"To okrucieństwo". Jest skarga po skandalu na igrzyskach w Tokio

Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt po wydarzeniach na igrzyskach w Tokio złożyło skargę karną na pięcioboistkę Annikę Schleu i jej trenerkę Kim Raisner. Chodzi o okrucieństwo wobec zwierząt.
Annika Schleu
screen, twitter.com/Foet247Benelux

Przypomnijmy: Annika Schleu, pięciokrotna mistrzyni świata, na igrzyskach w Tokio straciła szanse na olimpijski medal. Niemka po dwóch konkurencjach - pływaniu na 200 m stylem dowolnym i szermiece - przewodziła stawce. Była już niemal pewna medalu, ale wszystko zmieniło się po skokach przez przeszkody. Tam wylosowała konia Saint Boy, który w ogóle nie chciał z nią współpracować. I zamiast na olimpijskim podium, Schleu wylądowała na 31. miejscu.

Zobacz wideo Fajdek nie zwalnia tempa. "Coś czuje, że będziemy się ciąć"

Gdy Schleu próbowała nakłonić konia do współpracy, wybuchła płaczem. Sytuację ratować próbowała jeszcze jej trenerka Kim Raisner, która podbiegła do płotu i najpierw sama uderzyła konia pięścią, a po chwili tego samego zażądała od Schleu. - No uderz go dobrze! Uderz! - pokrzykiwała Raisner, a później tłumaczyła w niemieckich mediach, że kocha konie i tak naprawdę nie zrobiła nic złego. Za swoje zachowanie została jednak zdyskwalifikowana i odsunięta od udziału w olimpijskich zawodach w Tokio.

Od razu pojawiły się zarzuty, że bicie wyraźnie zestresowanego konia to nic innego jak okrucieństwo wobec zwierząt. "Brykające konie poganiane były szpicrutą, chociaż wyraźnie nie miały ochoty przeskakiwać przeszkód, a nawet wchodzić na tor. Do tego dochodzili wyjący jeźdźcy, którzy całkowicie stracili nerwy. Liczne upadki i spocone zwierzęta z szeroko otwartymi oczami, które nawet po zrzuceniu kilku przeszkód musiały biegać dalej, aż w końcu dotarły do mety i ich agonia się skończyła. Nikt nie powinien oglądać takich scen. Skoki przez przeszkody w pięcioboju nowoczesnym na igrzyskach w Tokio nie były dobrą reklamą dla tej dyscyplin - pisał w "Deutsche Welle" Andreas Sten-Ziemons.

Nie był jedyny, bo po chaotycznej imprezie jeździeckiej na igrzyskach w Tokio do pilnych zmian w pięcioboju nowoczesnym wzywał także szef niemieckiego komitetu olimpijskiego Alfons Hoermann. A także organizacja PETA, czyli People for the Ethical Treatment of Animals (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), która zaapelowała do MKOl o natychmiastowe wykluczenie z igrzysk wszystkich konkurencji jeździeckich.

"To w żaden sposób nie usprawiedliwia okrucieństwa wobec zwierząt"

O krok dalej poszło teraz Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt (Deutscher Tierschutzbund), które złożyło skargę karną przeciwko Schleu i jej trenerce. - To oczywiste, że sportowiec zafiksowany, by zdobyć olimpijskie złoto, jest pod wpływem ogromnego stresu. Ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia okrucieństwa wobec zwierząt - mówi prezes stowarzyszenia Thomas Schroeder w dzienniku "Der Tagesspiegel".

Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt wskazuje, że zachowanie Schleu i jej trenerki było sprzeczne z dobrostanem zwierząt. A zadawanie bólu lub zmuszanie ich do robienia czegoś, czego nie chcą dobrowolnie lub nie są w stanie wykonać, jest również zabronione w ustawie o ochronie zwierząt i może zostać ukarane grzywną do 25 tys. euro. - Ten przypadek był najgorszym i najbardziej rzucającym się w oczy, ale nie był jedyny, bo tego typu sytuacje zdarzały się podczas innych olimpijskich zawodów jeździeckich, choćby w pięcioboju mężczyzn, który był rozgrywany dzień później - zauważył Schroeder.

Saint Boy jest zdrowy, chociaż zmęczony zawodami

- Przeczytałam już w sieci mnóstwo paskudnych wiadomości na swój temat. Myślę, że dobrze radzę sobie z koniem. Ale to zawsze jest trudne, gdy on jest nieznany, a ktoś inny już na nim siedział wcześniej - Schleu odpierała po zawodach zarzuty w rozmowie z Eurosportem. A później w wywiadzie dla "Die Zeit" dodała: - Nie potraktowałam konia wyjątkowo surowo. Miałam ze sobą szpicrutę, która podobnie jak ostrogi została wcześniej sprawdzona. Naprawdę nie uważam, że było to okrucieństwo wobec zwierząt.

Międzynarodowa Unia Pięcioboju Nowoczesnego (UIPM) nadal stoi na stanowisku, że jazda konna jest integralną częścią współczesnego pięcioboju. Nie zamierza wycofywać dyscypliny, ale zapowiada zmiany w zawodach jeździeckich. "Opracujemy zestaw modyfikacji, który zostanie wprowadzony w przyszłym roku. Z mniejszą liczbą skoków i z niższymi, prostszymi przeszkodami. Dla sportowców i trenerów przygotujemy też nowy zestaw wytycznych i narzędzi edukacyjnych, by położyć jeszcze większy nacisk na dobrostan koni" - czytamy.

UIPM swoje oświadczenie zaktualizowało też o informacje na temat Saint Boya, czyli konia, który na igrzyskach w Tokio był dosiadany przez Schleu, ale też przez rosyjskiego pięcioboistę Gulnaza Gubaydullina, któremu też odmówił pokonania ostatniej przeszkody. "Otrzymaliśmy silne zapewnienia, że Saint Boy jest bezpieczny. Wrócił do domu, do Minakuchi Riding Club w prefekturze Shiga. A jego właściciele powiedzieli nam, że jest zdrowy, chociaż zmęczony zawodami".

O tym, że jazda konna to najbardziej loteryjna konkurencja w pięcioboju nowoczesnym przekonała się też na tych igrzyskach Anna Maliszewska. Polka ostatecznie zajęła 20. miejsce, a marzeń o medalu pozbawił ją niezbyt posłuszny koń Discastino. Po złoto w olimpijskiej rywalizacji w pięcioboju nowoczesnym (pływanie, bieg przełajowy, strzelanie, szermierka oraz jeździectwo) sięgnęła Brytyjka Kate French. Srebro przypadło Litwince Laurze Asadauskaite, a brąz Węgierce Sarolcie Kovacs.

Więcej o: