Są tacy, którzy bronią Horngachera. Jemu akurat trudno się dziwić

Ze sporą falą krytyki ze strony polskich kibiców spotkał się ostatnio Stefan Horngacher. Ma to związek z protestami Austriaka dotyczącymi nowych butów naszych skoczków. Murem za swoim trenerem stoi jednak Andreas Wellinger. - Rozumiem Stefana oraz innych trenerów, którym tego typu rzeczy się nie podobają - przyznał mistrz olimpijski z Pjongczang.

W ostatnich tygodniach spore emocje w społeczności skoków narciarskich wywoływał Stefan Horngacher. Trener niemieckich skoczków najpierw naraził się polskim kibicom po tym jak doprowadził do dyskwalifikacji Polaków w konkursie Pucharu Świata w Willingen z powodu nieprzepisowych butów. Doprowadziło to do tego, że Polacy stracili możliwość korzystania z nich przynajmniej do końca sezonu.

Zobacz wideo Horngacher rozpętał prawdziwą wojnę tuż przed IO. "Perfidne zbliżenia"

Na igrzyskach olimpijskich role się jednak odwróciły i to Horngacher poniósł ogromną porażkę. Tym razem to podopieczni Austriaka stali się ofiarami szczegółowych kontroli FIS i z powodu dyskwalifikacji nie sięgnęli po medal w mikście.

Natalia Maliszewska"Tobie wstyd?". Reporter nie dowierzał. A Maliszewska łkała. "Chce mi się beczeć"

Wellinger komentuje zamieszanie z butami Polaków. "Rozumiem złość Kamila, ale..."

Pomimo dotkliwej krytyki ze strony Polaków, Horngacher może liczyć na wsparcie ze strony swoich podopiecznych. Austriacki trener został wzięty w obronę przez wielkiego nieobecnego igrzysk w Pekinie - Andreasa Wellingera. Mistrz olimpijski z Pjongaczang odniósł się przede wszystkim do krytycznych wypowiedzi ze strony Kamila Stocha.

- Rozumiem złość Kamila, ale tak samo rozumiem Stefana oraz innych trenerów, którym tego typu rzeczy się nie podobają. A jeżeli but jest niezgodny z przepisami, protest, dyskwalifikacje i zabronienie używania go są czymś zrozumiałym. Ja w kwestii sprzętu wolę skupić się na tym, którego sam używam. Jestem przekonany, że jest wystarczająco dobry, bym mógł rywalizować z najlepszymi, i że w żaden sposób nie łamie obowiązujących przepisów - przyznał Wellinger w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

- Nasz sport jest specyficzny. Mamy w nim do czynienia z czymś na kształt wyścigu, w którym każdy szuka czegoś, co da mu kilka metrów przewagi nad konkurencją. Jest wiele przepisów, które to regulują. Czasami wydaje mi się nawet, że mamy ich zbyt wiele. W zasadzie każdy centymetr może nawet milimetr sprzętu jest nimi objęty - dodał niemiecki skoczek.

Płacząca Sara Takanashi w konkursie drużyn mieszanych na igrzyskach"W tej dyscyplinie wręcz trenowane jest to, jak oszukać sędziów". Gorzkie słowa Polaka

Konkurs na dużej skoczni w Zhangjiakou rozpocznie się w sobotę w samo południe. Natomiast w poniedziałek o tej samej porze zostanie rozegrany konkurs drużynowy. Relacje na żywo w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: