FIS reaguje na skandal w konkursie skoków. "To nie powinno się wydarzyć"

Jakub Balcerski
Dyskwalifikacje pięciu zawodniczek podczas konkursu drużyn mieszanych w skokach podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie przyćmiły przebieg zawodów. Te ze święta stały się jedną wielką katastrofą. Skandalem. - Nie nazwałabym tego w taki sposób - mówi Sport.pl dyrektorka Pucharu Świata kobiet, Chika Yoshida. Broni też polskiej kontrolerki sprzętu FIS, Agnieszki Baczkowskiej, która dokonywała wykluczeń skoczkiń z wyników konkursu.

Sara Takanashi, Daniela Iraschko-Stolz i Katharina Althaus w pierwszej serii i Anna Odine Stroem oraz Silje Opseth w drugiej - to zawodniczki zdyskwalifikowane z wyników konkursu drużyn mieszanych podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie

Zobacz wideo Kubacki potrafi wstawać z kolan. "Większość zawodników by się nie podniosła"

Chika Yoshida tłumaczy chaos na konkursie mikstów na IO. Aż pięć dyskwalifikacji

Kontrolę sprzętu na skoczni w Zhangjiakou przeprowadzała Agnieszka Baczkowska. To ona zdecydowała, że aż cztery reprezentacje - Japonia, Austria, Niemcy i Norwegia - przestały liczyć się w walce o medale w poniedziałkowych zawodach.

Sprawę dyskwalifikacji komentuje dla Sport.pl Chika Yoshida, dyrektorka zawodów Pucharu Świata kobiet. - Zeszłam do pokoju kontroli sprzętu tuż po pierwszej serii i dowiedziałam się o tym, co się stało. Mogę powiedzieć, że wszystkie zawodniczki miały sprzęt, który odstawał od zasad FIS. Wszystkie zespoły próbują znaleźć jak najlepsze rozwiązania i kombinezony, które będą dawały im przewagę, a tym samym dobre wyniki. Tak rozumiem to, co się stało - mówi nam Japonka.

Katharina Althaus i Sara TakanashiPolska kontrolerka zdyskwalifikowała kilka faworytek. Zapłakana gwiazda nie wytrzymała

"Te dyskwalifikacje to nic dobrego dla naszego sportu"

- To był trudny i niemiły dzień - kontynuuje Yoshida. - Te dyskwalifikacje to nic dobrego dla naszego sportu. Zasady są jednak zasadami. Nie możemy ich zmieniać, musimy ich przestrzegać. I dlatego dzisiaj pojawiło się tak dużo dyskwalifikacji. Bo ktoś nie miał sprzętu, który byłby z nimi zgodny - tłumaczy.

- To nie powinno się wydarzyć. Nieważne, czy to igrzyska, mistrzostwa świata, czy Puchar Świata. Porozmawiamy z kadrami o tym, co się stało. Nie chcemy już tego widzieć. Co innego możemy teraz zrobić? Co mam powiedzieć? - pyta bezradnie Yoshida.

Kubacki i jego pęknięta nogawkaKubacki mógł zostać zdyskwalifikowany. Pęknięta gumka od nogawki. Widać to wyraźnie

Dyrektorka PŚ kobiet broni Baczkowskiej. "Kontrola wykonała swoją robotę"

Po konkursie pojawiło się wiele słów krytyki pod kątem FIS, a także Agnieszki Baczkowskiej. Yoshida broni Polki. - Dziś mieliśmy wiele kontroli i przypadki zdyskwalifikowanych zawodniczek to mniejszość. Większość przeszła kontrolę bez problemu. Inni niestety nie. Na spotkaniu z kapitanami drużyn Agnieszka Baczkowska poruszyła kwestię kombinezonów. Poinformowała, że pojawiła się skarga na to, jak wyglądały one w jednym zespołów podczas sobotniej rywalizacji indywidualnej. Kontrola sprzętu zwyczajnie wykonała swoją robotę. Ale to reprezentacje mają wiedzieć, w jakich kombinezonach skaczą. To ich zadanie, żeby je sprawdzać i skakać w tych regulaminowych. Przypadki wykraczające poza zasady kończą się wykluczeniem z wyników zawodów tak, jak dzisiaj - ocenia.

- Nie nazwałabym tego konkursu katastrofą. Czy ktoś stracił kontrolę nad tym, jak kadry rozwijają sprzęt? Nie, nie, nie. Dyskwalifikacja to dyskwalifikacja. To nie jest błąd z naszej strony - zapewnia Yoshida.

Ireen Wust zdobyła w Korei dwa medale, srebrny na 3000 m i złoty na 1500 mHistoria dzieje się na naszych oczach. Nigdy nie było lepszej zawodniczki. "Królewna"

Yoshida o słowach Horngachera: Każdy ma prawo do własnej opinii

Przebieg konkursu tuż po zawodach komentował trener niemieckiej kadry Stefan Horngacher: - Oczywiście, to bardzo gorzka pigułka. Trzeba tylko powiedzieć, że na igrzyskach kontrolerzy zaczynają kontrolować i mierzyć inaczej i więcej. Dla mnie powoli staje się to show "Punch and Judy" [angielski teatr kukiełek, w którym przedstawienie zazwyczaj kończy się okładaniem kijem]. Już w skokach mężczyzn jest wiele problemów i każdego dnia powstają nowe zasady. To nie jest w duchu sportu. Będę o tym myślał przez dłuższy czas - powiedział po konkursie dla telewizji ZDF. - Będę musiał przemyśleć, czy będę chciał brać udział w tym teatrzyku - dodał przed kamerami Eurosportu.

Pytamy Yoshidę, jak zareaguje na tę wypowiedź. - Nie chcę komentować słów Horngachera. Każdy ma prawo do własnej opinii. To wszystko - kończy działaczka FIS.

Więcej o: