Karl Geiger też może mieć medal, on się ciągle zbiera i może się zebrać. Nie można powiedzieć jednoznacznie, że nasi są w grze o medale albo poza grą. Ale raczej są w grze. Zwłaszcza że mamy trójkę kandydatów i jest szansa, że któryś z nich trafi na lepsze warunki.

Który ma największe szanse?

- Kamil bardzo dobrze skoczył w kwalifikacjach. To był już skok z odejściem z progu. Dawid Kubacki też bardzo mi się podoba. A Piotrek Żyła jeszcze nierówno skacze z progu, ale zdecydowanie ma taki potencjał jak najlepsi.

Natalia Maliszewska podczas wyścigu eliminacyjnego na 1000 m."Kortyzol wywalony ponad skalę". Wynik Maliszewskiej robi jeszcze większe wrażenie

Co się mówi w Pekinie w kuluarach? Czy przypadkiem nie ma planów bardzo dokładnego sprawdzania sprzętu Polaków po tym, jak w konkursie drużyn mieszanych Agnieszka Baczkowska [kontroler sprzętu z ramienia FIS] zdyskwalifikowała Niemkę, Austriaczkę, Japonkę i dwie Norweżki?

- My w ekipie wiemy, że trzeba wszystko dokładnie sprawdzić. Na sto procent. Ale generalnie kontrola w męskim Pucharze Świata była ostrzejsza i w nim nie ma aż takich pokus, jeśli chodzi o kombinowanie, jakie są w rywalizacji pań. U mężczyzn nie spotyka się aż tak wielkich różnic w obwodach kombinezonów, jakie próbowały wprowadzić sztaby skoczkiń.

Agnieszka Baczkowska opowiadała nam, że to były grube przekroczenia przepisów.

- Wśród zawodników jedni na drugich tak uważnie patrzą, że zaraz się roznosi, że ten czy tamten ma gdzieś za dużo luzu. W Pekinie tego nie słychać. Dlatego nie spodziewam się, że będzie miała miejsce tak spektakularna akcja jak ta Agnieszki Baczkowskiej. Ona naprawdę nie mogła odpuścić. Ostrzegała, ale sztaby nie posłuchały. Uważam, że Agnieszka miała przyzwolenie całej grupy z FIS-u na ostre działanie. Wszyscy w FIS-ie widzieli, że trzeba zadziałać zdecydowanie.

Niekończące się rozmowy o sprzęcie zapoczątkował w Willingen Stefan Horngacher, składając protest na nasze buty. Teraz trener Niemców jest obrażony na polskie media, odmawia nam wypowiedzi. A z Wami rozmawia?

- Prawdę powiedziawszy, widziałem go pod skoczniami ze trzy razy, ale omijam go. Nie mam potrzeby rozmawiania z nim.

Ma mu pan za złe to, co zrobił?

- Uważam, że postąpił nie fair. Tak się nie robi, to była zagrywka obliczona na wytrącenie naszych zawodników z równowagi, na zabranie naszej ekipie spokoju. Na szczęście to była zagrywka nieskuteczna.

Paweł Wąsek (po prawej) i Stefan Hula (po lewej)Stefan Hula stracił miejsce w drużynie. Nie owija w bawełnę

Więcej o: