Norwegowie są wściekli. Chcą wyjaśnień. "Kompletna parodia. Nierealne"

Norwegowie nie mogą pogodzić się z dyskwalifikacją dwóch zawodniczek w olimpijskim konkursie mikstów. "To kolejny wariant parodii wokół igrzysk olimpijskich" - czytamy w norweskiej prasie.

Konkurs mikstów na igrzyskach olimpijskich w Pekinie to jedna z najbardziej kuriozalnych rywalizacji w ostatnich latach w skokach narciarskich. Podczas rywalizacji na skoczni normalnej posypały się dyskwalifikacje. Wszystkie dotyczyły skoczkiń. Anulowano wyniki Japonki Sara Takanashi, Austriaczki Danieli Iraschko-Stolz i Niemki Kathariny Althaus. W drugiej serii zdyskwalifikowane zostały dwie Norweżki: Anna Odine Stroem oraz Silje Opseth. – Nie mam słów. Jestem w szoku i nic nie rozumiem. To jest cyrk – powiedziała Opseth. - Nie wiem, co o tym powiedzieć. To był chaos od początku od końca. Jedna z Japonek płakała, była całkowicie załamana – dodał Robert Johansson. 

Zobacz wideo Stracona szansa na medal. "Wydaje się, że misja Kruczka powoli dobiega końca"

Norwegowie zawiedzeni po konkursie mikstów. "Chaos, kompletna parodia"

Norwegowie są bardzo źli na to, jak potoczył się konkurs. W mocnych słowach skomentował to dziennikarz norweskiego "Verdens Gang" Leif Welhaven. "Świat skoków narciarskich nie może pogodzić się z tym, że konkurs olimpijski jest niszczony przez chaos. Teraz ważne jest, aby dojść do sedna tego, jak parodia może być tak kompletna. Bardzo smutne jest to, że wszystko poszło nie tak w momencie, kiedy wprowadzona miała zostać nowa konkurencja" – napisał. Norweg nazwał konkurs mikstów "nierealnym pokazem, w którym sam sport pozostaje wielkim przegranym".

Za dyskwalifikacje skoczkiń odpowiadała polska kontrolerka sprzętu Agnieszka Baczkowska. - Nie mówimy o połowie centymetra czy nawet o centymetrze luzu za dużo. Naprawdę nie miałam wyjścia - mówi w rozmowie ze Sport.pl. Dziennikarz "Verdens Gang" nie obarcza jej winą za chaos, ale wskazuje, że FIS powinien dokładnie przeanalizować to, co się stało. "Choć jest jeszcze za wcześnie, by odpowiedzialność umieścić w konkretnym miejscu, to oczywiste jest, że po tej aferze musi nastąpić porządne oczyszczenie. Musimy uzyskać konkretne odpowiedzi" – przekonuje. Wśród najważniejszych pytań, na które należy znaleźć odpowiedź, Welhaven wymienia następujące: "Czy przepisy powinny być jaśniejsze? Czy problemem była kontrola i interpretacja? A może pokrzywdzone drużyny podjęły zbyt duże ryzyko przy kontroli sprzętu?".

"Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował teraz Pekin 2022, był kolejny wariant parodii wokół igrzysk olimpijskich. Niestety, dokładnie to zaserwowano światu" – podsumował dziennikarz.

Rozgoryczenia nie ukrywał również Clas Brede Braathen, szef norweskich skoków. - Nie wiem, co powiedzieć. Tak wielu wspaniałych sportowców na tych igrzyskach olimpijskich zostało niesłusznie ukaranych. To bardzo dziwne. Skoki przeżyły dziś jeden z najczarniejszych momentów. Brakuje mi słów, naprawdę. To bardzo bolesne dla sportowców. Mieliśmy wprowadzić nową konkurencję. Dziewczyny miały dostać nowy konkurs na igrzyskach olimpijskich i tak to się kończy. I dlaczego dyskwalifikuje się tylko dziewczyny? –zastanawiał się w rozmowie z telewizję NRK.

Złoto w konkursie mikstów zdobyli Słoweńcy. Jak pisał Welhaven, to była jedyna rzecz, która nie budziła żadnych kontrowersji w konkursie. Srebro przypadło Rosjanom, a brąz sensacyjnie zdobyli Kanadyjczycy.

Więcej o:
Copyright © Agora SA