Polka wyleciała z sanek przy ponad 120 km/h. Koniec marzeń

Występ Klaudii Domaradzkiej na igrzyskach olimpijskich mógł zakończyć się fatalnie. Polka spadła z sanek przy prędkości ponad 120 kilometrów na godzinę. Cudem się wyratowała.

Klaudia Domaradzka nie awansowała do finału w konkurencji jedynek w saneczkarstwie. Swój występ w tych zawodach zakończyła na trzecim ślizgu. Do pewnego momentu szło dobrze i Polka miała szanse na awans, ale ślizg mógł on się zakończyć dla niej fatalnie. Przy prędkości około 122 km/h Polka straciła kontrolę i zaczęła uderzać w bandy. Domaradzka spadła z sanek, ale jakimś cudem zdołała się wyratować i siłą rozpędu dojechać do mety.

Dawid KubackiKubacki: Ona sobie to wymyśliła i ona będzie musiała się z tym gryźć

Domaradzka miała szanse na finał, ale popełniła błąd. "Bardzo nam żal"

- Troszkę zaspałam i się stało. Trochę obiłam łokieć, ale to nie pierwszy raz, więc nic się nie dzieje. Walczymy do końca, nie ma miękkiej gry, nie ma poddawania się. Nie odpuściłabym szansy dojechania do mety. Jestem tu po to, by ukończyć zawody – powiedziała Polka w rozmowie z TVP Sport.

"Bardzo żal nam Klaudii Domaradzkiej, bo wiemy ile energii, pasji i ciężkiej pracy włożyła w przygotowania do występu i w cały sezon startowy. Ostateczna pozycja na liście z wynikami absolutnie nie odzwierciedla tego, jak dobrze ujeżdżała chińskiego smoka i ile pozytywnych emocji (swoimi przejazdami na igrzyskach) nam dostarczyła. I za to wszystko - duży szacunek i wielkie dzięki!" – czytamy na profilu facebookowym Polskiego Związku Sportów Saneczkowych.

Awaryjne powołanie skoczka na IO. W ostatniej chwili leci do PekinuAwaryjne powołanie skoczka na IO. W ostatniej chwili leci do Pekinu

Czas Domaradzkiej pozwolił jej na zajęcie 27. miejsca. Do mety dojechała ponad sześć sekund po liderce – Niemce Natalie Geisenberger. Przed Domaradzką jeszcze jedna konkurencja, czyli sztafeta.

Więcej o: