Oficjalnie: Justyna Kowalczyk wraca do biegów. Tu wygrywała już dwa razy

Justyna Kowalczyk 5 marca 2022 roku na starcie Biegu Piastów - przekazali w mediach społecznościowych organizatorzy zawodów. Trzy i pięć lat temu Polka była najlepsza w tych zawodach.

Justyna Kowalczyk jest najwybitniejszą polską biegaczką narciarską, mającą na koncie wiele sukcesów m.in. cztery kryształowe kule Pucharu Świata, pięć medali olimpijskich, osiem medali mistrzostw świata i cztery zwycięstwa w Tour de Ski. Obecnie pracuje jako ekspertka dla stacji telewizyjnej Eurosport, gdzie nie tylko komentuje zawody, ale jest stałym gościem w programach poświęconym zimowym igrzyskom olimpijskim w Pekinie.

Zobacz wideo Tak trenuje Jan Błachowicz

Maryna Gąsienica-Daniel na trasie w Pekinie.Maryna Gąsienica-Daniel wskazała, co jej przeszkodziło. "Nie miałam szans"

Chociaż Kowalczyk w marcu 2018 roku zakończyła karierę, to czasami bierze jeszcze udział w zawodach. Organizatorzy kolejnej edycji Biegu Piastów przekazali za pośrednictwem mediów społecznościowych, że za niecały Polka weźmie w nim udział.

Kowalczyk wystartuje w Biegu Piastów. "Pobiegnie na 50 km"

"Justyna Kowalczyk-Tekieli pobiegnie na 50 km w 46. Biegu Piastów" - czytamy na oficjalnym profilu zawodów na Twitterze.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Bieg Piastów odbywa się na morderczym dystansie 50 km. W przeszłości Kowalczyk wygrywała już te zawody. Ostatni raz miało to miejsce trzy lata temu, gdy biegaczka okazała się najlepsza na dystansie 50 km techniką klasyczną, a wcześniej pięć lat temu. Tegoroczna edycja odbędzie się 5 marca w Jakuszycach.

Nie jest to jednak najdłuższy dystans, na jakim Polka startowała. W 2015 rok spróbowała swoich sił w Biegu Wazów, który liczył aż 90 km. Wówczas Kowalczyk wygrała te zawody, mając przewagę niespełna pięciu minut nad drugą zawodniczką.

Kamiła WalijewaJest potwierdzenie. MKOl nie czeka i reaguje w sprawie 15-letniej Walijewej

"Doktorze! Doktorze! Justysia zemdlała" - krzyczał trener Aleksander Wierietielny. Robert Śmigielski usłyszał i susami pokonywał zaspy. - Świadkowie mówili, że padła twarzą w śnieg, jakby ktoś ją zastrzelił - opowiada szef polskiej misji medycznej na igrzyskach olimpijskich Turyn 2006. Osiem dni później Śmigielski płakał, gdy Justyna Kowalczyk zdobywała swój pierwszy medal olimpijski. - Dzwoniłem po panią Irenę Szewińską, żeby chociaż ona przyjechała. Bo Justynę skreślili i opuścili wszyscy - wspomina Śmigielski" - więcej można przeczytać w tekście Łukasza Jachimiaka ze Sport.pl.

Więcej o: