Chińczycy zaciskają pętlę. Drakońskie rygory w Pekinie

Kacper Sosnowski
Realizowany przez władze Chin program "zero COVID" ma na celu oczyścić kraj z koronawirusa przed igrzyskami w Pekinie. Kategoryczna walka z pandemią wciąż trwa. Dla sportowców będzie to najbardziej rygorystyczna impreza od początku pandemii.

Po tym, jak w chińskim mieście Dongxing - leżącym przy granicy z Wietnamem - wykryto jedno lokalne zakażenie koronawirusem, władze zatrzymały transport publiczny i nakazały mieszkańcom pozostanie w domach. Z kolei w Xi'an z powodu małego ogniska, przez które zaraziło się prawdopodobnie kilka osób, zamknięto całe miasto. Jego mieszkańcy mają limitowane wyjścia do sklepu. Po zakupy może pójść jedna osoba raz na dwa dni. Do pracy chodzą tylko przedstawiciele kluczowych branż. W całych Chinach panuje teraz zresztą zasada "zero COVID". Rząd zdecydował m.in. o zamknięciu granic lądowych. Wprowadzono ścisłe kontrole w portach, osoby, które wracają do kraju, lądują na przymusowej minimum 14-dniowej kwarantannie. Choć codziennych danych dotyczących nowych infekcji w Chinach nie ma, a te pojawiające się w rządowych mediach informują o około 60 osobach zarażonych podczas czwartej fali pandemii (w tym kilka osób zainfekowane omikronem), krajowe władze podejmują szybkie i ostre środki, by wirus nie rozlał się po kraju. Mobilizują je w tym m.in. zimowe igrzyska olimpijskie - które rozpoczną się w Pekinie 4 lutego.

Zobacz wideo Prezes PKOl Andrzej Kraśnicki: Liczymy, że na igrzyska pojedzie 60 sportowców

"W praktyce trzeba się zaszczepić"

Wiele wskazuje na to, że może być to jedna z bardziej rygorystycznych sanitarnie imprez sportowych od początku pandemii. Po pierwsze chińskie władze jasno postawiły sprawę szczepień. Jeśli ktoś nie będzie zaszczepiony, to po przyjeździe do Chin czeka go 21 dni kwarantanny.

- W praktyce to oznacza, że trzeba się zaszczepić. O ile w Polsce o takie szczepienie jest łatwo, to są kraje, dla których to może być problem - mówi Sport.pl dr Hubert Krysztofiak, Szef Polskiej Misji Medycznej Pekin 2022. Krysztofiak podkreśla, że trzytygodniowe zamknięcie sportowca przed igrzyskami to pogrzebanie jego szans na dobre wyniki. Zresztą w praktyce taka niezaszczepiona osoba z wjazdem do Chin i funkcjonowaniem tam na własną rękę i tak będzie mieć problem.

- Na igrzyska przyloty są zorganizowane, z kraju zawodników bezpośrednio do Pekinu. To nie działa tak, że można sobie wsiąść do samolotu na początku stycznia i przylecieć. Logistyka takiego wyjazdu jest bardzo skomplikowana - mówi doktor.

Jeśli prześledzić, jak wyglądają podróże do Chin (możliwa jest tylko droga lotnicza) dla osób zaszczepionych i niezaszczepionych, to Chiny mają najsurowsze procedury na świecie, za które zresztą płacą goście. Z testami przed przylotem (PCR i serologicznym), w autoryzowanych laboratoriach. Z transportem karetką na miejsce kwarantanny. Kwatera przydzielana przez władze. Z pokojem z chipem w drzwiach, który kontroluje ich otwieranie i kamerami na korytarzach. Z testami wymazowymi i serologicznymi co kilka dni odosobnienia, lub nawet testami analnymi, gdyż takie zdaniem chińskich lekarzy mają wyższą skuteczność. Osoby na kwarantannie zależnie od regionu czasem nie mogą nawet zamawiać posiłków z zewnątrz. Po okresie kwarantanny nakładana też jest izolacja domowa. Równie sprawnie kontrolowana co ta hotelowa. Całość może trwać nawet 56 dni! Tak jest choćby w Shenyang na północy kraju, mieście, które jeśli chodzi o izolowanie gości, prawdopodobnie ustanowiło światowy rekord.

Zachorujesz w styczniu, drżyj o igrzyska

Reprezentanci Polski szykujący się na Pekin są zaszczepieni w komplecie. - Miałem czas temu sygnał, że być może niezaszczepiona będzie jedna osoba, z szerokiego sztabu trenerskiego zawodnika, ale ostatnio temat ucichł - przyznaje Krysztofiak. Doktor, który na igrzyska jeździ od dwóch dekad, wymienia też kolejne elementy, który odróżniają tegoroczny Pekin od niedawnych letnich igrzysk w Tokio.

- Zawodnicy muszą monitorować swój stan zdrowia już 14 dni przed przylotem do Chin. Dane zamieszczane są w specjalnym systemie. Tego w Tokio nie było, a właściwie było dopiero po przylocie. Chińczycy podzielili też przyjezdnych na kilka grup. Osoby, które są zaszczepione, a chorowały na COVID, muszą to zadeklarować przed wylotem. Wypełniają specjalny formularz, który potem jest stemplowany i zatwierdzany przez różne służby w Chinach - opowiada doktor. Dodaje, że sporo papierologii będą mieli też sportowcy, którzy zachorują na koronawirusa na ostatnie 30 dni przed wylotem do Chin.

W Kamerunie walczą z koronawirusem po swojemuWcierana szczepionka w "kraju bez pandemii". W Polsce tyle zgonów jest w kilka dni

- Takie osoby muszą pokazać certyfikat ozdrowieńca, a potem jeszcze dwa negatywne testy po wyzdrowieniu, niezależnie od dwóch potrzebnych testów wykonywanych przed samym wylotem. Dokumenty z wynikami wędrują do Chin. Potem zawodnik musi czekać na ich potwierdzenie, zwrot i zatwierdzenie przyjazdu - tłumaczy Krysztofiak. Dodaje, że to wszystko trochę trwa, a organizatorzy w olimpijskim playbooku zaznaczyli, że jeśli takie potwierdzenie się nie pojawi na czas, to o wizę do Chin można ubiegać się normalną drogą. Wszystkie te procedury wywołują sporą niepewność. Czy ci, którzy będą mieli w styczniu problemy zdrowotne, będą mogli o igrzyskach myśleć?

Rygor w Pekinie dużo większy niż w Tokio

Jeśli chodzi o to, co będzie działo się na imprezie już na miejscu, to zdaniem naszego rozmówcy, rygor sanitarny w Pekinie będzie dużo większy niż w Tokio.

- W Japonii też było codzienne testowanie, ale ze śliny. Zawodnicy sami zostawiali swoje próbki w porannym w miarę dogodnym terminie. Potem były one zbierane przez pracownika sanitarnego. W Pekinie na codzienne testy trzeba będzie przychodzić do specjalnych punktów i robić wymazy z gardła - zaznacza. Raczej trudno wyobrażać sobie, że te wymazy będą robiły specjalne roboty, co kilka miesięcy temu sugerowała anglojęzyczna prasa.

Lockdown i zamknięte stadiony. Kluby wolą zawiesić ligę niż grać bez kibicówLockdown i zamknięte stadiony. Kluby wolą zawiesić ligę niż grać bez kibiców

- W teorii przy wymazie z gardła jest to możliwe. Z tego co na razie widziałem, to stoją tam zwykłe punkty z zamontowanym pleksi z wyciętym otworem na rękę - relacjonuje nam lekarz.

Najnowsza wersja podręcznika olimpijskiego, który ukazał się w grudniu, nie precyzuje informacji, jak długo sportowcy będą musieli poddawać się kwarantannie, jeśli wynik ich testu okaże się pozytywny. Wspomniano, że to ustali sanepid.

"W Tokio zdarzały się wyjścia sportowców z wioski"

Nie ulega wątpliwości, że w Pekinie dużo bardziej ograniczone będzie swobodne poruszanie się. W Tokio w teorii nie można było opuszczać olimpijskiej wioski. Bardziej był to jednak przykaz niż egzekwowana zasada. Sportowców można było bowiem spotkać podczas spacerów po mieście, czy nawet nieopodal imprezowych lokali.

- W Tokio zdarzały się wyjścia sportowców z wioski i nikt tego nie kontrolował - potwierdza nam Krysztofiak. Ponoć za złamanie sanitarnych obostrzeń w Japonii ukarano tylko jedną osobę. W Pekinie krążyły już legendy m.in. o strażnikach w kombinezonach biologicznych, którzy będą pilnować sportowców. Czy tacy oficerowie będą zabezpieczać zawody, trudno powiedzieć, ale za pewnik można wziąć to, że z olimpijskiej wioski raczej nie będzie się dało wyjść na miasto. Organizatorzy starają się to zrekompensować sportowcom. Ich zamknięty teren jest bardzo duży.

- Są w nim nawet miejsca do zwiedzania, tak by siedzenie w olimpijskiej wiosce też było w pewien sposób atrakcyjne – dodaje nasz rozmówca.

Zresztą będą trzy odseparowane od siebie części wioski, które będzie łączył specjalny transport.

Inne rzeczy, o których chętnie pisały media kilka miesięcy temu, na razie trudno potwierdzić w oficjalnych dokumentach. Chodzi m.in. o niewielkie termometry z nadajnikami, które miały być przyczepiane do ciała każdego olimpijczyka. Faktem jest natomiast to, że osoby, które będą pracować przy igrzyskach, m.in. wolontariusze, są obecnie priorytetowo szczepione trzecią dawką szczepionki. Przypomnijmy, że na trwającą od 4 do 20 lutego imprezę będą wpuszczani tylko kibice gospodarzy.

- Środki zaradcze, które wprowadzimy, minimalizują ryzyko pojawienia się koronawirusa, zapewnią sportowcom bezpieczny i wygodny udział w igrzyskach - oznajmił Han Zirong, wiceprezydent Pekinu i sekretarz generalny komitetu organizacyjnego imprezy.

Więcej o: