Ogromne kontrowersje po decyzji Słoweńców. Mógł walczyć o medal, ale nie skoczy

Jakub Balcerski
Cene Prevc, czyli skoczek z czołówki treningów przed rywalizacją na normalnej skoczni podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, nie dostał miejsca w składzie Słoweńców na sobotnie kwalifikacje. Decyzja wzbudziła spore kontrowersje w środowisku, ale okazuje się, że w kraju zawodnika nie jest nawet tematem do dyskusji.

Kontrowersje odnośnie wyboru trenera Słoweńców Roberta Hrgoty się pojawiły - ale jednak głównie w Polsce. Dziennikarze i kibice niemal od razu po ogłoszeniu decyzji szkoleniowca się oburzyli. Bo Cene Prevc wydawał się faworytem do co najmniej wejścia do czołówki niedzielnego konkursu. 

Zobacz wideo Sensacyjny kandydat do medalu IO w skokach

Był w czołówce, mógłby walczyć o medale, ale trener zdecydował inaczej. Prevc skreślony

Podczas treningów Prevc oddał dwa skoki na miarę znalezienia się w czołowej "3" stawki skoczków - 99,5 metra, które dało mu trzecie miejsce w pierwszym treningu i 102 metry osiągnięte w szóstym treningu, w którym Słoweniec także był trzeci. Jego trener, Robert Hrgota miał przed sobą pięciu świetnych zawodników i bardzo trudną decyzję. 

I kolejny raz w swojej karierze poszkodowany w tej sytuacji został akurat Cene Prevc. Słoweniec chciał już kiedyś kończyć ze skokami, bo jego własna federacja nie zabierała go na Puchar Świata i nie był pewny, że będzie w stanie żyć z uprawiania sportu. W piątek dostał kolejny cios.

Paweł Wąsek (po prawej) i Stefan Hula (po lewej)Doleżal skreślił polskiego skoczka. A Kamil Stoch pokazał klasę. Stary lis

"To kosztowało mnie miejsce w zespole". Lider kadry skakał słabo, ale Prevc nie mógł go zastąpić

W Słowenii decyzja Hrgoty nie wywołała wielkich kontrowersji. Pytania o przyczyny pojawiły się tylko w artykułach portali zurnal24.si oraz ekipa.svet24.si. Pozostałe wskazywały, że "i tak ktoś musiał odpaść". A że był to akurat Prevc? Najlepiej opowiedział o tym sam skoczek. - Miałem najwięcej problemów z rozgryzieniem skoczni. To kosztowało mnie miejsce w zespole - ocenił dla skijumping.pl. - Sport czasami potrafi być naprawdę okrutny. Przyjąłem decyzję trenera i szanuję ją. Przyznaję, że nadal jestem człowiekiem i jest we mnie smutek oraz złość na siebie. W zespole wszystko jest klarowne - dodał.

- Anze Lanisek był jedynym pewnym udziału w konkursie na normalnej skoczni jeszcze przed treningami - mówił nam dziennikarz radia Val 202, Bostjan Rebersak. Później Prevc potwierdził to w rozmowie dla skijumping.pl. Czy to dobry ruch słoweńskiego trenera? Na pewno dający trochę spokoju najlepszemu słoweńskiemu zawodnikowi klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ale wydaje się, że to właśnie nieobecność piątego zawodnika cyklu podczas najważniejszego startu w sezonie, byłaby większym skandalem. Nie wiemy zresztą, czy Lanisek nie przeznaczył tego dnia na testy sprzętu, lub zmian w konkretnych elementach swoich skoków. A to sporo zmieniłoby w postrzeganiu tej decyzji.

Kamil StochKapitalne informacje z Pekinu! Kamil Stoch pokazał moc [Sport.pl LIVE]

Cene Prevc zakończy karierę? Skoczek odniósł się do plotek

W Polsce decyzja o odrzuceniu Prevca została mocno powiązana z tym, że w październiku podczas ostatnich zawodów Letniego Grand Prix Słoweniec mówił, że ten sezon może być jego ostatnim w karierze. Na stronie olympics.com na jego profilu pojawiły się cytaty o tym, że w jego przypadku "kolejnych lat w sporcie już nie będzie". - Koniec bieżącego sezonu nadal jest daleko i w pełni skupiam się na trwających igrzyskach - skomentował tę sprawę dla skijumping.pl.

Prevc ma duże możliwości pracy poza sportem. Interesuje się nauką i wynalazkami. Już dawno mówił, że jest w stanie w przyszłości poświęcić skoki narciarskie na rzecz innych swoich zainteresowań.

Beijing Olympics Ski JumpingStoch wygrał w Pekinie i zrezygnował z dalszych skoków. Tak wyglądały treningi

Poza Anze Laniskiem w kwalifikacjach do konkursu na normalnej skoczni zaprezentują się jeszcze Timi Zajc, Peter Prevc i Lovro Kos. Ich początek zaplanowano na godzinę 7:20 czasu polskiego w sobotę. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: