Czołówka Pucharu Świata wycięta przez wiatr. Jednoznaczne komentarze. "Jest bezradny"

Kiedy Japończycy, Austriacy i Polacy cieszą się z pierwszych olimpijskich medali w skokach, inni mają prawo narzekać na warunki, w jakich konkurs się odbywał. Wiatr w trakcie zawodów kręcił i jednym pomagał, drugim bardzo przeszkadzał. Tego niestety można było się spodziewać. - Borek Sedlak jest czasami bezradny - mówił nam Jakub Kot.

Dawid Kubacki wywalczył w niedzielę pierwszy w karierze indywidualny medal olimpijski w Pekinie. 31-latek stanął na najniższym stopniu podium. Przed nim uplasowali się mistrz olimpijski Ryoyu Kobayashi oraz wicemistrz Manuel Fettner. 

Zobacz wideo Horngacher rozpętał prawdziwą wojnę tuż przed IO. "Perfidne zbliżenia"

Ten konkurs nie był sprawiedliwy. Polacy na tym skorzystali

Konkurs układał się jednak dość dziwnie. Początkowo jury zdecydowało się rozpocząć rywalizację z wysokiej belki. To, przy korzystnym wietrze pod narty powodowało, że niektórzy od początku skakali daleko. Po kilku dalekich skokach sędziowie decydowali się na obniżanie belek. Kłopot pojawiał się wtedy, kiedy nagle wiatr słabł. Można powiedzieć, że szczęście mieli polscy skoczkowie. Zarówno Stefan Hula, Kamil Stoch, jak i Dawid Kubacki w pierwszej serii mieli odejmowane punkty za wiatr. Jedynie Piotr Żyła trafił na gorsze warunki.

Takie buty Wojciech Fortuna chciałby sprezentować Stefanowi HorngacherowiMistrz olimpijski drwi z Horngachera. Już czeka z prezentem. "Gumioki-filcoki"

Problem mieli natomiast rywale. Niemal cała czołowa dziesiątka klasyfikacji generalnej PŚ trafiła pechowo. Z wiatrem w plecy świetnie poradził sobie tylko Ryoyu Kobayashi. Przepadli tacy zawodnicy jak Markus Eisenbichler, Karl Geiger czy Marius Lindvik. Dalekie pozycje po pierwszej serii sprawiły, że o medal było im ciężko. Skorzystał na tym Dawid Kubacki, który był ósmy na półmetku. Oddał znakomity skok, tym razem z lekkim wiatrem w plecy, i zgarnął brązowy medal. Był blisko czołówki i wykorzystał życiową szansę. 

- Kończymy dziś bez medalu. To jest bardzo rozczarowujące, ale i naturalne, biorąc pod uwagę nieuczciwe warunki w pierwszej serii. Mieliśmy pecha jak Niemcy - przekonuje w rozmowie ze Sport.pl Berntsen, przedstawiciel TV2, największej komercyjnej stacji telewizyjnej w Norwegii. - Nie mieliśmy szczęścia, do tego nasze skoki były poprawne, ale nie dość dobre. Johansson miał najwięcej punktów dodatnich za wiatr - dodawał. 

Takiej pogody można było się spodziewać. Narzekają nie tylko skoczkowie

Takich warunków można się było jednak spodziewać. Wiatr podczas chińskich igrzysk kręci cały czas. - Konkursy są rozgrywane na powietrzu, a nie w halach i nawet jak próbujesz skocznię od wiatru osłonić, to z przyrodą nie wygrasz. Borek Sedlak jest czasami bezradny. Jeśli w takiej pogodzie chciałby stworzyć takie same warunki dla każdego skoczka, to jedna seria trwałaby pół dnia. Mówię wam, na każdego czekałby po pięć minut, żeby go puścić - powiedział w sobotę w rozmowie z nami Jakub Kot, ekspert Eurosportu. 

Nie pomaga też sama infrastruktura, którą wybudowali Chińczycy. "Dodatkowe elementy mogą powodować niepotrzebne problemy. Widać je było na czwartkowych i piątkowych treningach" - pisał o konstrukcji nowego obiektu Piotr Majchrzak. Chodzi o to, że wiatr, który wpada na skocznię od frontu, odbija się od bocznych ścian i tworzy zawirowania powietrza. Chińczycy wcześniej zauważyli ten problem na przykładzie podobnego obiektu w Oslo, dlatego boczne osłony na swojej skoczni zaprojektowali z podziurkowanego metalu. Problemu jednak zupełnie nie rozwiązali.

Z wiatrem problem mają jednak nie tylko skoczkowie. Z nim walczą wszystkie dyscypliny rozgrywane na powietrzu. To dotknęło narciarzy alpejskich, którzy mieli w niedzielę walczyć o medale w zjeździe. Niestety, z powodu warunków atmosferycznych, trzeba było przenieść zmagania na inny dzień. Wcześniej, bo w sobotę przez wiatr odwołano im część treningów.

Narzekają także biegacze narciarscy, kombinatorzy norwescy, snowboardziści i biathloniści, którzy często podkreślają, że wiatr wpływa na temperaturę odczuwalną, obniżając ją znacznie. - Nawet do -28 stopni dochodzi — mówił nam Andrzej Szczechowicz, reprezentant Polski w kombinacji norweskiej. - Jak jest słońce, to jest fajnie, ale jak zajdzie, to masakra — dodawał 21-latek. - Jest na tyle zimno, że mój sprzęt do pomiaru tętna nie wytrzymał. Miałem zrobić mocny trening, ale bez tego nie było możliwości — uzupełniał kolejny z kombinatorów, Szczepan Kupczak.

"Masakra". Michal Doleżal reaguje na medal Dawida Kubackiego

Chińczycy wiele rzeczy chcieli mieć pod kontrolą, ale wiatru wiejącego z Syberii czy pustyni Gobi - nie okiełznali. - Nakładamy tyle warstw, ile możemy, ale wciąż jest jak w zamrażalniku. Widać, jak wszyscy machają rękami, skaczą w miejscu. Wszyscy tu marzną – mówiła białoruska biathlonistka Hanna Soła. - Byłoby dobrze, gdyby starty były nieco wcześniej. Gdy zachodzi słońce, chłód jest tak silny, że trudno znieść już samą jazdę na nartach - opisywała.

Chińczycy próbowali wygrać z wiatrem, ale nie udało się

Biathloniści do zimowych warunków przystosowują się tak, jak mogą. Testy strzelania przeprowadzają np. w komorze chłodniczej. Widzą wtedy jak przy danej temperaturze zachowuje się amunicja różnego typu. Ważne jest jednak też to, jak w chłodzie i na wietrze zachowują się sami zawodnicy. W Chinach odczuwają duży dyskomfort. "To jest jak nóż wbijający się w skórę" - piszą o słowach sportowców opowiadających o pogodzie dziennikarze Yahoo. - Jest do bani - powiedziała wprost Jamie Anderson, medalowa faworytka w kilku snowboardowych konkurencjach.

Z wioski olimpijskiej słychać, że zimnem można próbować sobie jakoś radzić, ale na nagły, dochodzący do 32 km/h, podmuch wiatru trudno być gotowym. Szczególnie gdy ktoś za chwilę ma znaleźć się w powietrzu - jak np. snowboardziści.

- Najgorzej jak zawiewa z różnych stron, trudno wtedy dobrać odpowiednią prędkość przed danym trikiem. To może mieć przykre konsekwencje - mówiła amerykańska snowboardzistka Hailey Langland. - Robienie trików na wietrze jest niewygodne - dodawała dwukrotna obrończyni tytułu olimpijskiego Jamie Anderson.

Dziennikarze dopytali ją, czy swoją funkcję spełnia zbudowany wzdłuż toru, wyrzeźbiony w lodzie Wielki Mur. - Podoba mi się. Myślę, że trochę pomaga – mówiła. - Ale na te warunki organizatorzy potrzebowaliby jednak większej ściany - dodała pół żartem, pół serio.

Natalia MaliszewskaNatalia Maliszewska ma bardzo ważną wiadomość dla kibiców

Chińczycy stawiają teraz na precyzyjne monitorowanie pogody. Ich urządzenia dostarczają pełne dane co 10 minut - i te bieżące, i te prognozowane. Już wiadomo, że z wiatrem największe problemy będą 7, 13 i 18 lutego. Skoczkowie z niepokojem patrzą szczególnie na tę drugą datę. Wtedy właśnie odbędzie się drugi konkurs indywidualny na dużej skoczni. 

Więcej o: