Ryoyu Kobayashi, Manuel Fettner, Dawid Kubacki - to medaliści olimpijskiego konkursu na skoczni normalnej w Pekinie. Świętują Japończycy, Austriacy i Polacy, natomiast załamani po niedzielnej rywalizacji mogą być Niemcy.
Najlepszym z reprezentantów naszych zachodnich sąsiadów był - dość niespodziewanie - Constantin Schmid. Zajął on jednak dopiero 11. miejsce. Jako wielką porażkę należy traktować z kolei 15. pozycję Karla Geigera. Lider Pucharu Świata po pierwszej serii był dopiero 21., znaczna poprawa w drugim skoku nie wystarczyła jednak do satysfakcjonującej pozycji.
Na domiar złego katastrofalny skok oddał w niedzielę Markus Eisenbichler, który nie awansował nawet do drugiej serii. Po skoku na 92 metry zajął dopiero 31. lokatę. Czwarty Niemiec w konkursie, Stephan Leyhe, był dopiero 24.
To absolutna klęska reprezentacji prowadzonej przez Stefana Horngachera. Były trener Polaków był wściekły i żywiołowo reagował w trakcie zawodów. - Tak się skończyło dla Stefana Horngachera pogrywanie z Polakami i ignorowanie polskich mediów. Jakoś tak nie jest mi go żal - podsumował sytuację dziennikarz "Przeglądu Sportowego", Kuba Radomski.
- Stefan, idzie właśnie złożyć 20 protestów. Co za przebieg pierwszej serii - napisał Piotr Majchrzak ze Sport.pl. - A tu dramat. Stefan Horngacher patrzy jak Karl Geiger wskakuje na 21. miejsce i wypycha z top 30 Markusa Eisenbichlera. Jedynym Niemcem w czołówce jest 6. Constantin Schmid - wtórował mu Łukasz Jachimiak.