Chińczycy wydali dziesiątki milionów na bubel? Olimpijski koszmar na horyzoncie

Piotr Majchrzak
Chiński przerost formy nad treścią. Organizatorzy igrzysk wydali fortunę na skocznie narciarskie, które są mocno narażone na wiatr. Treningi pokazały, że konkurs olimpijski raczej nie będzie sprawiedliwy. A skoczkowie muszą liczyć na... średnie warunki. W Zhangjiakou każde odchylenie wiatru od normy może im mocno przeszkodzić.

Według różnych szacunków Chińczycy wydali około 60 milionów dolarów na budowę spektakularnego kompleksu skoczni w Zhangjiakou. Polscy skoczkowie zgodnie podkreślają, że obiekt zapiera dech w piersiach. - Czuć "pieniądz" - mówił Paweł Wąsek w TVP. - Mają rozmach - dodawał Piotr Żyła.

Zobacz wideo Kamil Stoch pokazał moc! Dramat naszej nadziei olimpijskiej

Obiekty są niezwykle piękne, choć już teraz wiemy, że to przerost formy nad treścią. Konkurs na normalnej skoczni będzie loteryjny. A jeszcze bardziej możemy się bać tego, co wydarzy się na dużej skoczni, która na nieregularny wiatr jest narażona w dużo większym stopniu. 

Spektakularna skocznia może sprawić potężne problemy

Po dwóch dniach treningów na nowych skoczniach olimpijskich możemy czuć niepokój. Bo choć prawdopodobnie jest to najbardziej fotogeniczna skocznia świata i raj dla fotoreporterów, to sama konstrukcja, jak i umiejscowienie skoczni mogą być udręką dla zawodników. A kibice mogą być świadkami kolejnych kompromitujących FIS i MKOl konkursów. Jeśli potwierdzi się to, o czym teraz przebąkują eksperci, to po igrzyskach nie będziemy pamiętać o kapitalnych zdjęciach, a być może zacznie się mówić o architektonicznym bublu za dziesiątki milionów dolarów.

Pokaźnych rozmiarów pierścień górujący nad rozbiegami i monstrualne osłony wietrzne zbudowane po obu stronach zeskoku sprawiają, że skocznia wygląda rewelacyjnie w obrazku. Kłopot w tym, że te dodatkowe elementy mogą powodować niepotrzebne problemy. Widać je było na czwartkowych i piątkowych treningach.

Wiatr, który wpada na skocznię od frontu, odbija się od bocznych ścian i tworzy zawirowania w powietrzu. Chińczycy zauważyli ten problem na przykładzie obiektu w Oslo, gdzie powietrze rozbija się o betonowe ściany i wraca na zeskok, powodując często zagrożenie dla skoczków. Architekci z Chin i Słowenii boczne osłony na skoczni zaprojektowali więc z podziurkowanego metalu, ale problemu nie rozwiązali. Powietrze i tak wraca na zeskok. Warunki są niestabilne, mogą być niebezpieczne. Choć z drugiej strony, jeśli popatrzymy na miejsce, w którym stanął ten obiekt, to można stwierdzić, że i tak twórcom udało się z tego wycisnąć absolutne maksimum. A kluczowe było też skierowanie wiatru tak, by wiał z jednego warunku. To przynajmniej zapewnia bezpieczeństwo. 

Beijing Olympics PreviewxBeijing Olympics Previewx Fot. Frank Franklin II / AP Photo

Dodatkowy problem pod koniec zawodów?

Z drugiej strony zabudowane podstawą pierścienia rozbiegi są dobrze osłonięte od wiatru tylnego, którego skoczkowie nie lubią, bo dmuchając im w plecy, skraca lot. Wyliczenia Chińczyków pokazały, że będzie to najlepsze rozwiązanie, bo na tym obiekcie z reguły będzie wiało od przodu. I wiele wskazuje właśnie na to, że w niedzielnym konkursie olimpijskim skoczkowie również będą skakać z dość mocnym wiatrem pod narty. Dotychczas największym problemem było to, że ten wiatr jest naprawdę solidny i zawodnicy często rywalizują przy podmuchach rzędu 4,5 m/s. Nie są one niebezpieczne, ale mogą wypaczać rywalizacje.  

W każdej z dotychczasowych serii treningowych zawodnicy i zawodniczki w większości przypadków mieli odejmowane w granicach od ośmiu do piętnastu punktów. W przypadku normalnej skoczni może to bardzo mocno wpływać na wyniki. Tu dochodzi jednak jeszcze jeden czynnik - moment rozpoczęcia rywalizacji. Organizatorzy igrzysk początek niedzielnego konkursu wyznaczyli na godzinę 19, czyli już po zachodzie słońca. Tymczasem późnym wieczorem wiatr może zmienić kierunek i wiać z tyłu, co w drugiej serii konkursu może spowodować problemy dla czołówki po pierwszej rundzie. 

Drzewka posadzone od linijki nie pomogą

Niedawne konkursy mistrzowskie na normalnych skoczniach przyzwyczaiły do nietypowych przebiegów. Tak było przecież na igrzyskach w Pjongczangu, gdzie po pierwszej serii prowadził Stefan Hula. Tak było też rok później w Seefeld, gdzie wygrał 27. po pierwszej serii Dawid Kubacki. Tym razem może być podobnie, bo jak na razie wielu kandydatów do medalu nie radzi sobie na tym obiekcie. Słabe skoki oddają Anże Lanisek, Karl Geiger czy Marius Lindvik. A pozytywnie zaskakują legendy tego sportu, czyli Kamil Stoch, Stefan Kraft, a także Peter Prevc. Rewelacyjnie radzi sobie także Rosjanin - Danił Sadriejew.

Już przed igrzyskami można było wnioskować, że umiejscowienie skoczni może spowodować potężne trudności. Właściwie każda skocznia na świecie ma w swojej okolicy las lub inne naturalne przeszkody, które utrudniają rozpędzenie się wiatru. W Zhangjiakou jest jednak zupełnie inaczej, a w odległości kilkunastu kilometrów właściwie nie ma naturalnych osłon. Nawet rosnące kilka kilometrów od skoczni drzewa, to tak naprawdę niewielkie krzewy posadzone od linijki. I głównie z myślą o tym, by puste połacie terenu nie straszyły widzów. Ba, drzewka rosnące obok skoczni przytrzymywane są deskami, by trzymały pion.

Fura szczęścia może zaszkodzić tak samo, jak wielki pech

Dlatego na tym obiekcie skoczek powinien liczyć na... średnio dobre warunki atmosferyczne. Bo jeśli zawodnikowi zostanie zmierzony bardzo mocny wiatr pod narty, to i tak trudno będzie odlecieć znacznie poza HS, a wtedy skoczek będzie stratny na "nadprogramowych" punktach odjętych za wiatr. Warto podkreślić, że do tej pory na skoczni obejrzeliśmy zaledwie dwa skoki powyżej 104 metrów. A to dlatego, że jury dość zachowawczo ustawia belkę i zawodnicy mają małe prędkości na rozbiegu.

Jeśli zawodnik trafi zaś gorzej od innych, to niska prędkość na rozbiegu spowoduje, że nie będzie miał żadnych szans na choćby niezły skok. Doskonale pokazuje to próba Karla Geigera z drugiego piątkowego treningu. Średnia odejmowanych punktów wynosiła w tej rundzie około -12. Tymczasem Niemiec trafił niemal na wiatr w plecy. System odjął mu tylko -2,4 pkt. Dlatego lider Pucharu Świata osiągnął tylko 76,5 metra. Pech może kompletnie przekreślić szanse nawet najlepszego skoczka.

Początek sobotnich skoków już od 6.15. Wtedy rozpocznie się seria próbna. O godzinie 7.30 zaplanowano kwalifikacje. Relacje w Sport.pl

Więcej o: