Chińczycy nie kryją swoich zamiarów przed igrzyskami. "Siedźcie cicho"

Michał Kiedrowski
Chińczycy nie pozostawiają złudzeń. Każdy polityczny protest podczas igrzysk olimpijskich zostanie surowo ukarany. Obrońcy praw człowieka apelują do sportowców: siedźcie cicho.

Właściwie nie jest to nic nowego. Karta olimpijska, a dokładnie jej 50. punkt zabrania na obiektach olimpijskich wszelkiego rodzaju manifestacji politycznych, religijnych i rasowych. Przed igrzyskami w Tokio przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – Thomas Bach, stanowczo zapowiadał, że nie dopuści, by igrzyska przekształciły się "w rynek różnego rodzaju demonstracji, które dzielą, a nie łączą świat"

Zobacz wideo

Polakom groziła dyskwalifikacja, Amerykanie wzięli w obronę swoją zawodniczkę

Ze stanowczości nic jednak nie zostało. Ostatecznie MKOl. uległ naciskom opinii publicznej i zezwolił na manifestacje przed startem. Organizatorzy dbali zaś szczególnie o to, by na podium zawodnicy nie brali ze sobą żadnych podejrzanych akcesoriów. Przekonała się o tym nasza sztafeta mieszana 4 × 400, która chciał zabrać na podium zdjęcia zawodniczek i zawodnika, którzy startowali w eliminacjach: Małgorzaty Hołub-Kowalik, Igi Baumgart-Witan i Dariusza Kowaluka. Według przepisów oni też byli mistrzami olimpijskimi i dostali złote medale, ale na podium wstęp miała tylko finałowa czwórka: Natalia Kaczmarek, Karol Zalewski, Justyna Święty-Ersetic i Kajetan Duszyński. 

Organizatorzy za próbę wniesienia zdjęć zagrozili Polakom dyskwalifikacją i ostatecznie zawodnicy poniechali swojego zamiaru.  

Andrij SzewczenkoKróciutko. Obóz Szewczenki ostro ws. pracy w reprezentacji Polski. Padła kwota

W Tokio nie zabrakło jednak politycznych gestów na podium i podczas startów zawodników. Najsłynniejszy wykonała amerykańska kulomiotka Ravem Saunders, która po odebraniu srebrnego medalu nad głową skrzyżował ręce w charakterystycznym geście "X"

Miał on symbolizować solidarność ze wszystkimi, którzy podlegają opresji: – Szacunek dla wszystkich czarnoskórych. Szacunek dla przedstawicieli społeczności LGBTQ. Szacunek dla tych, którzy zmagają się z problemami zdrowia psychicznego. Na sportowców patrzy cały świat, więc w takich sytuacjach możemy przemówić w imieniu mniejszości – powiedziała potem medalistka olimpijska. 

MKOl. rozpoczął dochodzenie w sprawie naruszenia artykułu 50. Karty Olimpijskiej. Potem jednak je zawiesił i wygląda na to, że Amerykanka, którą wziął w obronę amerykański komitet olimpijski, nie poniesie żadnych konsekwencji za swój polityczny gest. 

Chińczycy dyscyplinują sportowców

W Pekinie, gdzie igrzyska rozpoczną się 4 lutego, takiej łagodności już nie będzie. Znamienne, że przed igrzyskami sportowców postanowił zdyscyplinować nie jakiś wysokiej rangi przedstawiciel MKOl., a przedstawiciel komitetu organizacyjnego, odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe – Yang Shu: Jestem pewien, że każda forma ekspresji, która jest zgodna z duchem olimpijskim, będzie pod ochroną. Jednak wszelkie zachowania lub wypowiedzi, które są sprzeczne z duchem olimpijskim, a zwłaszcza z chińskim prawem i jego przepisami, będą podlegać pewnym karom. 

Novak DjokovićSensacyjny ruch Novaka Djokovicia. Tak walczy z COVID-19! Reuters ujawnia nieznane fakty

Jakie to będą kary? Za naruszenie art. 50 może grozić dyskwalifikacja i odebranie prawa udziału w igrzyskach. Jednak Yang Shu wyraźnie zaznaczył, że zawodnicy mogą spodziewać się kar nie tylko ze strony MKOl., ale także chińskich organów ścigania. A te w Chinach, jeśli chodzi o wolność słowa, są bardzo restrykcyjne. A historia tenisistki Peng Shuai, która zniknęła nagle na kilka tygodni po tym, jak oskarżyła wysoko postawionego urzędnika partii komunistycznej o napaść seksualną, są dla sportowców poważnym ostrzeżeniem. 

Dlatego organizację praw człowieka apelują do sportowców, by w Pekinie skupili się na startach i nie manifestowali poglądów politycznych. Yaqiu Wang z organizacji Human Right Watch, powiedział na wtorkowym forum organizacji, że "los Peng Shuai jest dobrym wskaźnikiem, co może się stać". 

– Chińskie prawo jest bardzo niejasne w kwestii przestępstw, za które mogą być ścigani ludzie korzystający z wolności słowa – powiedział Yaqiu Wang cytowany przez dziennik "Guardian". – Nawet wyważone krytyczne komentarze mogą być uznane za przestępstwo. Jeśli chodzi o takie sprawy, wskaźnik skazań wynosi w Chinach 99 procent. 

Obrońcy praw człowieka mówią: siedźcie cicho

– Jestem wściekły, że sportowcy zostali postawieni w takiej sytuacji – mówi dwukrotny olimpijczyk, Noah Hoffman z USA. - Nie mają żadnego udziału w wyborze, gdzie mają się odbyć igrzyska i czy w nich wziąć udział.  To fałszywa alternatywa mówić im, że mogą przecież sami zdecydować o niejechaniu na igrzyska, gdy cała ich kariera zależy właśnie od tego startu. Byłem biegaczem narciarskim i całą moją karierę definiują dwa starty na igrzyskach. Umowy sponsorskie, miejsce w rankingu światowym, pomoc i wsparcie za reprezentowanie kraju – to wszystko zależy od tego. 

Paulo Sousa dopiero rozpoczął współpracę z nowym klubem a już zdążył rozzłościć piłkarzy. Brazylijskie media donoszą, że piłkarzom nie spodobały się zmiany, jakie wprowadza były selekcjoner Polaków.Piłkarze Flamengo zirytowani na Paulo Sousę! "Nie wytrwa długo, co?"

Hoffman mówi więc jasno: Mam nadzieję, że sportowcy będą siedzieć cicho ze względu na swoje bezpieczeństwo. Mogą być ścigani nie tylko przez chińskie władze, ale także ukarani przez MKOl. Wypowiedzieć mogą się po powrocie.  

Kontrowersje wokół igrzysk w Pekinie trwają od dawna. USA postanowiły nie wysyłać do stolicy Chin żadnej oficjalnej delegacji. Oficjalnym powodem jest prześladowanie mniejszości narodowej muzułmańskich Ujgurów, które amerykańska administracja nazywa "ludobójstwem". Do Amerykanów przyłączyły się: Wielka Brytania, Australia, Kanada, Belgia, Dania, Litwa i Estonia. W środę prezydent Polski Andrzej Duda, zapowiedział, że weźmie udział w ceremonii otwarcia igrzysk w Pekinie. 

Więcej o: