Chiny grożą USA odwetem za bojkot igrzysk. "Parodia ducha olimpijskiego"

Jak informuje CNN, Chiny zagroziły administracji prezydenta USA Joe Bidena odwetem za decyzję o dyplomatycznym bojkocie zimowych igrzysk w Pekinie. - To parodia ducha olimpijskiego i poważna obraza dla 1,4 mld obywateli - odpowiadają Chińczycy.

Administracja Joe Bidena przekazała w poniedziałek, że nie wyśle oficjalnej delegacji na zimowe igrzyska w Pekinie. - Żaden przedstawiciel administracji USA nie weźmie udziału w zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie i w igrzyskach paraolimpijskich w 2022 r., biorąc pod uwagę trwające ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości w Sinciangu oraz inne naruszenia praw człowieka - przekazała rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki. Sportowcy amerykańscy nadal będą mogli uczestniczyć w igrzyskach. 

Zobacz wideo "Nazwali mnie zdrajczynią ojczyzny, groziła mi najgorsza kara. Teraz chcę startować dla Polski"

Chińczycy odpowiadają

O bojkocie dyplomatycznym spekulowano od kilku dni. - Politycy amerykańscy ogłaszają bojkot nawet bez zaproszenia na igrzyska. Te pobożne życzenia i czysta wzniosłość mają na celu manipulację polityczną - powiedział rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Zhao Lijian na konferencji prasowej. Zhao nazwał bojkot "parodią ducha olimpijskiego" oraz "poważną obrazą dla 1,4 miliarda Chińczyków".

Sebastian HallerTak wygląda klasyfikacja strzelców LM. Lewandowski traci lidera. Fenomen znów strzela

Rzecznik stwierdził ponadto, że "USA powinno przestać upolityczniać sport i podżegać do bojkotu, aby nie wpływać na dialog i współpracę chińsko-amerykańską w ważnych obszarach". - Oficjalna lub dyplomatyczna reprezentacja w trakcie trwania igrzysk oznaczałaby, że traktujemy je jak "codzienny biznes", czego w obliczu rażących naruszeń praw człowieka i zbrodni Chińskiej Republiki Ludowej w Sinciangu po prostu nie możemy zrobić. Prezydent Biden przekazał prezydentowi Xi, że bronienie praw człowieka jest w DNA Amerykanów - tłumaczyła Psaki.

Stosunki między dwoma supermocarstwami zaczęły się ostatnio poprawiać po listopadowym wirtualnym spotkaniu między prezydentem USA Joe Bidenem i jego chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem. - Chociaż tamto spotkanie nie przyniosło żadnego znaczącego przełomu, pozwoliło na powrót do bardziej konstruktywnych, stabilnych relacji po niemal całkowitym załamaniu ich w ostatnim roku prezydentury Donalda Trumpa i na początku rządów Joe Bidena - informuje CNN. 

Dariusz Mioduski i Czesław MichniewiczMioduski ujawnia szczegóły konfliktu w Legii. Awantura z Michniewiczem

Amerykańska stacja dodaje: "Pekin nie dał żadnych wskazówek, jakie środki odwetowe rozważa, ale możliwość ich użycia może spowodować ponowne popsucie relacji między państwami".

"Chiny i tak was nie zaproszą"

Decyzja amerykańskich władz zirytowała chińskich oficjeli i komentatorów. - Politycy wzywający do bojkotu igrzysk robią to dla swoich własnych interesów. W rzeczywistości nikt nie dbałby o to, czy ci ludzie przybędą, czy nie i nie ma to żadnego wpływu na pomyślne przeprowadzenie imprezy - napisał na Twitterze Liu Pengyu, rzecznik Ambasady Chin w USA. Hu Xijin, redaktor naczelny tabloidu "Global Times" stwierdził: "Po co to zamieszanie? Jeśli urzędnicy amerykańscy nie przyjadą, nie będzie problemu. Chiny i tak was nie zaproszą. Tylko ludzie pełni samouwielbienia uznają własną nieobecność za potężny bojkot. Jesteście ludźmi, których mieszkańcy Pekinu najmniej chcą widzieć".

Rzecznik chińskiej misji przy ONZ Zhu Zhiqiang: "Ruch USA jest odbiciem ich mentalności z czasów zimnej wojny. Amerykanie chcą tworzyć podziały i prowokować konfrontacje. Takie podejście nie znajdzie poparcia i jest skazane na porażkę". 

Kolejne kraje?

Chińczycy mogą nie przejmować się decyzją Amerykanów. Gorzej dla nich, jeśli do bojkotu dołączą przedstawiciele innych krajów. Rozważają to Brytyjczycy, Kanadyjczycy, Japończycy oraz Australijczycy. Nowa Zelandia już ogłosiła, że nie wyśle dyplomatów na igrzyska do Pekinu. - Chiny bardzo dobrze znają nasze stanowisko w sprawie praw człowieka - powiedział wicepremier nowozelandzkiego rządu Grant Robertson. 

Kanadyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że Kanada jest "głęboko zaniepokojona" doniesieniami o łamaniu praw człowieka w Chinach. - Zostaliśmy poinformowani o decyzji USA i będziemy nadal omawiać tą sprawę z naszymi partnerami i sojusznikami - przekazali Kanadyjczycy. Na ten moment jedyną głową państwa, która przyjęła zaproszenie Chin na igrzyska jest prezydent Rosji Władimir Putin.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOI) skomentował zamieszanie: "Obecność urzędników państwowych i dyplomatów jest decyzją czysto polityczną każdego rządu, którą MKOI jako podmiot politycznie neutralny w pełni szanuje". 

Bojkot w imię praw człowieka

Obrońcy praw człowieka od dawna wzywają do bojkotu igrzysk w Pekinie w proteście przeciwko łamaniu praw człowieka w Sinciangu, Tybecie oraz Hongkongu. W Sinciangu muzułmańska mniejszość ujgurska jest więziona w specjalnych obozach pracy. Problem ma dotyczyć już ponad miliona osób, które są zmuszane do rezygnacji z religii, kultury i języka. Uigurowie, którym udało się uciec z Chin, oskarżają władze w Pekinie o morderstwa, porwania, tortury i przymusową sterylizację. 

Apele o bojkot igrzysk wzmogły się także w skutek ostatniej historii chińskiej gwiazdy tenisa Peng Shuai. Tenisistka oskarżyła o napaść seksualną jednego z dygnitarzy Partii Komunistycznej. Władze starają się wyciszyć tę sprawę, korzystając z cenzury, a los Shuai wciąż jest niepewny. 

Amerykański bojkot dyplomatyczny został przyjęty z zadowoleniem przez organizacje broniące praw człowieka. Human Rights Watch nazwał to "kluczowym krokiem w kierunku zakwestionowania zbrodni chińskiego rządu przeciwko ludzkości wymierzonych w Ujgurów i inne społeczności".

Prezydent Joe Biden określił Chiny jako największe geopolityczne wyzwanie dla USA w XXI wieku. Jednocześnie zabiega o współpracę z Chińczykami w kwestiach globalnych, takich jak np. ochrona klimatu. Reakcja Waszyngtonu na zimowe igrzyska w Pekinie wyraźnie kontrastuje z podejściem USA do letnich igrzysk w Pekinie, które odbyły się 13 lat temu. Wówczas silne były protesty przeciwko igrzyskom w związku z prześladowaniem mieszkańców Tybetu. Mimo to ówczesny prezydent George W. Bush wziął udział w ceremonii otwarcia igrzysk.

Zimowe igrzyska w Pekinie potrwają od 4 do 20 lutego 2022.

Więcej o: